Kolejna sesja z dekretami Fioletowego Płomienia.
Zaraz potem wychodzę na zewnątrz, staję obok samochodu, chcąc otworzyć bagażnik. Kilka metrów dalej spostrzegam, starszego pana z labradorem wyglądającym na jakieś 4-5 lat. Pies staje, zapiera się, po czym zaczyna się we mnie intensywnie wpatrywać. Chwilę potem macha już ogonem i wyrywa się w moją stronę, pełen euforii i chęci do zabawy. Starszy pan nie może go przekonać do dalszego spaceru, ponaglając go i kilkukrotnie wołając. Udało mu się dopiero za którymś razem. Co ciekawe - od samego początku nie reagowałem na zachowanie czworonoga.
Jako miłośnik psów wiem, że one czasem mają takie odpały i wielokrotnie ich doświadczałem (zwłaszcza od szczeniaków), ale takiego wpatrywania się i wyrywania w moja stronę - bez żadnego widzialnego powodu jeszcze nie doświadczyłem.
VS













