seen from United States

seen from China

seen from Ireland
seen from Denmark
seen from China
seen from United States
seen from China

seen from Australia
seen from United States

seen from Maldives

seen from Malaysia

seen from Germany
seen from Maldives
seen from China

seen from Germany
seen from China

seen from Türkiye

seen from Netherlands
seen from China

seen from Malaysia
Witajcie kochani.
Cóż mam powiedzieć…? Rajd nie całkiem ułożył się po naszej myśli, jeśli wolno mi tak to ująć, albowiem jak by nie patrzeć jest to gruby eufemizm, bo, jak pewnikiem wiecie, zaliczyliśmy gigantycznego „dzwona”!
Do drugiego OS-u Adam wystartował zdeterminowany pojechać perfekcyjnie, czyli – między innymi – „toczka w toczkę” zgodnie z opisem: szczegółowym zapisem trasy odcinka specjalnego, który zawodnicy sporządzają przed rajdem. Ta „szczegółówka” to duża sztuka, tj. sztuką jest zapisać OS naprawdę dokładnie. Dobrze nie pamiętam, bo dalsze wypadki (hm… „wypadki”) o ewidentnie dramatycznym charakterze przesłoniły mi już te szczegóły. W rajdach krajowych mamy prawo przejechać każdy OS trzy razy w wyznaczonym przez organizatora czasie. Na odcinku znajdują się inni zawodnicy, odbywa się ruch drogowy, choć przeważnie są to boczne, mało uczęszczane drogi. Tu jednak fragmenty OS-1 biegły ulicami pobrzeża Dąbrowy i Będzina, zaś OS-2, zwłaszcza jego końcowy fragment, drogami komunikacyjnymi przez Rogoźnik, zatem mieliśmy na zapoznaniu do czynienia z ruchem drogowym. Ten właśnie fragment charakteryzuje się serią fajnych, szybkich zakrętów, połączonych niewielkimi odcinkami prostych (ok. 50 – 100 m); dość szeroka jezdnia, niewielkie wzgórza, czyli parę przejść przez raczej łagodne szczyty, malowniczo między jeziorkami – i tak aż do mety, przed którą, a dokładniej przed ostatnim, nieco ostrzejszym zakrętem organizator umieścił szykanę, by nieco zwolnić zbyt rozpalone głowy przed pokonaniem tegoż ostatniego już „winkla” i wpadnięciem na metę. Bo też faktycznie samochody rajdowe do tego miejsca osiągały niebagatelne prędkości. Takoż i my… Właśnie to jest jedna z istotnych trudności zapisu, trafić we właściwą prędkość tam, gdzie podczas rajdu pojedzie się bardzo szybko, jednak w trakcie zapoznania trzeba jechać zgodnie ze zdrowym rozsądkiem przynajmniej, jeśli już nie zgodnie z przepisami po prostu – czyli dużo wolniej. Tak czy inaczej, sekwencja prowadząca do fatalnej dla nas kombinacji: „Pełny Lewy szczytem do Pełny Prawy przyciąć maby do Pełny Lewy długi-długi” - była naprawdę szybka: może niecały kilometr de facto „gaz-dno” – pełny lewy, pełny prawy jakaś prosta, znowu pełny i jeszcze raz pełny (Adaś stwierdził „ po prostu nuda!”). Zważywszy, że nasza rajdówka rozpędza się (pardon - rozpędzała się) do swojej maksymalnej prędkości 174 km/h na odcinku ok. 600 m, gdy zbliżaliśmy się do „lewego szczytem” mieliśmy już „zamknięte budziki” i „szliśmy na odcięciu” (oj ten żargon) - Adam ujmował troszkę gazu, aby komputer nie przerywał pracy silnika ciągnącego na pełnych obrotach (czyni tak – komputer nie Adam, by zabezpieczyć go przed „przekręceniem”, czyli przekroczeniem maksymalnych obrotów i poważną awarią). I tak, z pełną prędkością dotarliśmy do „naszego” lewego zakrętu i okazało się, że było to nieco za szybko. Na odciążonych kołach auto zaczęło się wyślizgiwać na zewnętrzną stronę zakrętu, szczególnie na wyjściu, kiedy droga zaczęła opadać za szczytem kierując się równocześnie ku kolejnemu, prawemu zakrętowi; formalnie wyfrunęliśmy daleko poza krawędź jezdni. Wtedy podniosłem oczy znad notatek i ujrzałem przed sobą „botanikę”... Nie zdążyła mi się nawet w ostatnim ułamku sekundy do końca sformułować myśl: „teraz to już nie wyda”… i już dobiliśmy potężnie w jakieś wyrypy. Trawa obok drogi nie była niestety kultywowana i trafiliśmy w jakieś wądoły. Przód auta przeszedł przez to w miarę gładko, ale tył odbił się potężnie… ja w tym momencie skuliłem głowę w ramionach, zupełnie odruchowo, i nie widziałem dalszego przebiegu zdarzeń. Miałem wrażenie, że koziołkowaliśmy przez „dziób”, ale jak widać na filmach nie do końca tak to się odbyło. W każdym razie po pierwszym odbiciu, które poszło jakoś tak skosem, auto przywaliło potężnie lewym tylnym kołem w jezdnię, koło razem z piastą łożyska się natychmiast urwało i samochód już kompletnie niesterowalny przyrżnął przodem w skarpę, po czym koziołkował już wokół wszystkich możliwych osi. Wylądowaliśmy ponad 100 m dalej po drugiej stronie drogi; Adaś nieprzytomny, ale stwierdziłem – oddycha! Ja – zdaje się, że cały dobry, choć powiem Wam, teraz po kilku dniach czujemy się jakby po nas ciężarówka przejechała – wszystko boli: plecy, karki, głowy, nogi; trudno spać.
Jednak jesteśmy przekonani, że wylicytowany przez nas 13 nr startowy przyniósł nam OGROMNE szczęście: w zasadzie jesteśmy cali – naprawdę ciężko w to uwierzyć, no i nikomu innemu nie zrobiliśmy krzywdy.
A teraz mamy problem: skąd wziąć forsę na odbudowanie auta???!! Tym bardziej, że przecież następny Rajd Bocheński jest już 10 czerwca. Może zrobilibyście zrzutkę…..
Pozdrówko i hejka,
Marek
Witajcie kochani.
To już za chwilę: druga runda, II Eliminacja Mistrzostw Śląska – Rajd Zamkowy w Będzinie!! W najbliższą niedzielę 22.maja.
COME BACK Być może najtrudniejsza przeszkoda do mojego „come back” została – nie tyle pokonana, ile uśpiona i udobruchana (na pewno nie całkiem, nie bądźmy naiwni) – moja ukochana żona Jadzia. Jakoś mi się udało umiejętnie dawkować jej tę informację, że w tym roku, razem z Adamem bierzemy udział w całorocznym cyklu. Więcej w tym było szczęścia, niż sztuki, bo który mężczyzna może (będąc przy całkiem zdrowych zmysłach) powiedzieć z całym przekonaniem, że potrafi wywieźć kobietę pole. Grunt, że nie mam w domu ani piekła ani „cichych dni” - kochana kobieta potrafi zrozumieć faceta. Oczywiście nie uszło mi całkiem na sucho, usłyszałem swoją porcję „stary wariat”, „w tym wieku się narażać” itd., itp. Zresztą moi kochani znajomi i koledzy nie zaoszczędzili mi uroczych uwag typu „dziadku, drogi dziadku…”, „a cóż ty, dziadku, tu robisz?” i tym podobnych słów niewątpliwej zachęty, widząc mnie na starcie do „Mikołowskiego”, ale jestem pewien, że mi szczerze kibicowali. KONKURENCJA NIE ŚPI To wszystko już za nami, teraz czeka nas trudne wyzwanie i nasze oczy skierowane są w najbliższą przyszłość. Nasi młodsi, wspaniali konkurenci po tym, jak musieli w kwietniu połknąć żabę, są bez wątpienia rozjuszeni i bardzo pragną pokazać nam „które pół dnia dłuższe” (jak lubi mawiać mój stary, dobry kolega i przyjaciel, Robert G; fenomenalny kierowca). A że są bardzo szybcy, dysponują doskonałym sprzętem, umotywowani i co tam jeszcze do rozerwania nas na strzępy jest potrzebne (bo przecież tanio skóry nie sprzedamy) - będzie bardzo ciężko. Już od ponad tygodnia moje podniecenie rośnie, jestem nabuzowany, gotowy do walki i bardzo ciekawy – jak to nam pójdzie!? W ramach przygotowań byłem nawet w zeszły czwartek dwa razy w Bytomiu, tam i z powrotem, aby przywieźć dodatkowe krzesełka do naszej salki wykładowej, bo pojawiło nam się sporo kursantów na majowy kurs – co nas oczywiście bardzo cieszy. RAJD ZAMKOWY Ale teraz już trudno mi myśleć o pracy, moje myśli szybują już w sobocie i w Będzinie. No bo, jak już wiecie, dla nas wszystko zaczyna się już sobotę. Od samego rana pełno roboty - OA (Odbiór Administracyjny), czyli w Biurze Rajdu przedkładamy nasze dokumenty (licencje, prawa jazdy itp.) i otrzymujemy papiery rajdowe: Książkę Drogową na zapoznanie z trasą OS-ów, Regulamin Rajdu, numery startowe i reklamę do nalepienia na auto itd. Potem objeżdżamy Os-y. Tym razem są tylko dwa: jeden o długości niecałych 6 km (miejski) i drugi o maksymalnej długości dozwolonej w Rajdach Okręgowych – 7 km. Trasę rajdu stanowią trzy etapy - „pętle”, zatem będziemy przejeżdżać oba OS-y trzy razy: w sumie mamy sześć Odcinków Specjalnych do pokonania. Fajne do oglądania – nie trzeba podróżować za rajdem dziesiątki kilometrów – sam do Was wraca.
W tym czasie, gdy my jesteśmy na zapoznaniu, nasza rajdówka musi się poddać Badaniu Kontrolnemu przed rajdem (BK 1). Wieczorem na tablicy ogłoszeń w Biurze Rajdu (Urząd Miejski w Będzinie – strasznie fajnie ze strony władz miasta) i na internecie zostanie ogłoszona oficjalna lista startowa.
No i od rana w niedzielę – START!
Zapraszam, przybywajcie do Będzina, kibicujcie nam, bo bardzo nam tego trzeba (wszystkie informacje na stronie rajdu: www.rajdzamkowy.pl).
Pozdrówko i hejka, Marek
Witam Wszystkich, którzy mieli ochotę tu zajrzeć.
No i jesteśmy po pierwszym akcie: Rajd Mikołowski się skończył – mogę śmiało powiedzieć - sukcesem. Po trudnej walce z całą sforą młodych wilczków w podobnych do naszego Renault Clio grupy A – prawie wygraliśmy.
PROLOG OS 1 (Odcinek Specjalny nr 1) w sobotni wieczór raczej tego nie zapowiadał. Adaś za kierownicą spięty i trochę jeszcze „zardzewiały”, ja zupełnie niepewny siebie – ostatni raz startowaliśmy razem przed czterema laty (rany, jak ten czas leci…). Przed rajdem, jeszcze na rampie startowej na mikołowskim Rynku myśli typu, czy wczuję się w rytm, w tempo Adama, czy się gdzieś idiotycznie nie zatnę, nie pomylę, czy nie zdarzy się tysiąc innych możliwych błędów. Ale wszystko to opadło i spłynęło jak woda po gęsi w chwili odliczania czasu do startu… pięć-cztery-trzy… GO!!! Poszli, opona zimna, wiezie, ślizga się - nie chce hamować, nie chce skręcać, te cholerne szykany i wysepki pozawijane w chiński paragraf.. i już! Meta. To zaledwie 1,9 km. No cóż, poszło nam średnio, nasty w klasie, 22 w generalce. Ale co tam, pierwsze koty za płoty. Najważniejsze, że przeszliśmy próbę czysto, bez jakichś durnych błędów typu krawężniki, boki itp. na samym początku. Na takim krótkim OS-ie nie wiele można wygrać, za to można bardzo dużo stracić i tego się ustrzegliśmy.
I ETAP Właściwy rajd rozpoczął się w niedzielę. W tzw. pętli (1 etap) trzy OS-y: OS 2 Zamek Chudów, OS 3 Żory i OS 4 Gostyń; pętlę przejeżdżamy dwukrotnie – rajd składa się z dwóch etapów. Tu już było znacznie lepiej, nie byliśmy może najszybsi, nie wygraliśmy żadnego OS-u, raz mieliśmy 2-gi czas, pozostałe na poziomie 5, 6 miejsca, ale nasi konkurenci, troszkę od nas szybsi, popełniali błędy. Co z tego, że wygrali z nami (nieznacznie) raz czy drugi, kiedy w końcu lądowali w polu albo mieli innego rodzaju problemy. Doświadczenie, systematyka i właściwie bezbłędna jazda zrobiły swoje. Mieliśmy właściwie jeden „moment” zaraz na pierwszym odcinku drugiego dnia rajdu – na średnio szybkim, długim lewym zakręcie (szacunkowo przy szybkości ok. 100 km/h) zaczął nam coraz bardziej uciekać tył samochodu, w końcu złapaliśmy tzw. rybkę, tj. poślizg pogłębia się stopniowo, w końcu opona chwyta przyczepność, ale nagłe przeciążenie „odbija” samochód w drugą stronę już dużo dynamiczniej, po czym znowu z tego drugiego „boku” odbija z powrotem i tak dalej, coraz to głębiej i dynamiczniej (właśnie jakby ryba machała ogonem). Bardzo trudne do uchwycenia i wzięcia pod kontrolę, ale doświadczenie i „szybka rączka” Adasia wzięły górę nad naszym znarowionym mechanicznym rumakiem i całą przygoda skończyła się jedynie stratą czasu, pewnie jakąś sekundą.
Potem obyło się już bez groźnych momentów, co najwyżej jakieś drobne niedoskonałości, które musimy oczywiście wygładzić i doprowadzić jazdę do perfekcji. Ostatecznie, rzutem na taśmę czyli na ostatnim, siódmym OS-ie wygrał z nami bardzo dobrze i szybko jadący kierowca BMW, w ostatecznym efekcie zajęliśmy 2-miejsce w naszej klasie i 4-te w klasyfikacji generalnej rajdu. Fantastyczny początek sezonu, świetna „zaliczka” punktowa na poczet zdobycia tytułu.
Już za 3 tygodnie, 21/22 maja II Eliminacja Mistrzostw Śląska: Rajd Zamkowy w Będzinie. Zapraszam wszystkich – przybywajcie i kibicujcie!!
Pozdrówko i pozdróweczko, Marek
Hurraaa ! Jest wiosna – a mimo to także Boże Narodzenie i Wielkanoc razem z urodzinami, albowiem… skończyło się czekanie, jest RAJD (Ari Vatanen powiedział kiedyś, że rajd to życie a reszta to – czekanie).
Znowu wystartuję, wprawdzie na prawym fotelu, jako pilot prześwietnego Adama Wrocławskiego, ale i tak dawka narkotyku zostanie dostarczona. Startujemy w tym sezonie w Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Śląska. Składa się na nie siedem eliminacji, pierwsza to Rajd Mikołów-Żory, już za dwa dni: sobota 23.04. Od rana robota: tzw. Odbiór Administracyjny, czyli ogólnie biurokracja, potem zapoznanie – zapis Odcinków Specjalnych i w końcu – start, tj.:
· 20:00 Ceremonia Startu na rynku w Mikołowie i pierwszy Odcinek Specjalny (OS 1), tzw. Prolog, 1,9 km ulicami miasta Mikołów. Pierwszy zawodnik staruje o 20:13. My – Adam i ja – ok. 21:00. To taki mały smaczek-przedsmaczek.
· Właściwy rajd zaczyna się rano w niedzielę. O 10:31 startuje OS 2 „Zamek Chudów”. I tak dalej - dwie pętle po trzy OS-y do 17-tej. Ok. pół do szóstej Ceremonia Mety na Rynku w Żorach.
Kochani, bądźcie z nami, przyjedźcie, popatrzcie, popodniecajcie się i kibicujcie (transparenty, flagi itd., itp. bardzo mile widziane!!!
Marek
5. Rajd Mikołowsko - Żorski
Nowe lub mocno zmienione odcinki specjalne i widowiskowy Prolog w centrum Mikołowa to tylko niektóre atrakcje 5. Rajdu Mikołowsko-Żorskiego. Pierwsza runda Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Śląska i druga runda Historycznego Pucharu Polski odbędzie się w dniach 23–24 kwietnia ! Stało się! Możemy Wam się pochwalić, że Marek Dobrowolski razem z Adamem Wrocławskim startują w tym sezonie. Jesteśmy bardzo podekscytowani. Całym Teamem będzie wspierać Marka na starcie. Zapraszamy Was do Mikołowa w weekend do wspólnego dopingu. W centrum Mikołowa wytyczona zostanie mierząca 1,9 km próba w formie pętli. Po stawce HRPP na trasę wyruszą zawodnicy z RSMŚl. Pierwsze załogi wjadą na rampę o godz. 20:00. Jeśli nie spotkamy się z Wami na miejscu, to śledźcie koniecznie naszą relację na Facebook’u. Bądźcie z nami!
Auto z ważnym badaniem technicznym, kask i żyłka sportowca - tyle wystarczy, by rozpocząć starty w amatorskich rajdach samochodowych. Sprawdź, gdzie możesz potrenować jazdę!
Cześć! Udostępniamy taki krótki materiał na rozgrzewkę. Marek i Ja w wolnych chwilach rozgrzewamy klawiatury do czerwoności. Już niebawem ruszamy z cyklem porad od czego zacząć przygodę z rajdami oraz nasze rajdowe wspomnienia! Nie wiem czemu nasze wpisy muszą być takie krótkie, bo z chęcią napisalibyśmy więc, a opowieści starczy na książkę :) No to ruszamy na 100%! Pozdrawiam Was, Maciek
Stało się! Możemy Wam się pochwalić, że Marek Dobrowolski razem z Adamem Wrocławskim startują w tym sezonie rajdowym.