Z zasady unikam tematów Kościoła, Boga, wiary i sakramentów. Ale są sytuacje, gdzie po prostu nie da się siedzieć cicho.
Na facebookowej grupie mojego rodzinnego miasta pojawił się taki wpis. Oburzające prawda? Jak to tak?! Tym bardziej, że okazuje się, że to dziecko autystyczne. To już w ogóle, barbarzyńcy, przestępcy w sukienkach!
Takie właśnie komentarze się pojawiały. Księża (wszyscy) z rzeczonej parafii zostali zmieszani z błotem, zwyzywani od najgorszych, wiara i Kościół zostały oplute i obrzucone gównem. Oczywiście pojawiają się #tematdlauwagi.
Tyle, że kurwa nie… Autorka postu nie jest matką tego dziecka, ba nawet nie widziała całej sytuacji, tylko o niej usłyszała. Co więcej, przedstawia sytuację, jakby ksiądz ot tak, bez powodu tydzień przed komunią zabronił autystycznemu dziecku do niej przystępować.
Prawda jest jednak nieco inna. To nie ksiądz zabronił. To katechetka, która od dwóch lat walczy, aby to dziecko nie mogło do niej uczęszczać na lekcje religii, a która teraz wykreśliła to dziecko z listy, bo któregoś dnia źle zachowywało się w kościele (wiadomo, osoby autystyczne mają czasem “gorszy dzień” i nikt na to nic nie poradzi, a na pewno nie one są temu winne). Oczywiście o tym autorka postu nie wspomniała, więc wiadra pomyj i rage'u wylewają się na niczemu nie winnego księdza. Sam jestem niewierzący, ale taka manipulacja, która ma na celu ośmieszyć Kościół aż razi…
Inaczej sprawa by się miała, gdyby faktycznie ksiądz od tak nie pozwolił. Jednakowoż, byłoby to zrozumiałe, bo komunia powinna być świadoma i dobrowolna (pomijam fakt, że 90% dzieci nie przystępuje świadomie i dobrowolnie, tylko dlatego, że rodzice im każą), zaś dziecko autystyczne… Tak naprawdę nie można powiedzieć, czy przystępuje świadomie i dobrowolnie, bo umysł autystyczny pracuje nieco inaczej, niż nie autystyczny (nie będę pisał “zdrowy”, za chwilę wyjaśnię dlaczego), więc to dziecko może zarówno rozumieć wiarę lepiej nawet niż ksiądz, ale też wiara może być dla niego abstrakcją niemożliwą do pojęcia. W wieku 8 lat, tym bardziej, że to dziecko nie mówi, ciężko stwierdzić, która z opcji jest prawdziwa. Dlatego nie dziwiłbym się, że ksiądz stwierdził, że warto odłożyć ten sakrament, aż będzie pewność, że ta osoba rozumie wiarę. Bo przystępowanie do komunii, gdy nie wie się co to wiara mija się z celem. Ale jak napisałem wcześniej, nie jest tak, winna jest wyłącznie katechetka uprzedzona do dzieci autystycznych.
Kolejna sprawa. Ludzie broniący tego dziecka w komentarzach… Tak naprawdę je obrażają. Na prawie 200 komentarzy w ponad 120 padły słowa “dziecko chore”, “niepełnosprawne”, “chore psychicznie”. Tak jakby autyzm był czymś w rodzaju raka, albo zaburzeń urojeniowych. A nie jest. Autyzm nie jest chorobą, ani niepełnosprawnością samą w sobie. Umysł autystyczny nie jest wybrakowany, czy źle działający. Jest po prostu inny. Wyjątkowy. Rozwija się i kształtuje inaczej. Dlatego porównując nie mówię “umysł autystyczny i zdrowy”. Bo umysł autystyczny nie jest chory. Ale ludzie, nawet jeśli starają się bronić autystów, nie rozumieją tego. A szkoda.
Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o autyźmie i nie być owcami, powtarzającymi, że to choroba, to wyszukajcie sobie na YT film “Autyzm - piękniejszy umysł” z kanału “Uwaga! Naukowy bełkot”. Myślę, że to najbardziej wartościowa godzina na YT jaką spędzicie w życiu.
Taki dłuższy post, napisany pod wpływem emocji. Dajcie znać, czy taka forma dłuższego komentarza społecznego, z nutką cynizmu i wkurzenia wam pasuje ;)











