Byli przyjaciółmi, prawde mówiąc najlepszymi. Spędzali ze sobą mnóstwo czasu: chodzili na boisko grać w piłkę, spacerowali wieczorami, razem biegali, a nawet nocami potrafili rozmawiać godzinami przez telefon. Opowiadali sobie o wszystkim. Wspaniale się przy sobie czuli. Spora różnica wieku, dwa różne środowiska, ogromnaodmienność charakterów -nic nie miało znaczenia! Żartowali, wygłupiali się, wspierali nawzajem. Dla osoby postronnej mogłoby wydawać się nawet, że znają się od urodzenia. Ona dobrze wiedziała kim on jest. Śmiała się z ludzi, którzy nazywali go ćpunem i łobuzem. Dla niej liczyło się tylko jego dobre serce. Dla niej liczyło się tylko to, że ma kogoś szczerego, kogoś kto o nią dba, kogoś kto ją docenia, kogoś kto potrafi sprawić, że jest szczęśliwa. On poznawał ją z dnia na dzień coraz bardziej. Widział w niej grzeczną, spokojną, inteligentną i bardzo piękną dziewczyne, która zawsze będzie przy nim. Nie obchodziło go to jaką ma opinie i co o niej mówią. Kiedy na ulicy nazywali ją “dziwką” on stawał w jej obronie. Postanowił już zawsze jej bronić i pomagać w ciężkich dla niej chwilach, bo takich było nie mało. Pokochał dziewczyne rozdartą na milion kawałków. Dziewczyne, która sama siebie nienawidziła. Dziewczyne dla której spojrzenie w lustro sprawiało ogromny ból. Dziewczyne, która nocami płakała w poduszke i trzęsła się ze strachu. Dziewczyne tak bardzo zniszczoną przez życie.
Ich przyjaźń nie trwała jednak długo.. Rozdzielił ich ktoś kto nie potrafił zrozumieć tej relacji. Zjawiła się kobieta, która chciała go mieć tylko dla siebie. Nagle padło kilka nie miłych słów. Pare srogich spojrzeń. Zrozumieli, że to oznacza koniec.
Ona codziennie płakała w poduszke.
On nie mógł przestać o niej myśleć.
I pewnie tak by już zostało, ale pewnego dnia natchneli się na siebie przypadkiem. Poczuła jego smutne spojrzenie i szybko odwróciła wzrok. Rozmawiał z innymi dziewczynami, a jej serce łamało się na pół, łzy wzbierały się pod powiekami, chciała jak najszybciej stamtąd uciec. On widzial jak odchodzi, chciał za nią krzyknąć, ale wiedział, że to nie ma żadnego sensu, że ona już nie wróci.
Myśli obojga skierowane były tylko w jednym kierunku.
Ona słyszała wszędzie jego imie.
On ciągle widział jej twarz.
Wkońcu ona obchodziła swoje urodziny. Mieli spędzać je razem. Czuła taką pustką. Nie wytrzymała. To była jedna z tych ponurych, nieprzespanych nocy. Napisała krótkiego esemesa "tęsknie", a potem godzinami siedziała i zastanawiała się czy go wysłać. Zebrała się na odwage i zjechała kciukiem na napis “Wyślij”. Zamkneła oczy. Łzy zaczęły spływać jej po twarzy. Nie zdążyła nawet odłożyć telefonu, a on już dzwonił. Jej serce zamarło ze szczęścia. Po chwili rozmowy zauważyli, że nadal dogadują się jak przedtem. Postanowili, że się spotkają. Jednak mimo wszystko po takim czasie milczenia było to niezwykle trudne.
Zastanawiali się co powiedzieć (?) co zrobić (?), w głowie pojawiało się tysiące scenariuszy jak to spotanie będzie mogło przebiegać.
Nadszedł ten dzień. Umówili się w jej ulubionym miejscu. Na polanie pomiędzy cichym spokojnym lasem i ruchliwą autostradą. Kiedy tam przyszła on stał już na drodze. Spojrzał na nią swoimi pięknymi, dużymi, błękitnymi oczami i delikatnie przytulił na przywitanie. Już po chwili rozmowy wiadome było, że ich przyjaźń wcale nie dobiegła końca. Co więcej dzięki temu, że za sobą zatęsknili zauważyli coś bardzo pięknego. Łączyła ich nie tylko cudowna przyjaźń, ale rosnące z dnia na dzień uczucie. Nagle padło to piękne, ale jakże trudne do wypowiedzenia słowo -kocham.
Ciężko opisać co dalej się między nimi działo. Było wiele prób, dziwnych sytuacji, ale mimo to nadal wszystko było takie piękne, szczęśliwe, idealne coś tak jakby...Ehh... wyśnione. Ona zmieniła się nie do poznania. Zamieniła swoje ponure, możnaby powiedzieć "grobowe" ciuchy na dużo bardziej kolorowe i kobiece. Zaczeło zależeć jej na przyszłości. Nabrała pewności siebie i ducha rywalizacji. Nie byla już tą samą biedną, nieszczęśliwą, bezsilną dziewczynką, którą można było przezywać i pomiatać z kąta w kąt, ale stała się silną, szczęśliwą i pewną swojego zdania kobietą.
On co prawda także się zmienił. Zaczął uważać na to co robi, zmienił środowisko w którym się obracał, już nikt nie miał prawa nazwać go ćpunem czy łobuzem.
Teraz siedzą razem, ona wtulona w jego ramionach powtarza mu ze śmiechem "Łobuz kocha najmocniejj". :))