Hejka. Nigdy nie publikowałam tekstów na temat moich przemyśleń, uczuć czy tym podobnych. Postanowiłam pierwszy i być może ostatni raz napisać coś od siebie. Jakieś 9-10 miesięcy temu zakochałam się, albo raczej zauroczyłam się, w moim najlepszym przyjacielu. Było to dla mnie trochę krępujące bo byliśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi i bałam się, że jeśli mu powiem o moich uczuciach, nasza przyjaźń nie będzie już taka sama. Być może się rozsypie. Ten kto kiedyś kogoś, mówiąc kolokwialnie, "kraszował" ten wie jak to jest. Strach przed stratą tej drugiej osoby przewyższa nasze uczucia do niej. Tak samo było w moim przypadku. Po blisko dwóch miesiącach coraz częściej miałam przypływ odwagi. Byliśmy prawie nierozłączni ale dalej była to przyjaźń. Żadnego związku. Nic. Przyjaźń. Wzięłam się na odwagę i spytałam tak "z dupy" czy mu się podobam. Mój przyjaciel się zmieszał. W sumie rozumiem jego reakcje. On także się bał swoich uczuć. W końcu powiedział "Tak". Zaniemówiłam na chwilę a gdy już fala zaskoczenia i szczęścia minęła wydusilam z siebie tylko "oooo...". Zaprosiłam go na dyskoteke szkolną, ale niestety jako że był jej absolwentem, nie mógł wejść dalej niż do przedsionku. Siedziałam z nim bo nie chciałam go zostawić, poza tym zabawa była denna. Norma w gimnazjum. Pogadaliśmy i czasem chodziłam potańczyć do co fajniejszych kawałków. A on dalej czekał. Gdy "impreza" się skończyła odprowadził mnie do domu. Wtedy jeszcze palił elektryki. Powiedziałam że chce bucha a on wręczył mi papierosa na co ja uściśliłam że chce "po studencku" czyli po prostu usta usta. Wziął dużego bucha, pochylił się i zaczął wydmuchiwać dym który ją łapczywie wdychałam. Nagle zaczął się przysuwac a ja ni stąd ni z owąd spanikowałam, odsunęłam się i powiedzialam żeby się nie zapędzał. To było dosyć głupie. Na drugi dzień postanowiłam do niego przyjść i wszystko mu powiedzieć. Siedzieliśmy, rozmawialiśmy i ogólnie mówiąc robiliśmy to co zwykle. Przysunełam się i go przytuliłam. Nagle przyszło mi do głowy że może go pocałuje jednak znowu panika i strach mnie przezwyciężyły i skończyło się na buziaki w policzek. Na drugi dzień spytałam kuzynki co mam robić. Opowiedziałam jej wszystko a ona kazała mi do niego iść. Niestety nie mogłam w tamtej chwili ponieważ były to urodziny mojego brata. Postanowiłam mu to napisać. Tak właśnie zrobiłam i w napięciu czekałam na odpowiedź. Na szczęście zareagował dobrze. Po ok dwóch godzinach poszłam do niego. Dzień wcześniej kiedy do niego zadzwoniłam powiedziałam że musi mi się odwdzięczyć za buziaka. Siedzieliśmy u niego w milczeniu. Żadne z nas nie wiedziało co robić. W końcu się odważył. Pocałował mnie a małe, skrzydlate istoty w moim brzuszku się obudzily. Przytuliłam go. Trochę długo. Trochę bardzo długo. Wyszeptałam że go kocham na co on odpowiedział cicho "ja Ciebie też" i przytulił mnie troszkę mocniej. Pocałowałam go a on zaczął "jeździć" swoimi dłońmi po mojej talii. Później pół nocy czułam jego cudowne, ciepłe dłonie. ☁️ "Zakochiwałam się w nim, jakbym zapadała w sen. Najpierw powoli a potem nagle i bez pamięci" ~John Green, TFIOS ☁️ Bardzo go kocham. On jest powodem dla którego codziennie mam ochotę wstać nawet o 6 rano. Powodem dla którego w niedzielę nawet nie myślę o poniedziałku. Powodem dla którego słońce codziennie świeci a gwiazdy migoczą co noc. Jest cudowny, jest najlepszy, tylko mój. Mój mały, prywatny eden, ósmy kolor tęczy, mój książę, mój bohater. Nigdy bym nie pomyślała, że ktoś tak wyjątkowy trafi się właśnie mnie. Kocham go i nigdy nie przestanę. Wiąże z nim przyszłość. Ale nasza miłość to nie tylko słodkie słówka, pocałunki i inne. To także zaufanie, drobne kłótnie (które jeszcze bardziej wzmacniają ten związek). To wspólna przyszłość. Możecie mówić co chcecie. Ze 16-sto latka gówno może wiedzieć o miłości. Fakt może ale nie każda. Ja też gówno wiedziałam. Poznałam czym jest miłość dopiero przy nim. Po dwóch latach przyjaźni, 3 tygodniach starań jestem z mężczyzną którego kocham i który kocha mnie. Dziękuję skarbie że jesteś. Wiem że na pewno to przeczytasz. Pamiętaj że bardzo tęsknię i ten miesiąc rozłąki (mimo że minęło 5 dni) to najcięższy okres w moim życiu. Wracaj do mnie szybko. Kocham Cię. Dobranoc skarbie. ❤️😍😘














