(Z archiwum) Muzeum Kultury Duchowej i Materialnej Bojków w Myczkowie Pod tą długą i barokową nazwą kryje się mała placówka - wielka duszem. Na małej w sumie powierzchni wystawienniczej na chwilę można przenieść się w dawny świat, którego dzisiaj już nie ma lub przetrwał dzięki książkom, fotografiom, rzeczom, które można dotknąć. Bo to swoiste żywe muzeum.
Dziś fotograficzne zwiedzanie placówki, którą utworzono w lutym 2012 roku. Na stronie internetowej napisano, że […] prezentuje kulturową różnorodność Bieszczadów, gromadzi przedmioty związane z dawnym życiem okolicznych wsi, dworów oraz miasteczek. Utrwala wiedzę na temat zwyczajów, obrzędów, tradycji i codziennej pracy ludzi minionej epoki. Szczególnie zaś stara się zachować pamięć o Bojkach, dawnych mieszkańcach Bieszczadów, którzy od przeszło pięciu stuleci wzbogacali barwny krajobraz etniczny tych ziem, a których historia została przerwana w połowie XX w. Pozostały po nich tylko nieliczne ślady ich bytności i zacierające się już wspomnienia […].
Muzeum jest przykładem jak polityka, systemy totalitarne potrafią zmieść z historii dowolną nację, którą nie da się lub nie chce być „zaszufladkowana”. Pokazuje, że na pograniczu i nie tylko nic nie jest tak oczywiste jak nam się wydaje. Branie określonej nacji, kultury, sztuki w nawias nie ma sensu. Są one ponad granice „lokalnych władców”. Nie ma znaczenia w jakim języku się mówi i jak wieloma się posługuje nawet na małej wyspie.
Dobre wykształcenie i edukacja ludzi może być także wielką cudownością w odkrywaniu ich tożsamości i pojmowaniu świata. Nawet w bardzo dojrzałym wieku. Im większe „oświecenie” tym mniejsza realność wojen … [żeby to jeszcze władcy (z)rozumieli].