Skąd się wzięłam na medycynie?
Kiedy wybierałam liceum, w mojej głowie istniał jeden plan: “filologia angielska” - miałam iść do klasy specjalnie profilowanej, językowej. Przy składaniu papierów okazało się jednak, że przez zbyt małą ilość chętnych szkoła, którą wybrałam, takiego profilu nie otworzy - pozostał profil humanistyczny. Po około pół roku doszłam do wniosku, że jednak wybieram się na psychologię, więc przeniosę się na biol-chem. Wszyscy zaczęli pytać - napewno chcesz iść na medycynę, być lekarzem, jak Twoi rodzice, prawda? A ja rękami i nogami zapierałam się - NIGDY LEKARZEM NIE BĘDĘ!
No i w 2018 roku ukończę 6 letnie studia na lekarskim.
Co się stało, zapytacie? W 3 klasie liceum doszłam do wniosku, że tak naprawdę najbardziej ze wszystkiego interesuje mnie działanie ludzkiego ciała. Podobała mi się jeszcze bardzo zoologia, ale na tamtą chwilę człowiek wygrał wśród innych zwierząt. Zaczęłam więc myśleć - jakie studia mogłabym wybrać, żeby nauczyć się na ten temat jak najwięcej. Może biologia albo biologia człowieka? Może psychologia? Antropologia? W końcu padło na medycynę, no bo nie dość, że zgłębię tajniki interesującej mnie dziedziny wiedzy, to będę miała fach w ręku!
W związku z późnym podjęciem decyzji przez kolejny rok po skończeniu liceum przygotowywałam się do poprawy wyników z biologii i chemii, ponieważ poszło mi zupełnie nie w kategoriach medycyny - w końcu z resztą większość czasu się na nią nie wybierałam :D Jeśli jesteście ciekawi jak wyglądał mój gap year, dajcie znać!
I tak właśnie wybrałam studia. Nie byłam jednym z dzieciaków, które bawiły się w operacje na misiach, nie fascynowały mnie jako dziecko strzykawki i robienie zastrzyków. Ze względu na rodziców lekarzy, specyfiką zawodu była praca 12 godzin dziennie i częste dyżury, więc widząc to z bliska ciężko było mi się tym fascynować. Wybrałam studia wyłącznie z zamiłowania do nauki. Jednak z biegiem czasu zupełnie zmieniły się moje motywacje do studiowania, o czym może napiszę w przyszłości :)