Guys wychodzę z tego jestem na drodze do zdrowia już ma prawidłową wagę i jem ile mogę ale dale nie daje rady zjeść dużo ogólnie waga jest git nie jestem niedorzywuona ale organizm wciąż się nie zregenerował uważam że Ana to najgorsze co mnie w życiu spotkało i w chuj żałuję że pozwoliłam sobie na to
Życzę każdemu zdrowia i wytrwałości wiem że to może dla was teraz głupie się wydawać ale kiedyś to zrozumiecie i pamiętajcie tą chorobą nie ma happy endu i zawsze się kończy śmiercią lub przymusowym recovery jeśli sami na to się nie zdecydujecie to ja z ćpunami odwyk albo śmierć nic pomiędzy










