Poraz kolejny zaufałem i poraz kolejny okazało się to błędem. Kiedyś zostawiłaś mnie w depresji obarczając winą za nasze rozstanie. Kiedy podniosłem się z kolan znów pojawiłaś się w moim życiu, tym razem jako ta która potrzebowała pomocy. Doskonale wiesz, że po tym co mi zrobiłaś, mogłem po prostu odwrócić się do Ciebie plecami i odejść. Jednak nie zrobiłem tego, pomogłem Ci, bo tak trzeba. Nie zostawia się kogoś, kto byl kiedyś twoim całym swiatem w potrzebie. Rozpaliłaś we mnie nadzieję, że jeszcze wszystko możemy naprawić. Nie minęło dużo czasu i życie zweryfikowało... doskonale wiedziałaś, że mam depresję, kiedy ja potrzebowałem wsparcia to otrzymałem od ciebie wyrzuty i obwinianie, że nic się nie zmieniłem. A myślałem, że mnie rozumiesz, że mogę przed Tobą być szczery i powiedzieć co mnie boli i czego się obawiam. Jak bardzo się myliłem. Otrzymałem od Ciebie ponownie kłamstwa i obarczanie mnie winą. Tym razem jednak wiem, że to nie ja byłem nielojalny, że to ty nie potrafiłaś być szczera. Wiesz co? Pomimo tego, że znów mnie zraniłaś, to po raz pierwszy od wielu lat nie mam żadnych wyrzutów sumienia. To Ty bedziesz żyć ze świadomością swoich czynów. Próbowałem Ci pomóc, ale Ty nie potrafiłaś stanąć twarzą w twarz z tym, co mi zrobiłaś. Chciałaś wszystko odciąć grubą kreską, bo jak bardzo byś nie zaprzeczała, w głębi serca wiesz, że mnie zdradziłaś. To była zdrada. Nic tego nie zmieni i wiem, że zżerają cię od środka wyrzuty sumienia. Ale tak jak mi powiedziałaś Ty masz swoje życie i swoje problemy, ja mam swoje. Może kiedyś do Ciebie dotrze, że odrzuciłaś kogoś, kto Cię szczerze kochał i zależało mu na Tobie najbardziej na świecie. Ale już za późno, już niczego od Ciebie nie chcę. Jedynie pragnę zamknąć ten etap życia i iść dalej, choćby i sam, ale w zgodzie z sobą i ze światem. To moje pożegnanie, chociaż wiem, że go nie przeczytasz. Byłaś moim światem... Pozostaniesz wspomnieniem. Żegnaj piękna... Obyś kiedyś zaznała spokoju ducha.










