Wie pan co to znaczy dojść do siebie? Niechże pan znów kroczy zdecydowanie w obranym kierunku, ale na końcu drogi niech sam pan na siebie czeka – pan we własnej, tej oczyszczonej z toksycznych wspomnień. Skoro pan się zamęcza rozpamiętywaniem, niechże pan sięgnie pamięcią nieco dalej, niech pan sobie przypomni siebie takiego, jakim pan był tuż przed poznaniem tej kobiety – pan się wtedy musiał czuć bardzo mocno, pan musiał wtedy wierzyć w siebie bardzo silnie: skoro i ona pana poczuła, w pana uwierzyła [...] Pan teraz zdaje się być tym jamnikiem, który goni się i ucieka przed sobą jednocześnie, za ogonem, wokół drzewa. Przed sobą można uciec, można wychodzić z siebie, żeby uciec: w szaleństwo albo w śmierć – tylko co to za wyjście? Ja bym wolał, żeby pan zamiast występować z s i e b i e, raczej znów zaczął występować w s w o i m i m i e n i u.
Wojciech Kuczok, Widmokrąg, s. 150









