"Jeżeli cywilizacja ma przeciwieństwo, to jest nim wojna. Z tych dwóch rzeczy można mieć albo jedną, albo drugą. Nigdy obie naraz." – Ursula LeGuin "Lewa ręka ciemności"
seen from France

seen from Germany

seen from United States
seen from China

seen from Australia
seen from United States
seen from United States

seen from Australia

seen from Netherlands
seen from Russia
seen from United States

seen from United States

seen from T1
seen from Argentina
seen from Japan

seen from United Kingdom

seen from United Kingdom
seen from Canada
seen from United Kingdom

seen from United Kingdom
"Jeżeli cywilizacja ma przeciwieństwo, to jest nim wojna. Z tych dwóch rzeczy można mieć albo jedną, albo drugą. Nigdy obie naraz." – Ursula LeGuin "Lewa ręka ciemności"
Chyba telefon mi siada. W sensie bateria nie trzyma. Kiedyś trzymała że 2 dni. Ładuje na noc do 100%. Minęło pół dnia...
Przy okazji; wczoraj tamburyno zmieniło jakby ikonkę. Na brzydszą niestety.
Dziś w dobie samochodów, komórek, internetu, wszystko jest takie proste, a my boimy się coraz bardziej. Zamiast oddychać pełnymi płucami, wolimy zaduch i iluzję bezpieczeństwa. Cywilizacja nas rozmiękczyła i jesteśmy tchórzami bojącymi się życia i śmierci.
Natalia Sosin-Krosnowska - Cisza i spokój. Cała prawda o życiu daleko od miasta
Stosunek do internetowych celebrytów jest jak stosunek Polaka do Niemiec. Niemiec to twój wróg, Niemca okraść to nie grzech, ale samochód z Niemiec sprowadzić to już mądra decyzja. Czyli miks nienawiści z fascynacją. Influencerka, według tego poglądu, to więc tępa dzida z ustami jak pontony, wypinająca przerobioną w photoshopie gołą dupę. Lecz laski nienawidząc jej i tak marzą, aby być takie jak ona. Influencer to wytatuowany mięśniak, sfiksowany na punkcie swojego wyglądu, makijażu i wacka, dbający o to, aby w trakcie treningu włosy w brodzie mu się nie zmierzwiły, a chociaż to prostak jakich mało, faceci i tak chcą mieć jego wygląd, pieniądze, a nade wszystko powodzenie u dup.
Piotr C. Dlaczego influencerzy cię wkurwiają?
WĄTPIĘ WIĘC JESTEM
Pisowska prawica przez następne dni będzie podnosić się po merytorycznym nokaucie, jakim był wczorajszy wykład Donalda Tuska. Do fanów tego polityka nam jak najdalej. Nie jest tajemnicą, że to Platforma Obywatelska swoją polityką zaciskania pasa, kokietowania nacjonalistów i ignorancji, utorowała drogę do zwycięstwa dzisiejszej ekstremy. Mimo tego, każdy chyba widzi, że Duda, Morawiecki, Brudziński, Błaszczak czy inni klakierzy, pod kątem klasy politycznej są przy Tusku jak ujadające ratlerki przy doświadczonym bokserze wagi ciężkiej. Obóz władzy ciągle paraliżuje myśl jego powrotu, tak, że musi uciekać się do najbardziej prymitywnych manipulacji, jak chociażby wczorajsze wydanie Wiadomości TVP, gdzie relacja z wykładu została zilustrowana zdjęciem Hitlera.
Nie będziemy oceniać szczerości tego, co Tusk wczoraj powiedział. Z pewnością jego wykład bije na głowę 99% polskiej klasy politycznej, a to przykre, bo nie powiedział absolutnie nic nowego: takie zagadnienia jak masowa korporacyjna inwigilacja, nadchodząca katastrofa ekologiczna czy narodowy populizm, lewica na całym świecie wałkuje od ponad pół wieku.
Chcemy natomiast odnieść się do jednego, ważnego wątku z wykładu, który dotychczasowe relacje konsekwentnie pomijają. Chodzi o fragment, w którym Tusk mówi o znaczeniu WĄTPLIWOŚCI w polityce i społeczeństwie. Nie każdy wie, że słynne, kartezjańskie "cogito, ergo sum", to drugi człon zdania; Pierwszy brzmi "WĄTPIĘ WIĘC MYŚLĘ". W kraju o bardzo silnej tożsamości narodowej, wymogu umierania za ojczyznę, świętych autorytetach i innych urojeniach, może to brzmieć prawdziwie rewolucyjnie. Wątpię - więc kwestionuję. Oceniam. Protestuję. Nie podporządkowuję się. To wątpienie, nieustanna zmiana, przepływ ludzi i idei oznacza rozwój, posuwa nas do przodu. Po drugiej stronie jest wiara w dogmaty, w granice, pewność siebie i gotowość do umierania za najbardziej abstrakcyjne idee. Jednym słowem - ideologia.
W ideologii nie ma miejsca na bunt, tylko ślepe podporządkowanie, tylko zaszczyt zostania mięsem armatnim. Ideologia nie odsłania kto pociąga za sznurki, zabrania zadawać to pytanie. Ideologia, a szczególnie ideologia nacjonalizmu, faszyzmu ma w sobie nieodłączny pierwiastek nienawiści i destrukcji, które nieuchronnie przeradzają się w autodestrukcję. Po rozprawieniu się z Żydami przychodzi pora na uchodźców, po nich na gejów, feministki, ekologów, komunistów, wykształciuchów, gender, zbyt słabych patriotów i tak w nieskończoność. U podstaw tego wszystkiego leży głęboka nienawiść do siebie samych.
Oni mają swoje muskuły, jazgot i pianę na ustach. Wyglądają groźnie i bywają groźni. Ale są biedni, zagubieni, oszukani i zmieniający swoje życie w wojskowy poligon wymogów i obowiązków. My miejmy Rozum, pytania, niepewność, które będą prowadziły nas zawsze i wszędzie do trzeźwej oceny sytuacji, do niezgody, gdy dzieje się krzywda. Jak pisał cytowany wczoraj José Ortega y Gasset, „Nie przypominam sobie by jakakolwiek cywilizacja umarła na atak wątpliwości. Pamiętam natomiast, że zwykle umierały one z powodu petryfikacji swojej tradycyjnej wiary i sklerozy przekonań”. To nieustanna kontestacja daje szansę naszemu światu na przetrwanie. Nacjonalizm jest w każdym wypadku podporządkowaniem systemowi, samoogłupieniem i zwykłym upodleniem.
A oni byli dwiema pozbawionymi znaczenia i mocy jednostkami, których istnienie możliwe było jedynie dzięki wysokiej organizacji cywilizowanego tłumu. Niewielu ludzi zdaje sobie sprawę, że ich życie, sama esencja ich charakteru oraz wszelkie zdolności i śmiałość są niczym więcej jak wyrazem wiary w bezpieczne otoczenie. Odwaga, opanowanie i odpowiedzialność; uczucia i zasady; wszelka myśl, czy to wielka, czy to nieważna, należy nie do jednostki, ale do tłumu: do tłumu, który ślepo wierzy w nieprzezwyciężoną moc swych instytucji i swej moralności, we władzę swej policji i swych opinii.
Joseph Conrad, “Placówka postępu”
Przeklęta
Poświęciłem Ci całe życie.
Byłem dla Ciebie i z myślą o Tobie.
Chciałem odkrywać i poznawać
Ciebie coraz lepiej.
Marzyłem, by żyło się łatwiej,
by z Tobą być na tym świecie.
Nagle nadszedł mój czas.
Przyszli po mnie, mówiąc, że pomogę,
że potrzebują mnie, mego dziedzictwa,
że oddam przysługę ojczyźnie.
Ale Ty...
Czemu okazałaś się tak podłą?
Tak zdradziecką i fałszywą?
Czemu grasz w grę pozorów?
Czemu śmierć za sobą niesiesz?
Tylu niewinnych na mękę skazałaś.
A miałaś leczyć, miałaś pomagać.
Ja tylko chciałem świat naprawić,
zrobić coś dla Ciebie,
zrobić dla ludzkości.
Minąwszy się z celem
krzywdę wyrządziłem
całym pokoleniom.
Wszystko dzięki Tobie,
Moja najdroższa,
Moja przeklęta,
Nauko.
winozcynamonem
Remake rzeczywistości. Na to świat może liczyć.