
seen from United States

seen from Canada
seen from Switzerland
seen from Russia
seen from China
seen from China
seen from United Kingdom
seen from Germany

seen from Uruguay
seen from China

seen from Albania

seen from Türkiye

seen from Türkiye

seen from Albania
seen from Russia
seen from Japan
seen from Russia
seen from Uruguay

seen from Albania

seen from Zimbabwe
Recenzja filmu "Ładunek" (2018), reż. Ognjen Glavonic. Leon Lucev, Tamara Krcunovic, Pavle Cemerikic. Zdjęcia: Tatjana Krstevski
Ognjen Glavonic zrobił pewnie wszystko, by przedstawić ten czas tak jak go zapamiętał, gdy był nastolatkiem. Puste drogi, szarzyzna, przemykający ludzie, którzy nie zadają pytań, młodzi, którzy nie mają już rodziców, ale są na tyle dorośli by marzyć o ucieczce do zachodniej europy. Tak Ognjen Glavonic musiał przeżyć swoje dzieciństwo, wśród ludzi, którzy na przekór wszystkiemu próbują normalnie funkcjonować. Ciężko jednak przejść obojętnie Vladowi obok tego wszystkiego, chociaż stara się jak może nie zdradzać emocji. Tak naprawdę nie musi zaglądać do wnętrza ciężarówki, bo doskonale wie co wiezie. Opuszczona zasłona milczenia ma pomóc przegryźć wojenne grzechy i tyczy się to wszystkich, których mija na swojej drodze kierowca. Nikt nie patrzy mu w oczy, zabłąkany patrol służb mundurowych szybko wycofuje się z chęci sprawdzenia transportu, zabrany autostopowicz, który pyta "czy to nie straszne nie wiedzieć, co się wiezie?", nie uzyskuje odpowiedzi. Tak, to straszne, ale chyba straszniejsze jest to, że Vlad wie.
"Ładunek" to kino drogi po bardzo smutnych miejscach, gdzie konflikty odbywają się z taką regularnością, że natura nie zdążyła się dobrze wedrzeć na pomniki upamiętniające bitwy z poprzedniej wojny. Zaraz trzeba postawić kolejne.
"Ładunek" był nominowany do Złotej Kamery (reżyserski debiut) na zeszłorocznym festiwalu w Cannes. Przygnębiający i dla cierpliwych. Jest na HBO