Cichy, irytujący typ.
Znam tylko twoje imię. Czy nie jest to więcej niż powinnam wiedzieć?
Za mało, żeby znać cię naprawdę, za dużo żeby wymazać z pamięci.
I tak sobie myślę, że to chyba naprawdę żałosne, że ten schemat powtarza się co tydzień. Tylko w piątki i soboty mam odwagę to przyznać. Wciąż myślę o tobie. Kim tak naprawdę jesteś? Czy zmienia to postać rzeczy, że tak naprawdę cię nie znam? Czy tak naprawdę czasami ludzie nie znają się kiedy już się dobrze znają? Czy jest to jakikolwiek wymierny wskaźnik tego czy powinnam, czy nie powinnam dalej zaprzątać sobie tym głowy?
Może ty po prostu taki jesteś? Cichy, irytujący typ? Może ty tak działasz na ludzi? Może tobie nikt nie może się oprzeć. Może nie jesteś tego świadom. Może. Może historia miłosna cię nie interesuje. Może jesteś typem przyziemnym.
A poza tym, na Boga, czy nie wystarczająco o tym myślałam, by coś w końcu zrobić?! Eh.












