Przypomniało mi się, że kiedyś się zbierało karteczki do segregatorów i myślę sobie, że to urocze. Mój segregator chyba nawet dalej jest na strychu.
Te brokatowe były super i przysięgam, że nawet mając 27 lat na karku, byłabym w stanie szczerze się podekscytować widząc coś takiego.
Zbierałam karteczki z bajek, których nigdy w życiu nie oglądałam - Winx i Witch. Chyba byłam małym pozerem, z tym że na moim zadupiu dosłownie żadne inne nie były sprzedawane. Ludzie piszą często o karteczkach z Króla Lwa, a ja nigdy w życiu nie miałam okazji zobaczyć choć jednej takiej na żywo.
To był taktyczny czas, aby uczyć się negocjować (mi nie wyszło, do tej pory jestem w tym kiepska)
Ale kurwa, nawet najbardziej nieśmiałe dzieciaki się otwierały na rozmowy z innymi tylko po to, aby wymienić się karteczkami
Pamiętam, że jak zobaczyłam po raz pierwszy Bloom z Winx, to już w wieku około 8 lat uznałam, że kiedyś pomaluję włosy na rudo, bo bardzo podobało mi się połączenie rudych włosów z niebieskimi oczami. I tak też się stało, choć zadziwiająco późno - dopiero na 3 roku studiów. Okazało się, że ta decyzja z dzieciństwa była zajebiście trafiona, bo w rudości wyglądałam zajebiście, tak nieskromnie mówiąc









