Hejt na kobietach w fandomie BMTH i psychofanki.
Ostatnio coraz częściej zwracam uwagę na to zjawisko, jakim jest ogólna nienawiść do (w większości przypadków do młodych) dziewczyn. Młodych dziewcząt nienawidzą same dziewczyny, które najwyraźniej sądzą, że jak już przekroczyły próg osiemnastki, to nie są "hot13" i "fangirlami". Młodych dziewcząt, a skłoniłabym się nawet do określenia: ogólnie dziewcząt nienawidzą również chłopacy i mężczyźni, którzy często rzucają epitetami w stylu "psychofanki". Wszyscy przywłaszczają sobie prawo definiowania psychofanki i rozpoznawania jej po jednosłownym komentarzu pod zdjęciem czy też aktualizacją profilu społecznościowego jakiegoś atrakcyjnego męskiego pierwiastka zespołu, zazwyczaj wokalisty.
W życiu nie spotkałam się z kimś, kto użyłby określenia "psychofan". Możliwe, że żyjemy jeszcze w tych czasach, w których w Polsce ogólna większość społeczeństwa nie dopuszcza do siebie możliwości posiadania w swoim środowisku jakiegoś geja czy też faceta biseksualnego. Możliwe. Niestety widzę, że tu po prostu nie o to chodzi.
Kiedy zagorzali fani jakiegoś zespołu piszą o "sezonowcach" w większości przypadków mają na myśli dziewczyny, nie chłopców. Dopuszczają do siebie możliwość, że chłopak też mógłby być sezonowym fanem, który poddał się presji otoczenia i słucha konkretnego zespołu, bo jest on w tej chwili modny, ale to dziewczyny obrywają z każdej możliwej strony. Kiedy wspomnianemu chłopakowi-sezonowcowi znudzi się zespół, nikt z niego nie drwi i nikt nie uwłacza jego inteligencji. Dziewczyny niestety tak dobrze nie mają.
Dlaczego w fandomach muzycznych zainteresowanie się zespołem ze względu na wygląd wokalisty jest grzechem prawie że śmiertelnym? W taki właśnie sposób poznałam BMTH - myszkowałam na youtubie, w pasek wyszukiwania namiętnie wklepując tematy związane z weganizmem, a wreszcie wyskoczył mi krótki wywiad z Joną Weinhofenem - weganinem. Pomyślałam, że jest uroczy i przystojny, że dobrze gada, a w dodatku weganin, no! Nie mogłam takiej okazji przegapić! Czy brzmię jak pozbawiony mózgu i bezmyślny psychol?
Dlaczego, jeżeli dziewczyna przyzna, że Oliver z BMTH jest cholernie przystojny, to ludzie patrzą na nią z góry i biorą ją za psychofankę, chociaż słowa z nią nie zamienili? Dlaczego rzucają tym określeniem na prawo i lewo, jakbyśmy były bezmyślnymi szmatami, które włączą sobie Sleepwalking i jedynie wzdychają nad urodą wokalisty?
Czytam komentarze ludzi na fanpejdżach BMTH i jestem przerażona, ale równocześnie obrzydzona. Pogarda dla dziewczyn, szczególnie tych młodych, przesiąka z praktycznie każdego komentarza. Kiedy trzynastolatka kliknie "lubię to" na takim fanpejdżu, ludzie od razu biorą ją za psychofankę... Bo niby jaka miałaby być trzynastolatka?... Bo kto by pomyślał, że nastolatka może MYŚLEĆ, CZUĆ, POSIADAĆ MÓZG? Nawiązując do tej zasranej afery, która wybuchła tego tygodnia - może trzynastolatka kupiła tego pierdolonego Twista, w którym był plakat Olivera, może stamtąd się o nich dowiedziała... i co, jest gorsza od was? I co, nie zasługuje na szacunek, nie zasługuje na to, żebyście traktowali ją jak człowieka?
A teraz zrzucę na was dosłowną bombę: ŻADNA dziewczyna nie uważa się za psychofankę. Co to, to nie, przecież normalne jesteśmy, nie? Nieważne, ile laska ma lat, czy czyta Twista, czy nie, czy zna wszystkie teksty piosenek, czy tylko do Don't Go i Sleepwalking, czy się jej podoba Oliver, czy nie. Żadna.
Nieważne, za jakich znawców ludzi i muzyki się uważacie - nie macie żadnego prawa, by hejtować na dziewczynach za samo ich istnienie. Nie macie prawa oceniać człowieka, na którego temat nic nie wiecie, a już na pewno nie macie żadnych podstaw, by kogokolwiek ochrzcić mianem psychofanki.