Mam problem trochę z kawiarniami. Takie solidne love/hate.
Generalnie szlajać się po kawiarniach uwielbiam od lat - wydaje mi się wręcz, że połowę swoich studiów spędziłam w kawiarniach zamiast na wykładach, ale trochę drażni mnie to, że tam wyraźnie słychać każdą rozmowę. Bardzo często stoliki stoją tuż przy sobie, ludzie siedzą zajebiście blisko siebie i w zasadzie nigdy w kawiarniach nie umiałam się poczuć na tyle swobodnie, żeby na luzie z kimś rozmawiać o rzeczach prywatnych, bo zawsze gdzieś była ta obawa, że wszystko słychać.
Kawiarnie są super, ale często są trochę klaustrofobiczne i mało prywatne. Mimo że z reguły te lokale nie są duże, to nie zawsze kawiarnie są przytulne, właśnie przez brak takiej osobistej i swobodnej przestrzeni. Może to tylko moje odczucia, nie wiem, ale już dawno nie byłam w kawiarni, w której nie czułabym się jak w bibliotece, gdzie słychać każdy szmer i każdy szept.
Trochę to słabe, bo w sumie mnóstwo ludzi idzie do kawiarni nie tylko na ploteczki z kimś bliskim, ale też żeby poczytać, pouczyć się lub popracować, w kawiarniach też często odbywają się rozmowy kwalifikacyjne, więc imo ta prywatność powinna być dość mocno zachowana xD no ale zdaję sobie też sprawę z tego, że kawiarnie nie zarabiają raczej tyle co restauracje, a czynsz jest drogi, utrzymanie lokalu i pracowników rownież xD
Z kolei dużym plusem kawiarni jest to, że nikt nie czuje się dziwnie przychodząc tam samotnie, właśnie żeby sobie coś poczytać, pouczyć się, porysować ze słuchawkami w uszach, napisać coś od serca albo po prostu żeby się wyciszyć popijając pyszności.















