NAUKA TAROTA ✍ Arkana Małe ✍MIECZE ✍

seen from United States
seen from United States
seen from Canada
seen from Russia
seen from Russia
seen from Canada
seen from Italy
seen from United Kingdom
seen from United States

seen from Germany
seen from Mexico
seen from Canada
seen from China

seen from Canada
seen from United Kingdom
seen from Norway

seen from Canada

seen from Norway

seen from Canada
seen from China
NAUKA TAROTA ✍ Arkana Małe ✍MIECZE ✍
Hakim "Dice City"/"Nagie Miecze" (OFFICIAL VIDEO)
Sprawdźcie teledysk promujący płytę Dice City krakowskiego rapera Hakima. Kup płytę: http://goodshit.com.pl/produkt/hakim-dice-city/ MC: Hakim Produkcja: Hakim Mix Master: Hakim wideo: Time 2 Time Hakim na FB: https://www.facebook.com/HakimKWDnervosoul/ Good Shit na FB: https://www.facebook.com/GoodShitGoodShit/ Time 2 Time na FB: https://www.facebook.com/Time2TimePL
View On WordPress
#Artykuł: Za honor! #forhonor #wrażenia #beta Dlaczego w ogóle sięgnąłem po For Honor? O grze słyszałem niewiele, obejrzałem kilka trailerów, ale nie czułem, że muszę koniecznie sprawdzić, co tym razem przygotował Ubisoft.
Oszukana - Proloque (on Wattpad) http://my.w.tt/UiNb/kB5PH0K2Mv Opowieść o dziewczynie wyszkolonej z własnego życzenia na maszynę do zabijania. Przyjaźni z dzieciństwa, która została agresywnie przerwana przez mordy nowego rządu oraz naprawdę zabawnej miłości. Jest to opowieść fantasy przemieszana z japonistyką! Zapraszam do przeczytania wypocin z mojej nieograniczonej wyobrażalnie głowy.
Myśląc "miecz" zazwyczaj przed oczami mamy obraz typowej średniowiecznej broni o długim ostrzu. Zanim jednak miecz zyskał tak kształt, potrzeba było setek lat pracy przeróżnych rzemieślników i konstruktorów. W serii "Co Za Historia" rozpoczynamy krótką serię dotyczącą ewolucji tej niezwykłej broni.
Polecamy ksiązkę Igora Górewicza – „Miecze Europy”
- Miecze kaleczą i zabijają. - Życie też.
“Sezon burz” – Andrzej Sapkowski
Strach tnie głębiej niż miecze
George R. R. Martin – Gra o tron
Rycerskość palna i ręczna
Zdarzyło mi się mieć w klasie kilku sympatyków broni. Chociaż może sympatyk to trochę zbyt mocne słowo. Może raczej osoba, która lubi jakiś typ broni. No dobra, tak już lepiej. Zetknąłem się z zamiłowaniem do broni palnej, takiej jak pistolety, karabiny różnej maści. Natknąłem się na właścicieli łuków, którzy, ze względu na moje własne preferencje, tym faktem zaskarbili sobie moją przychylną opinię. Niektórzy woleliby mieć szablę. Jednak ja sam jestem zdania, że nic tak nie zdobi żołnierza, jak miecz długi, zwany potocznie (choć nie do końca poprawnie) półtoraręcznym.
Nie wiem czemu, ale jakoś do samej broni palnej nie jestem przekonany. Bez zwątpienia posiada ona bardzo wysoką siłę rażenia i skuteczność, jednak czegoś w niej brak.. jakiejś finezji, wirtuozerii, którą posiadają miecze. Nawet łuki, szczerze przeze mnie umiłowane, nie są tak interesujące, jak walka mieczem. Bo łucznik, nie odmawiając umiejętności żadnym łucznikom zmarłym i żywym, musi tylko trafić. Bezpiecznie, lub mniej, ale tylko trafić z odpowiedniej odległości. W bezpośredniej walce to od umiejętności szermierza w głównej mierze zależy jego szansa na przeżycie. Jeden błąd może bardzo szybko zakończyć się w najlepszym przypadku porażką i uszczerbkiem na zdrowiu, a w najgorszym - zgonem.
Wiem, że już dawno przeminęła era szlachetnych pojedynków, gdzie dwóch ludzi stawało przeciwko sobie na udeptanej ziemi. Bezpowrotnie odeszły czasy, gdzie to ostrza mieczy decydowały o losach państw. I trochę szkoda. O ile piękniejszy byłby świat, gdyby dwóch skłóconych ludzi walczyło w uczciwym pojedynku na śmierć i życie, zamiast zza białych biurek wciskać duży, czerwony guzik oznaczający wystrzelenie pocisków? Byłoby lepiej. I ciekawiej. Niestety te czasy odeszły, choć ciężko powiedzieć, czy tak naprawdę kiedykolwiek miały miejsce. Pozostały nam już tylko podania i książki. Dużo książek, dzięki którym błyszczące ostrza, przesłonięte krwią, na zawsze pozostaną żywe, przynosząc wytchnienie współczesnym ludziom. I dając złudne marzenia na zmianę tego świata na coś innego, coś, gdzie prawdziwy fan królestw, miecza i magii mógłby znaleźć swoje miejsce.
Takie miejsca jednak nie istnieją nigdzie indziej poza granicami wyobraźni. Dopóki możliwości techniczne nam na to nie pozwolą i dopóki nie będziemy zdolni przenieść umysłu do wirtualnego, odpowiednio zaprojektowanego świata, pozostaje tylko śnić (o ile ktoś pamięta swoje sny). Chociaż, godząc się ze smutną rzeczywistością, karabin snajperski nie wydaje się być taki zły i chyba najbardziej przypada mi do gustu spośród bogatego asortymentu współczesnych narzędzi do zabijania.
Kiedyś, o ile mi się nie znudzi i środki na to pozwolą, może sprawię sobie jakiś porządny miecz. Może zdarzy się tak, że pomacham nim tylko kilka razy, po czym odłożę w kąt. Może tak się stanie. Ale chociaż w czasie tych kilku machnięć będę mógł poczuć się wreszcie nie jak czytelnik, nawet nie jak autor, lecz jako bohater epickich opowieści. Przez chwilę. A potem znów będę sobą, któremu do rycerza na białym koniu daleko. Któremu daleko nawet do cynicznego, obskurnego wiedźmina. Któremu daleko do kogokolwiek z cudzych i własnych bohaterów. Bo zwyczajnie nie może być blisko.