Chcecie wiedzieć dlaczego PiS wygrywa i będzie wygrywał? Przeczytajcie wywiad z Agatą Bielik-Robson (https://bit.ly/35VZqJX). Ten tekst skupia jak w soczewce całą ignorancję, elitaryzm i odklejenie od rzeczywistości polskiej opozycji. Jaka jest wizja świata według znanej intelektualistki liberalnego obozu - była sobie piękna Polska PO, gdzie może nie wszyscy mieli co do garnka włożyć i ludzie byli masowo wywalani na bruk, ale sądy były wolne i był trójpodział władzy, także luzik. Przyszedł zły wilk Jarosław i nas zjadł, kto go wybiera ten trąba i oszołom. Oto historia ostatnich kilkunastu lat według opozycji.
Wszystko to jest oczywiście ukryte pod grubą warstwą filozoficznych, niezrozumiałych dla przeciętnego człowieka wywodów, całkowicie abstrakcyjnych przenośni o krwiożerczych zombie z PiSu i głębokiej pogardy dla ich wyborców, ale głównie dla lewicy, która ma czelność opowiadać się za tym, by biedni nie głodowali, a bogaci płacili uczciwe podatki. Bo przecież te czerwona hołota niczego nie rozumie, gdzie oni w ogóle studiowali, z czym do ludzi, stalinowski terror i wyrywanie paznokci, nie to co my, oświecona elita, która czyta do snu Hegla i Sloterdijka.
Widmo krąży nad Polską, widmo wyjścia z liberalnego letargu. Zabawne, że liberałowie tyle mówią o równaniu do zachodnich standardów, co oznacza mniej więcej tyle, że to my jesteśmy zachodni standard i wara wam chamom, prawakom i lewakom, od naszego koryta. Nie dodają, że to czym straszą jako najgorszym bolszewizmem - progresywne podatki, emerytura obywatelska, dochód podstawowy, skrócenie czasu pracy - na tym mitycznym Zachodzie jest albo normą, albo zupełnie poważnie dyskutowanym postulatem. Bynajmniej nie na skrajnej lewicy, nawet nie socjaldemokracji, tylko w ramach centrum.
Mimo serii katastroficznych klęsk opozycji w starciu z PiSem, ta zupełnie niczego nie zrozumiała. Nie zrozumiała tego, że ludzie (co zupełnie normalne) mają w nosie sądy, konstytucję i prawo do protestu, jeśli mają puste lodówki i muszą harować do śmierci (jednocześnie słysząc zewsząd o wielkim postępie i wzroście produktywności). Oczywiście, aktywność socjalna PiS jest typową wydmuszką, która służy stopniowemu wprowadzaniu autorytaryzmu w Polsce. Oczywiście, kwestie kulturowe i postępująca faszyzacja polskiego społeczeństwa też odgrywają tu dużą rolę. JEDNAK po pierwsze, politykę i samą narrację socjalną PiS dzieli przepaść od tej reprezentowanej przez Platformę i los milionów ludzi uległ znacznej poprawie w porównaniu do 8 lat polityki ciepłej wody w kranie (co nie znaczy, że los jakiejś innej, mniejszej części się nie pogorszył). I po drugie, polska skrajna prawica jedzie na kwestiach kulturowych od kilku dekad. I dają jej one najwyżej kilka procent poparcia. Dopiero 500+, zmniejszenie wieku emerytalnego, obietnica (choć niespełniona) tanich mieszkań dały PiSowi kopa, który zmiótł liberalnych demagogów na polityczny margines.
Liberalizmie, nie idź tą drogą. Balcerowiczom, Bielik-Robsonkom, Lisom, Michalskim powiedz głośne - ok, boomer. Ich czas minął. Drogą do zwalczenia PiSu, do ucywilizowania Polski, są silne postulaty socjalne, rozmontowanie neoliberalnych dogmatów (które królują również w obozie władzy), wytykanie prawicowej hipokryzji i wpisanego w prawicę darwinizmu społecznego, w połączeniu z odwagą w kwestiach kulturowych, głośnym opowiadaniem się za prawami kobiet, mniejszości, przeciw rasizmowi i kołtunerii, podważaniem mesjańskiej wizji historii Polski. Na razie Lewica udaje się to robić. Trzymamy za nią kciuki, a szczególnie za Razem, by widmo zandbergizmu wreszcie się spełniło. Nie zwracajcie uwagi na krytykę posępnych obrońców III RP, nie idźcie w konformizm, po prostu słuchajcie zwykłych ludzi. Gdy ci zwykli ludzie zobaczą, że można mówić o prawach osób LGBT+ i przyjmowaniu uchodźców, a jednocześnie elementarnym prawie do posiadania dachu nad głową, godnej pracy i przyzwoitej pensji, dopiero wtedy mamy szansę na zmianę.