
#dc comics#batman#dc#tim drake#batfam#bruce wayne#dick grayson#batfamily#dc fanart



seen from Lithuania
seen from Germany

seen from Poland

seen from Malaysia

seen from Croatia
seen from Malaysia
seen from Brazil

seen from Brazil

seen from Croatia
seen from China
seen from Belgium

seen from Malaysia
seen from Germany
seen from Croatia
seen from China

seen from United States
seen from China
seen from Russia
seen from Türkiye
seen from China
Интерьер квартиры
Kupiłam, w końcu, fotel "gamingowy".
Już za mną chodził, a właściwie jeździł od dawien dawna. I taką mam zagwozdkę. Czy poduszka pod kręgosłup lędźwiowy jest aby dobrze usytuowana? Można ją dopasować, ale czuję się, jakby mi wypierało plecy i brzuch. A kiedy ją zdejmę też jest niedobrze. I tak ta lokomotywa śmiga. Może ktoś z Was ma, niestety, zwyrodnienie kręgosłupa, i wypróbował poduszkę pod kręgosłup lędźwiowy?
Tak tylko pytam. 😏
model: Sandra Plajzer
Armchair in the gate.
STRIKE SAMBA da copa
Leülök a fotelembe, kinézek az ablakomon egyet látok, a sűrű ködöt...benézek vissza a szobámba és a közös pillanatainkat látom, ami mosolyt csal az arcomra, de aztán mégis elszomorodom, mert tudom h már messze vagy tőlem...
@anonymgirlsworld
Dziś po raz pierwszy opowiem o moim fotelu, który przenosi w czasie (ale tylko wtedy, gdy świeci na niego słońce). To bardzo wygodny fotel, który wygląda jak fotel bardzo niewygodny. Ponad godzinę dziś w nim siedziałam w kuchni, w ciszy, nic nie robiąc, a słońce lizało mnie po twarzy jak pies. Aż przeniosłam się na tym słonecznym, psim języku na wydmy nad Atlantykiem. Nie było tam nikogo. Tylko piasek, słońce, ocean i ja. Tak, obrazek z broszury reklamującej kursy medytacyjne (tylko nie siedziałam w lotosie z zamkniętymi oczami). I ta ogromna otwarta przestrzeń (przed chwilą tam byłam i w każdej chwili mogę być znowu). I bezwietrzna cisza.
To do niej właśnie służy mój fotel. Wszystko o niej też wiedzą moje rośliny. Monstera, którą wyhodowałam z małego korzonkowego patyka (dziś ma prawie metr), czekała aż wrócę z wakacji, by rozwinąć kolejny liść z zielonego zawiniątka. Potrzebowała uwagi. Niesamowite jest oglądanie jej cichego wzrostu.
Nie mogę od tygodnia wyjść z domu, więc nie wiem jak wygląda teraz miasto, ale moja fotelowa wyobraźnia podsuwa mi wystarczające obrazy. Jakkolwiek przygnębiające są okoliczności, przynosi mi ulgę myśl o tym, że w znacznej mierze odebrane nam zostały bodźce. Tłum ma swój szmer, miasto ma swój hałas, ulice swój świst. Aktywności miejskie generują dużo dźwięków. Zwróciliście na to uwagę? Facebook to też hałaśliwy rozpraszacz (o, ironio), tak, złodziej i rozpraszacz uwagi. Jesteśmy przebodźcowani, przewalamy się w Wielkim Nadmiarze, w ruchomym kolażu, w którym wszystko ma prawo mieszać się ze wszystkim. I miesza się, hałasując w wielkiej dysharmonii.
Wybaczcie, że przytaczam oczywistości (świat nie jest taki od wczoraj), ale nie macie wrażenia, że wstrzymanie aktywności pozadomowych, które przeżywaliśmy bezwiednie w codziennych rytmach, zmienia jakieś wielkie wektory z tych „z siebie na zewnątrz” na te „z zewnątrz na siebie”?
Mądrzejsi ode mnie (z)robią wielkie analizy kulturowo-społeczne sytuacji, w której jesteśmy, ja tylko siedzę w moim fotelu i niewinnie przenoszę się nad Atlantyk, celebrując ciszę. I hasztag #zostanwdomu czytam raczej jako #zostanwsobie.
I mam wrażenie, siedząc w tej słonecznej, fotelowej asanie, że warto podjąć każdy wysiłek, by wrócić do siebie i do prostoty. Relacji, działań i myśli. Dlatego idę upiec sobie ciasto.
Howgh!