cat sun by nancy marie davis

seen from United States
seen from United States
seen from Israel

seen from Israel
seen from United States

seen from Bulgaria
seen from Canada
seen from Canada

seen from Italy

seen from United Kingdom
seen from China
seen from Poland
seen from Poland
seen from Malaysia
seen from United Kingdom
seen from China
seen from China
seen from Malaysia

seen from Malaysia

seen from Malaysia
cat sun by nancy marie davis
#thecozydance #catsun #catstagram #catmagic #catnap #catsofinstagram
These two enjoying sunshine and being cuties #cat #catSun #islandlife #catnap #catears #catstagram #catsofinstagram #cute #face #catface
#catsun #snoring #snoozing #sleeping #adorable #catnap #cat #catsagram
TER (na zdjęciu razem z Mirtem) artystka zafascynowana analogową muzyką elektroniczną, jedna z niewielu kobiet w Polsce, które regularnie grającą na żywo na syntezatorach modularnych. Przez szereg lat występowała w zespole Brasil and the Gallowbrothers Band. Jej zeszłoroczny solowy debiut "Fingerprints" spotkał się z ciepłym przyjęciem tak w Polsce jak i poza nią. Występowała na prestiżowych imprezach w kraju (np. krakowski Unsound), jak i za granicą (m.in. w londyńskim klubie Cafe OTO)
1.Początek Dawne czasy.... Jeszcze w liceum zaczęłam przychodzić na próby One Inch of Shadow, zespołu Tomka i Rafała, spodobało mi się granie na pianinie, czasami też udzielałam się wokalnie (!) . Z czasem jakoś tak naturalnie wyszło, że chłopaki zaprosili mnie do tworzenia zespołu. Wtedy jeszcze nie wyobrażałam sobie żadnych solowych projektów, trwałam w przekonaniu,że granie w zespole daje siłę i chęć do eksperymentowania z własnymi muzycznymi możliwościami (ale tak bezpiecznie, bez konieczności przyjmowania krytyki na własne barki), otwiera drogę do poznawania technicznej strony grania. Minęło kilka lat, zmieniły się gusta muzyczne i choć nadal świetnie się rozumiemy, każde z nas ma trochę inną wrażliwość, podejście do grania-komponowania muzyki. Od One Inch of Shadow, przez Brasil and The Gallowbrothers Band, do wspólnych występów z Mirtem, pytania: kiedy nagrasz coś swojego... Zaczynałam kilka razy, a to powstał jakiś ambient, ścieżka wokalna, ale zawsze autokrytyka gasiła zapał...
2. Sprzęt Najbliższe są mi syntezatory analogowe, w czasach Brasil moimi ulubionymi były monofoniczne syntezatory Korg MS10 i Yamaha CS5. Były proste w użyciu i idealnie nadawały się do zespołowych improwizacji. Zważywszy na fakt, że dzielę studio z Mirtem, a jego opanowało modularne szaleństwo, w pewnym momencie zaczęło mi się to udzielać... Do grania solo - idealne, wszystko w jednym miejscu i w zasięgu dwóch rąk. Ale Korg pozostał pod postacią nowego MS20. Kiedy myślę o solowych koncertach, przed oczami mam plątaninę kabli, wolałabym uprościć setup.
3. Debiut “Fingerprints” to nie jest concept album. Zaczęło się od jednego utworu i wiedziałam, że tym razem nie mogę tego zmarnować. Kolejne utwory powstawały szybko i naturalnie, potem przyszedł pomysł dogrania żywej perkusji (zawsze bardzo lubiłam jej brzmienie - zwłaszcza to brudne i połamane ale ciągle w rytmie). Andrzej Załęski i jego swobodny styl gry wydał mi się dobrym dopełnieniem moich dość poukładanych kompozycji. Tradycyjnie sama łapałam się wszelkich co ciekawiej wyglądających przeszkadzajek i dogrywałam część partii. Najbardziej podoba mi się fakt, że płyta w końcu powstała
Carson is the biggest fucking loser homo on the face of the planet but hey. He's cute and like my little fetus.
Go follow him.