Profesjonalna , wzięta Psycholog lub Pedagog, znana i lubiana w Środowisku . Mająca rozległe kontakty i koneksje ułatwiające Jej uzyskiwanie grantów na Osobiste Projekty Edukacyjne oraz Terapeutyczne.
Prywatnie trapiona przez zaburzenia hormonalne......bywa labilna.
Jednak komfort zapewnia Jej stały kontakt z lekarzem.Ceniony Endokrynolog dozuje dawki koniecznej farmakologii.
Jak każdy człowiek , mimo sukcesów zawodowych, miewa lepsze i gorsze dni.
Podczas jednego z właśnie takich słabych, chybotliwych emocjonalnie dni, pod wpływem impulsu dzieli się poufnymi informacjami na temat podopiecznego z kilkoma Osobami ze “świadka zawodowców” .
Historia obiega szerszy krąg osób. Zaczyna żyć własnym życiem.
Ktoś ze Środowiska uznaje, że Wzięta Pani Psycholog lub Pedagog zachowała się wbrew Etyce zawodowej.
Ktoś Inny piętnuje Jej zachowanie , podważając kompetencje zawodowe.
Ktoś Inny nie chce z Nią współpracować.
Dyrektor placówki, w której Nasza bohaterka pracuje od lat, podejmuje drastyczną decyzję o Jej zwolnieniu.
Na początku , jak zawsze Znakomita Psycholog lub Pedagog jest pełna optymizmu. Ma wszak tak rozległe zaplecze kontaktów.
Unoszona pewnością , że znalezienie pracy w innym miejscu, nie będzie stanowiło żadnego problemu. Uruchamia sieć znajomości.
Koleżanki jedna po drugiej nieśmiało odmawiają.Te nieco dalsze przyjaciółki nie maja czasu lub zwyczajnie nie odbierają telefonu.
Były mąż nie jest zainteresowany pomocą.
Nasza Pani Profesjonalistka coraz częściej sięga po ulubione musujące wino.Ma wrażenie , że jakby uśmierzało Jej rosnące przygnębienie.
Po roku wciąż zachowuje resztki optymizmu.Rozsyła , co raz rzadziej curriculum vitae wraz z pięknie brzmiącym listem motywacyjnym.
Na 450 wysłanych ofert odezwały się zaledwie cztery osoby. Pracodawcy po rozmowie i researchu w środowisku dają Jej odpowiedzi odmowne.
Nasza Profesjonalistka przestaje wychodzić z domu. Ma bowiem wrażenie, że również w dzielnicy , którą zamieszkuje ludzie przestają podchodzić do niej z życzliwością.
Często snuje się po swoim mieszkaniu, w szlafroku i dresie.Nie robi już codziennego make up’u.
Zmusza się do uzupełniania zasobów lodówki, robiąc zakupy w najbliższej Biedronce.Bo jest najtaniej.
Żal Ją ściska , bo ograniczony budżet nie pozwala delektować się ukochanym Prosecco.
Po trzydziestu miesiącach bezproduktywności. Leży jak zbita suka, wyczekując na jakikolwiek telefon ze Świata.
Stan Jej umysłu, mimo opanowanych technik terapeutycznych przestaje poddawać się kojącej gimnastyce.
Ulubiony Endokrynolog zbywa Ją , zapisując na prędce kolejną receptę.
Profesjonalistka przestaje wierzyć w swój profesjonalizm.Wspiera się lekkimi antydepresantami.Nie jest źle.
Nie poddaje się. Może Ktoś z dawnych Przyjaciół zaproponuje współpracę.
Może odnajdzie ukojenie w modlitwie.Chociaż nigdy nie była specjalnie gorliwa.
W którąś z burzowych , listopadowych nocy wsiada do samochodu. Tym razem zaopatrzona w trzy butelki ulubionego musującego napoju.
Mimo nawałnicy jedzie spokojnie w ukochane, intymne miejsce nad morzem.
Prawie nigdy nie ma tam ludzi.Teraz tym , bardziej nie będzie nikogo.
Po czterdziestu minutach jazdy w kompletnej ciszy, jakby uspokojona wysiada. Wcześniej jednak, upaja się stopniowo trunkami.
Śmiałym krokiem wchodzi wprost w skłębione fale Bałtyku.Nie czuje zimna.Ogromne morskie języki zawłaszczają Ją jak maleńką dziewczynkę.Ona poddaje się....ze wzmożoną chęcią nieistnienia.
Profesjonalizm oparty na najwyższej sztuce rezonowania w terapii z drugą Osobą wymaga dyscypliny, świadomości, poczucia Dobra i absolutnej uczciwości.
Niezmiennie w tej Dyscyplinie zawodowstwa zawsze chodzi o “Wczucie się” lub “Wejście” w drugiego Człowieka.
Jeśli zabraknie jednego z wyżej wymienionych elementów lub domniemane zyski finansowe przesłonią choćby na chwilę Istotę Tego Szczególnego Zawodu, bo balansującego na najczulszych strunach ludzkiej duszy. Wówczas należy nie tylko poddać się SUPERWIZJI, ale zadać sobie pytanie - “Na ile w swojej pracy terapeutycznej jestem uczciwy z Samym Sobą i czy Ludzkie Życie i poczucie Dobra Drugiego Człowieka jest dla Mnie Najważniejsze?”
Ku chwale Wszystkich Tych, co potrafią niezmiennie pochylić się nad losem Człowieka w Kryzysie Psychicznym , bez rachowania ilości Pacjentów, razy ilość godzin, razy pięć dni w tygodniu, czy kierowania się obiegowymi przesłankami na temat Podopiecznego.