Kasprowy jako dobro narodowe, magnes marketingowy i Święta Góra Polaków
Kasprowy jako dobro narodowe, magnes marketingowy i Święta Góra Polaków
Czy i czym, ten przeciętny szczyt eksploatowany przez Człowieka już od wieku, zasłużył na takie miana będące w obiegu medialnym jak i w „szczerych Polaków rozmowach”? Postaram się opisać i uzasadnić to w poniższym tekście:
Zwornik czterech grani w Głównej Grani Tatr już nie dzielącej dwóch państw i dwóch narodów dziś zjednoczonych w Unii Europejskiej, a dzielącej dalej zwierzaki i rośliny [od zarania świata zjednoczone] w dwóch istotnie różniących się zasadami ochrony przyrody„narodowych” parkach.
Warto się nad tym pochylić, [nie tylko krajowym narciarzom i Podhalanom], aby się znaleźć we właściwym czasie i miejscu, za nim pojawi się efekt ocieplenia będący preludium kolejnej epoki lodowcowej. Czasu do jazdy na nartach mamy w Tatrach niewiele, nie więcej jak kilkadziesiąt lat czyli 3-4 pokolenia, które mogą żyć dostatnio, lub zostać wraz z przyrodą - żywą częścią skansenu p.t. „Polskie Tatry i Podhale” pod zarządem kustoszy, oby nie obcych, na wyludnionym wówczas z młodzieży Podtatrzu, zaś polscy narciarze, będą zmuszeni jeździć w Alpach i Pirenejach, jeszcze mocniej jak dzisiaj, wspomagając gospodarki rozwiniętych krajów UE.
Pamiętajmy, że z Tatr najpierw, wraz z owcami wypędzono kulturę pasterską, a potem wraz z narciarzami kulturę narciarską razem z „klimatami apres ski”, z czego żyło dostatnio nie tylko Zakopane ale i całe Podhale ze Spiszem i Orawą włącznie.
A. Czym Kasprowy, nie zasłużył na te miana, a mimo to Go kochamy:
1. Wysokością bezwzględną 1987 m n.p.m. - przeciętną,
2. Trudną dostępnością, bez kolejki dla narciarzy zjazdowych - nieracjonalną.
3. Lokalizacją – aby z Niego zjechać i wyjechać z powrotem na szczyt kolejkami krzesełkowymi w dwu Kotłach wywożącymi obecnie 2400+700 = 3100 os/h, czyli 24800 os/ośmiogodzinny dzień narciarski, - najpierw trzeba wyjechać Koleją Linową wywożącą 360 os./h = 2880 os/dzień 8h. Zakładając wg standardów alpejskich, że narciarz w 8 godz. dniu narciarskim znajduje się 5,5 godz. na stoku, to uprawnione jest poniższe wyliczenie:
1/ Dzisiaj Kolej wywozi dziennie z Kuźnic na Kasprowy 2880 narciarzy dziennie, czyli 17% czekających na nich wolnych miejsc na krzesełkach w obu kotłach.
2/ Za chwilę [po modernizacji Goryczkowej] Kolej pracując z wydajnością fabryczną 420 os/h, wywozić będzie z Kuźnic na Kasprowy 3360 os dziennie, co będzie stanowić 12,5% czekających na nich wolnych miejsc na krzesełkach. A czeka jeszcze kolejka na Beskid!
3/ Te irracjonalne proporcje łagodzi dzisiaj, ale tylko o 1-2%, młodzież wychodząca pieszo z nartami na plecach, z Kuźnic do dolnej stacji [„nad Polakiem”] krzesełek w Goryczkowej, po modernizacji tej kolejki, do dolnej stacji poniżej „Polaka” będzie to ~3%.
4/ Można tą sytuację istotnie poprawić zwiększając zdolność wywozową Kolei na odcinku Kuźnice – Myślenickie Turnie, co jest technicznie możliwe. Wówczas duża część narciarzy mogłaby dojechać nartostradą na Równianki Kondrackie do dolnej stacji nowej kolejki krzesełkowej Równianki Kondrackie – Świński Kocioł, kolejne 2 z 10 pozycji naszego programu.
Fabryczna zdolność wywozu Kolei Linowej wynosi 420 os./h = 3360 os/dzień, a na etapie koncepcji było to 920 os/h obniżone pod naciskiem „zielonych” do 360 os./h już na etapie projektu, a więc i zamówienia publicznego – w efekcie uciekły nam wtedy duże publiczne pieniądze [nie wiele większym kosztem, w tym samym czasie można było uzyskać społeczny pożytek wielokrotnie większy], nie jedyne to pieniądze stracone w tej 12-letniej walce PKL z TPN o uzyskanie Pozwolenia na Budowę modernizowanej Kolei. Widać więc jasno, że ta Kolej nie wystarczy do narciarskiej obsługi Kasprowego i do wykorzystania zdolności wywozowych istniejących kolejek krzesełkowych, a przecież za chwilę zmodernizowana kolejka w Kotle Goryczkowym uzyska zdolność wywozową co najmniej taką jak kolejka w Gąsienicowym Kotle czyli 2400 os/h. Dzisiaj na świecie już nie buduje się dla narciarzy Kolei o tak małej zdolności wywozowej, [jedynie do punktów widokowych]. Powyższe uzasadnia potrzebę budowy i rozbudowy kolejnych kolejek i tras wokół Kasprowego Wierchu jak w naszym programie opisanym poniżej.
4. Władztwem sprawowanym nad Nim i jego narciarską okolicą przez Tatrzański Park Narodowy – teoretycznie wg praw z PRL (1952) w imieniu polskiego społeczeństwa, a praktycznie przeciw niemu, szczególnie zaś przeciw dzisiejszym potrzebom narciarzy zjazdowych.
5. Trudnymi i zmiennymi warunkami atmosferycznymi, powodującymi konieczność dośnieżania tras i dającymi nam tylko 80 dni narciarskich ze 150 dni w sezonie zimowym, - co przy naszym programie rozbudowy infrastruktury narciarskiej - do 8 tys. os/dzień – pozwoliłoby wprowadzić w Polskie Tatry nie więcej jak 640 tys. narciarzy w ciągu roku - czyli nieporównywalnie mniej jak ilość turystów letnich liczona w milionach/rok (~3,5 mln/rok oficjalnie, bez młodzieży w większości wchodzącej, poza bramkami, na teren parku). Istotne jest również to, że narciarze przebywają w górach od godziny 9 do 17, a turyści letni od świtu do nocy. Poza tym narciarzy od przyrody oddziela gruba, ponad metrowa skorupa śniegu.
B. Czym Kasprowy zasłużył na te miana, stając się dla Polaków wartością kulturową i dobrem narodowym:
1. Wysokością względną - czyli ponad 800 m różnicą wysokości dla zjazdów narciarskich, nie występującą nigdzie indziej w Polsce, pięciokrotnie większą jak w Podtatrzańskich Stacjach Narciarskich i w większości krajowych stacji. Niewiele ustępuje Kasprowemu różnicą wysokości bardziej stroma Krokiew, której stokami interesuje się FIS i MKO, my programujemy na niej: 2 kolejki krzesełkowe, 3 trasy i nartostradę dojazdową przez Kalatówki na Równianki Kondrack.
2. Romantyczną historią zdobycia dostępu do Niego, dla polskich narciarzy: Kolej Linowa zrodziła się z wielkiej miłości Heleny córki prezydenta Mościckiego i Aleksandra Bobkowskiego vice ministra kolei, którzy z silnym poparciem szerokich warstw społeczeństwa II RP dali silny obywatelski odpór egoizmowi społecznemu Ligi Ochrony Przyrody, zaspokajając ówczesne potrzeby narciarzy Trasami FIS I, FIS II i Nartostradą z Gąsienicowej, [w naszym programie połączoną z Nosalem w obie strony]. Nie bez znaczenia były ambicje i entuzjazm Polaków 20 lat po uzyskaniu wolności. Paralela z dzisiejszą sytuacją jest oczywista ale gdzie te ambicje u Warszawiaków ? I gdzie ten entuzjazm, u Zakopiańczyków?
A jak określić stosunek polityków [wszystkich kolejnych opcji] do sprawy udostępnienia Tatr narciarzom tak ważnej dla rzeszy – dziś już ponad 4 mln – narciarzy polskich chcących aktywnie odpoczywać we własnym kraju?
3. Alpejskim charakterem dającym narciarzom zjazdowym niezapomniane przeżycia na długich ponad 3 km nie łatwych trasach, mogących uzyskać akceptację FIS do rozgrywania zawodów slalomu giganta, a nawet biegu zjazdowego juniorów w Pucharze Świata.
4. Sprawnie zarządzaną przez PKL, bezawaryjnie działającą przez 77 lat, bieżąco modernizowaną Koleją Linową, dzisiaj przez TPN ograniczoną z zamierzonej zdolności wywozowej 920 os/h do „ekologicznej zdolności wywozowej” 360 os/h w zimie i 180 os/h w lecie. Powoduje to efekt wykorzystania tych 3 kolejek taki, że zanim zapełnią się krzesełka w obu kotłach jest już popołudnie, a w Kuźnicach narciarze czekają dalej przez kolejne godziny w upokarzającej „kolejce do Kolejki”. Więc po każdym sezonie ubywa zniechęconych tą sytuacją narciarzy – jeżeli o to chodzi „zielonym” - jest to doskonale zorganizowane i skuteczne działanie**. Doraźnie pomogłoby w zimie pierwszeństwo dla narciarzy z kompletnym sprzętem narciarskim.
5. Osobistymi uczuciami i estymą jakimi darzą Go rzesze Polaków, szczególnie te rodziny, w których od pokoleń jeździ się na nartach, gdzie tradycja każe chłopcu na Kasprowym poznać dziewczynę i zdobyć ją za żonę ucząc dobrej jazdy na nartach, później ojcu zwieźć po raz pierwszy syna z Kasprowego i tak dalej przez pokolenia. Dziś młodzież ta zadaje rodzicom trudne pytania: o czym Wy mówicie? Jakie trasy FIS I, II i III? Gdzie one są? Czemu tras jest coraz mniej? Czemu w kolejce do kolejki stoi się coraz dłużej? Odpowiedzi nie są łatwe, bo trudno przed dziećmi dewaluować pojęcie ekologii, tak potrzebnej dla zachowania przyrody, nie tylko w Polskich Tatrach. Tłumaczenia, że to ekologia w polskim wydaniu byłyby wręcz nie wychowawcze, a nawet nie patriotyczne. Dla młodzieży polskiej, - której część już jeździła w innych krajach UE, lub/i ma wiedzę o instalacjach i technologiach pozwalających pogodzić jazdę na nartach z zachowaniem zasobów przyrody dla następnych pokoleń jest to - „of course”. Ponieważ narciarzy zjazdowych jest w Polsce co najmniej 4 mln – nie są to więc problemy i uczucia tylko jednej polskiej rodziny. Wspólnie, czynniki te działają jak magnes marketingowy, ściągając narciarzy – najlepszych Gości na całe Podhale, nie tylko na Kasprowy Wierch, również do kilkunastu Podtatrzańskich Stacji Narciarskich, gdzie początkujący uczą się jeździć, zaawansowani korzystają z nich na co dzień, a najlepsi w pozostałe 70 dni [ze 150 dni narciarskich w sezonie], kiedy to nie ma narciarskiej pogody na Kasprowym Wierchu.
Czyli jest problem, złożony i wielowątkowy, biorąc pod uwagę naszą mentalność i uwarunkowania historyczne, w tym dzisiejsze szukanie przez „zielonych” pomocy w Brukseli, z wykorzystaniem „NATURA 2000” przeciw interesowi rozwijającej się Polski, a w interesie rozwiniętych krajów UE, które posiadają mniejsze od naszych obszary zasobów przyrody objęte ochroną „NATURA 2000”.
Uprawniony jest więc wniosek, że Rejon Kasprowego Wierchu w pełni dostępny dla narciarzy to warunek sine qua non rozwoju i dostatku Regionu Podtatrza oraz zaspokojenie pilnych społecznych potrzeb 4 mln rzeszy polskich narciarzy w Kraju.
Jak się ma problem do rozwiązania to najlepiej odwrócić sytuację wyobrażając sobie czym i jakie byłyby dzisiaj: Zakopane, dawna przez 60 lat Zimowa Stolica Polski, polskie narciarstwo zjazdowe i poziom życia ludności Podhala, Spiszu i Orawy – bez dostępu narciarzy do Tatr, który umożliwiła Kolej Linowa na Kasprowy Wierch?!
Zacznijmy więc od siebie: Co jeszcze polscy narciarze mogą zrobić dla udostępnienia Polskich Tatr narciarzom? Według mnie niewiele, ponieważ ta robota została już wykonana i jest rezultatem naszej obywatelskiej pracy w ciągu ostatnich lat, jej resume praktycznie jest zawarte w dwóch uzupełniających się opracowaniach*:
- TOWARZYSTWO PRZYJACIÓŁ NARCIARSTWA i PRZYRODY: koncepcja urbanistyczna architekta Stanisława Karpiela wraz z Zespołem: Jan Modrzewski, Andrzej .Bachleda-Curuś i Edward Budny, p.t. „Resort Narciarski Kurortu Tatrzańskiego- Rejon Kasprowego Wierchu”, która winna zostać kanwą lokalizacyjną infrastruktury narciarskiej dla Planu ochrony Parku,
- TATRASKILOBBY: plan inżynierski rzeczoznawcy budowlanego Jacka Kowalskiego p.t. „Wniosek do Planu Ochrony Parku”, będący programem inwestycyjnym budowy 5 nowych i rozbudowy 5 istniejących kolejek krzesełkowych wraz z trasami, razem 10 pozycji, do realizacji w ciągu najbliższych 20 lat. Winien on zostać suplementem do Planu Ochrony Parku.
Dzisiejsze potrzeby narciarzy są w tych naszych opracowaniach* zwymiarowane, zlokalizowane, zobrazowane i uzasadnione.
A więc następny ruch należy do Sejmu i Rządu RP, no i - do wyborców, a więc m.in. i do nas. Jeżeli to nam nie wyjdzie, pozostaną narciarzom tylko modlitwy z Rafałem Sonikiem na szczycie Kasprowej Góry lub stacje narciarskie w Alpach i Pirenejach gdzie czekają polskojęzyczne napisy, polskojęzyczni instruktorzy-przewodnicy narciarscy oraz sztruks na długich trasach, i dobrze zachowana przyroda wokół, której tam o dziwo nie przeszkadzamy. Tak, ale to wersja dla najbogatszych z nas, reszta w tym młodzież, najważniejsza dla przyszłości Polski, będzie mogła tylko wozić się na wzgórzach we własnym Kraju.
*/ Opracowania te zostały złożone 2 lata temu w TPN i MŚ., do dziś bez odpowiedzi. Całość naszych interwencji, kilkadziesiąt pism i listów otwartych zainteresowani znajdą na blog.siuhajek.pl
**/ Wznosząc się ponad spory, to cała ta sprawa –walka ciągnąca się od lat, wokół Kasprowego dotyczy 0,3 % powierzchni TPN, są to tereny potrzebne dla lokalizacji kolejek i tras, znajdujące się na obszarze 3% powierzchni Polskich Tatr przyznanej narciarzom od 80 lat. [Teren to 1,1 powierzchni zabudowy i 1,0 pow. tras, gdzie znajdą się narciarze, a obszar to powierzchnia liczona od grani do dna kotła lub zbocze gdzie przebiega trasa i/lub kolejka, gdzie mogą znaleźć się narciarze].