Palma de Mallorca 🇪🇸💃 i jej wąskie urocze uliczki którymi można spacerować bez końca, miasto z piękna katedrą widoczna niemal z każdego miejsca w Palmie, korzystając z tanich linii w naszym przypadku był to Ryanair, można polecieć na świetny weekend 😁 #palma #palmademallorca #spain #baleares #baleary #island #catedral #katedra #travelphotography #phototravel #photo #traveleurope #travelers #happytravelerspl #trip #travel #podroze #tanielatanie #mallorca #mallorcaisland #blog #travelblog #blogger (w: Palma De Mallorca, Spain) https://www.instagram.com/p/BqWq2RLFUL-/?utm_source=ig_tumblr_share&igshid=1kb6s9rum7yyr
Dorosły chłopak o poważnej twarzy szarpie kłaczki różowej waty na patyku. Obok niego sunie zatroskany ojciec – mieszczański Niemiec przy kości, który jest zafrasowany koniecznością ułożenia im idealnego planu dnia. Obydwaj są ubrani za ciepło jak na trzydzieści dwa stopnie w cieniu.
Nastolatka ze złamanym nosem (opatrunek) prowadzi około sześcioletnią dziewczynkę z włosami mokrymi po kąpieli i w narzuconym białym szlafroku kąpielowym. Materiał owija dziecko jak kokon.
Nad urwiskiem przy Cala Murta mieszka bogata staruszka, która wygląda, jakby wyszła z filmu Felliniego. Codziennie, gdy przychodzi wykąpać się na ukrytej plaży, na ostrej skale schodzącej do wody rozkłada stary ręczniczek.
Kolejna seniorka siedzi na stołku na dziecięcym festynie w Cala Ratjada. Wśród kotylionów z krepiny i brzydkich, ślisko malowanych figur imitujących stare postaci Looney Tunes przygotowuje naleśniki z Nutellą lub konfiturami.
Na plaży wyleguje się podstarzały hipster z brodą. Mężczyzna ma wyjątkowo szczęśliwy, ale i stopiony przez temperaturę wyraz twarzy. Uwił sobie obszerny tron z piasku z idealnie wyszlifowanymi brzegami. Nad zwiewnym fotelem zatknięto paskowany parasol. Mężczyzna pali krótkie cygaro.
White party w Palmie. O bar opiera się ciapowaty gej-alfons w białym garniturze i czerwonej muszce (przynajmniej takim go zapamiętałam, filmik przypomina jednak, że strój nie był aż tak wykwintny):
Wyuzdana gwiazda Burger Kinga ma na oko jedenaście lat. Wchodzi do baru tańcząc i zaczepiając mężczyzn tylko po to, żeby wynosić całymi garściami opakowania jednorazowych keczupów. Na zewnątrz jej koleżanki ocierają się z nudów o stół. Dziewczynka wyłania się ze środka z kolejnym naręczem czerwonych woreczków.
Roger de Flor – nigdy go nie widziałam, a nawet o nim nie słyszałam, ale przechodząc jego ulicą nagle zaczynam czuć się kwitnąco.
Balearski Morrissey z kawiarni w Porto Cristo robi nam niesmaczną kawę.