Savonarola- mnich, który ekskomunikował papieża
Pytam się ciebie, Rzymie, jak to możliwe, że jeszcze istniejesz? Savonarola
Na krótko przed tym, zanim na arenie dziejowej pojawił się Marcin Luter, mogliśmy obserwować na niej człowieka, który został ogłoszony heretykiem, w następstwie czego… rzucił ekskomunikę na papieża. Był to mnich dominikański, Girolamo Savonarola.
Savonarola żył w czasach wielkiego zepsucia i intryg; czasach, w których -jak napisał jeden z historyków współczesnych, kler zajmowali się gromadzeniem skarbów i zastawianiem pułapek, aby zgarnąć zewsząd pieniądze. Savonarola, widząc powszechne zepsucie i lud, który przy wtórze bezbożnych pieśni posuwał się w niechybnie w kierunku otchłani, postanowił zapobiec szerzącej się demoralizacji za pomocą głoszenia. Właśnie z tą myślą opuścił dom 25 kwietnia roku 1475. Stało się to na krótko po wizycie na dworze d’Este, rodu panującego w Ferrarze. Przebywając tam, zdał sobie sprawę z kontrastu, jaki istnieje między tym, co dzieje się pośród zabawiających się gości, a tym, co mają do zaoferowania innym lochy, znajdujące się na terenie tego samego pałacu. Nie wiedział jednak, jak fatalna w skutkach okaże się dla niego decyzja o wstąpieniu do klasztoru w Bolonii, którą podjął, chcąc zmienić świat. Jego wrogiem został bowiem najpotężniejszy z ludzi: papież Aleksander VI Borgia.
Starcie dwóch polityków
"Wyjątkowo zręczny polityk i dyplomata". Autor Historii Italii, Fransesco Guiccadini, opisywał w ten sposób papieża, nie szczędząc przy tym krytycznych uwag, ponieważ -jak sam uważał- papież był również człowiekiem pozbawionym wstydu, chciwym władzy, barbarzyńsko okrutnym, a także… pozbawionym wiary i nieskłonnym do religijności. Jak pisał Machiavelli, uczynił urząd papieski potężnym. Po Wiecznym Mieście krążyły jednak na temat papieża obelżywe kuplety, takie jak ten:
Aleksander sprzedaje klucze, ołtarze, Chrystusa. Kupił wcześniej to wszystko: ma więc prawo sprzedać.
Savonarola widział, że ludzie we Włoszech żyją w wielkim grzechu. Mówił im więc, że żyją na podobieństwo świń i głosił, że nastąpi kara boża.
Czy przyszedłeś wymierzyć karę?...
Kiedy do Florencji zbliżał się król Francji Karol VIII z wojskiem, Savonarola wyszedł mu na spotkanie. Nazwał go czcigodnym władcą i powitał jako oczekiwaną przezeń plagę, która -jak zapowiadał- miała spaść na mieszkańców miasta. Poprosił go jednak, by -jeśli może- nie atakował Florencji. Wkrótce król się wycofał. Na skutek zawirowań politycznych- w których czynny udział brał sam Savonarola, utworzono Republikę Florencką. Rządzący w mieście książę usiłował zdobyć poparcie. Zarówno zawiązanie sojuszu, jak i powrót do kraju, okazały się jednak nieskuteczne. Książę, który nie był, jak modelowy włada Machiavellego- ani lisem, ani lwem, musiał salwować się ucieczką.
Savonarola politykiem
Savonarola odmówił przejęcia władzy w mieście. Coś jednak należało zrobić, bo panował tam chaos a ludzie, rządzeni od siedemdziesięciu lat przez przedstawicieli rodu Medyceuszy, nie wiedzieli, jak sobie radzić. Savonarola zabrał się więc za budowanie nowej władzy od podstaw. I tak powstała Republika. Miała w niej rządzić -według założeń- bojaźń boża i dobre obyczaje. Jeśli chodzi o kwestie bardziej praktyczne: zamiast potomków rodziny Medyceuszy rządzić miała Rada Osiemdziesięciu i Senat. Wkrótce wypuszczono również więźniów politycznych. Sam Savonarola nazywany był na terenie Republiki Bratem („Il Fratre”). Miał wielki wpływ: od momentu, w którym pozbyto się Medyceuszy, dokonywała się reforma obyczajów. Rządzący, tak jak Savonarola, chodzili ubrani w benedyktyński habit. Mieszkańcy miasta podporządkowali się również nowej modzie: wielu z nich zrezygnowało na rzecz prostoty z szat pełnych zbytku. I chociaż sam Savonarola nie chciał rządzić, a nawet oskarżał Boga o to, że ten, dając mu taką możliwość, wprowadza go w sidła- zaczął głosić kazania, w których na plan pierwszy wysuwała się polityka. Wizja reformacji Savonarola, chociaż był mnichem dominikańskim i jako taki winien był posłuszeństwo względem papieża, zaczął wkrótce zachowywać się jak niezależny kaznodzieja. Występował przeciwko Rzymowi. Porównywał kościół do krzewu winorośli, który w dawniejszych czasach wydawał dużą ilość owocu; wraz z upływem czasu zaś, same jedynie liście. Pewnego dnia miał wizję dwóch krzyży. Jeden z nich –zawieszony nad Rzymem- był czarny, otoczony mieczami i bronią różnego rodzaju. Wokół tego krzyża szalały pioruny, a na im samym rozpięty był napis: „Gniew Boży”. Drugi krzyż, który widział Savonarola, wisiał nad Jerozolimą. Był wykonany ze złota, a napis, który się na nim znajdował, głosił: „Boże Miłosierdzie”. Wizje Savonaroli, jak i ton jego wypowiedzi, poważnie zaniepokoiły papieża. Aleksander VI, zanim jeszcze ekskomunikował Savonarolę jako heretyka, próbował uzyskać na niego wpływ droga dyplomacji. 25 lipca roku 1495 pierwszy raz zwrócił się doń listownie. Nazwał go „Umiłowanym Synem”. Chciał, by Savonarola przyjechał do niego na rozmowę. Zaraz zobaczymy jaka była odpowiedź Savonaroli. Kapelusz skąpany we krwi 4 listopada roku 1495 Aleksander zakazał Savonaroli głosić, nazywając go wcześniej propagatorem fałszywych doktryn. Zakaz ów został jednak wkrótce zawieszony a Aleksander VI- znając moc perswazji, popartej odpowiednim podarunkiem, postanowił poradzić sobie z mnichem inaczej. W nadziei na to, że spuści z tonu, zaoferował mu kapelusz kardynalski. Niedługo potem Savonarola znalazł się znów za pulpitem i oznajmił rzeszy słuchaczy zadziwiającą odpowiedź na propozycję papieską: „Mój kapelusz będzie skąpany we krwi. Innego mieć nie będę.” Odmówił również przybycia do Rzymu, ponieważ, jak się wyraził: „(…) Nie uznaję za stosowne okazać posłuszeństwo rozkazowi, który wynika z motywowane nienawiści motywowanej polityką. Wie o tym cała Florencja, od najprostszej spośród panien.”
Niedługo potem Savonarola znalazł się znów za pulpitem i oznajmił rzeszy słuchaczy zadziwiającą odpowiedź na propozycję papieską: „Mój kapelusz będzie skąpany we krwi. Innego mieć nie będę.” Odmówił również przybycia do Rzymu, ponieważ, jak się wyraził: „(…) Nie uznaję za stosowne okazać posłuszeństwo rozkazowi, który wynika z motywowane nienawiści motywowanej polityką. Wie o tym cała Florencja, od najprostszej spośród panien.”
Podwójna ekskomunika
Ponieważ Savonarola nie podporządkowywał się rozporządzeniom papieskim, zakaz głoszenia ponawiano. Wkrótce Alekander VI ekskomunikował mnicha: „(…) ponieważ nie był posłuszny nakazowi papieskiemu, Savonarola został ekskomunikowany i ma być traktowany jako taki przez wszystkich. Zabrania się wszystkim pod groźbą kary, udzielania mu jakiejkolwiek pomocy; utrzymywania jakiegokolwiek kontaktu i chwalenia go w jakikolwiek sposób, ponieważ jest ekskomunikowany i podejrzewa się go o herezję.” Edykt odczytano uroczyście we florenckim kościele. Ekskomunika papieska sprawiła, że głosiciel miał wkrótce nowe problemy: zaczął być nękany przez okoliczną młodzież. Walcząc z papieżem o możliwość niekrępowanego wypowiadania się, oświadczył, że to, czy jest prorokiem, czy nie, nie jest sprawą państwową i że nikt nie ma prawa do potępienia myśli innych. Posunął się nawet do tego, że ekskomunikował papieża, ponieważ stwierdził, że jeśli papież nie ma kontaktu z Bogiem, należy się mu ekskomunika.
Savonarola: nie jestem prorokiem
Papież Aleksander VI oskarżył Savonarolę o to, że uważa się za osobę posłaną przez Boga i mówiącą w jego imieniu. Kim jest taki człowiek?.. To prorok. Savonarola oświadczył jednak, że prorokiem prorokiem nie jest i nigdy tak nie twierdził:
„(…) w moich pismach, które może przeczytać każdy, oznajmiłem, że zostałem posłany przez moich przełożonych w ten sam sposób, w jaki prawie wszyscy inni głosiciele, ale nigdy nie powiedziałem, że zostałem posłany przez samego Boga, co może poświadczyć wiele tysięcy ludzi”
Aleksander VI stwierdził również, że nie powinien przewidywać przyszłości. Mnicha poddano torturom. Po pewnym czasie- ponieważ były one bezowocne, poproszono o pomoc niejakiego Seccone, który, udawszy się do celi Savonaroli, napisał obciążający go raport. Pisał go w czasie torturowania skazańca. W końcu ci sami ludzie, z którymi stykał się na co dzień, sprawując funkcje publiczne, domagali się jego śmierci. Savoarola został zamordowany 23 maja roku 1498. Aleksander VI zmarł pięć lat później w niejasnych okolicznościach. Guiccardini podaje, że uważano nawet, że zniknął, uprowadzony przez diabła.













