Zendaya wkracza w fazę szefowej - wywiad dla InStyle.
Zendaya jest mistrzynią swojego rzemiosła zarówno na ekranie jak i poza nim, zawsze ma kontrolę nad swoją karierą, życiem prywatnym i - o zgrozo - swoim stylem.
O ile karierę Zendayi można by opisać setkami zdjęć, o tyle ona sama ma niezwykły sposób na to, by to ostatnie stało się największym momentem. Zdolność do robienia wejścia, wywoływania zachwytu, wydawać by się mogło, że to coś, z czym się urodziła; raczej jest to coś, do czego dojrzała. Widzieć ją - zwyciężczynię Emmy, stulatkę Instagrama i ikonę mody (nadużywane, ale trafne) - na czerwonym dywanie to widzieć 25-latkę u szczytu swoich możliwości, które Zendaya posiada bardziej swobodnie na planie, prowadząc samochód i pokazując się w dresie i workowatym T-shircie. To wymaga szczególnej pewności siebie i mocy, aby dać ludziom to, czego chcą - i jak! - a potem świadomie wycofać się do pracy i bardzo prywatnego życia.
Laura Brown: Odkąd Cię poznałam, zauważyłam, że masz naturalnie wyrafinowany zmysł wizualny. Podczas tej sesji, poprosiłaś ekipę, aby poszła za Tobą po schodach, a tam, cholera, było idealne słońce opalizujące na Twoją suknię Valentino Haute Couture.
Zendaya: Zawsze interesowałam się tym co dzieje się za kamerą. Ale Euphoria naprawdę zwiększyła moją miłość do kinematografii, po prostu patrząc jak Marcell Rév oświetla wszystko i sprawia, że każda klatka jest wspaniała. On i [twórca serialu] Sam Levinson budują te piękne, skomplikowane ujęcia i wkładają we wszystko tak wiele szczegółów. Jestem Panną i lubię myśleć o wszystkim z rozwagą. Ale obserwowanie ich pracy zainspirowało mnie do tego, by bardziej zająć się fotografią.
LB: A jednak, na swoim Instagramie, umieściłaś trzy epickie zdjęcia na BET Awards [w sukience Versace w hołdzie Beyoncé] w czerwcu, a potem zniknęłaś na kilka tygodni. To było takie szykowne [śmiech].
Z: Nie pisałam postów, a moi fani pewnie tego nie znoszą, co rozumiem. Ale jestem zbyt przytłoczona tym, że muszę coś opublikować, a jeśli za dużo o tym myślę, to nie zrobię tego. To nie jest tego warte.
LB: Z liczbą 100-kilku milionów osób, myślę, że to może sprawić, że twój mózg zacznie krwawić.
Z: Dokładnie. Wolę robić to, co kocham, a potem publikować, kiedy mam projekt do wypromowania.
LB: A 22 października ukaże się Diuna. Czy jesteś dobra w ogromnych ilościach piasku?
Z: Zobaczymy, co pomyśli świat. Ale świetnie się bawiłam. Myślę, że [reżyser] Denis [Villeneuve] jest jednym z najbardziej niezwykłych filmowców, jakich mamy - jest po prostu tak spójny i przemyślany. Uwielbiałam z nim pracować, choć nie trwało to zbyt długo.
LB: Ale wrócisz na sequel, prawda?
Z: Zobaczymy jak pójdzie pierwszy, ale jestem gotowa na drugi. Kiedykolwiek zadzwonią, jestem tutaj. [Timothée [Chalamet] to niezwykły talent i po prostu urocza osoba - stał się moją rodziną.
LB: Jesteś teraz tak bardzo widoczna. Czy nie powiedziałaś kiedyś, że codziennie oglądasz film o Harrym Potterze, żeby się wyluzować?
Z: Tak. W ostatnim roku nie robiłam tego tak często, ale kiedyś oglądałam je, żeby przebrnąć przez pierwszy sezon Euphorii. Czasami chcę po prostu wrócić do domu, przytulić się do psa i obejrzeć trochę Harry'ego Pottera. Uwielbiam też Shreka. To kolejna podstawa w moim domu, kiedy mam ciężkie dni w pracy.
LB: Kiedy musisz nakręcić traumatyczną scenę, jak się przygotowujesz?
Z: Jeśli przesadnie analizuję scenę, zanim się do niej zabiorę, to w końcu zostanę zablokowana, bo sama siebie oceniam, typu: "Nie robisz tego dobrze". Jest tak duże oczekiwanie, że w końcu nie jestem w stanie dać z siebie niczego.
LB: Czy po wszystkim łatwo się otrząsasz?
Z: Czasami to trochę trwa, ale to zależy od przypadku. Możesz też wykorzystać to, co przeżywasz w terapii. Ja pozwalam, żeby to był katalizator lub ujście dla moich osobistych uczuć lub rzeczy, przez które przechodzę. Wiele razy, w przypadku [mojej postaci] Rue, mam tak głęboką miłość do niej, że kiedy ona przez coś przechodzi, łamie mi to serce. A twoje ciało nie wie, że sytuacja nie jest prawdziwa; ono wchłania te rzeczy i naprawdę przez nie przechodzi. Może minąć trochę czasu, zanim twoje ciało wróci do normy.
LB: Mówiąc o ciężkich dniach, nakręciłaś z nami okładkę [Wrzesień 2020] w zeszłym roku, w najgorszych czasach. Teraz widzimy trochę światła, ale wiele osób odczuwa prawie psychologiczny jet lag, wychodząc z tego. Jak Ty się czułaś?
Z: Bardzo trudno jest mi narzekać na ten czas, biorąc pod uwagę, jakie miałam szczęście, że udało mi się przez niego przejść. Byłam zdrowa. Wiedziałam, że po wyjściu czeka na mnie praca, co w przypadku wielu osób nie miało miejsca. Miałam swoje trudne chwile i nie było to łatwe - rozgryzałam to próbując zrozumieć, kim jestem bez mojej pracy, znaleźć cel i znaczenie.
LB: Dokładnie - kiedy rzecz, którą robisz przez większość dnia znika, jest to szokujące.
Z: Absolutnie. Pracowałam konsekwentnie odkąd skończyłam 13 lat. Więc kiedy nie miałam nic poza wolnym czasem, zastanawiałam się: "Co mam z tym zrobić? Jakie jest moje hobby?" Ja nawet nie mam hobby - robię swoje hobby dla życia.
LB: Czy nie uczyłaś się malować? Jesteś dobra?
Z: Myślę, że jestem całkiem niezła. Namalowałam postać kobiety i to był jeden z moich pierwszych razów, kiedy próbowałam malować farbami olejnymi. [Hunter [Schafer], która jest jedną z najbardziej wyjątkowych osób w moim życiu, jest fenomenalną artystką. Zabrała mnie do sklepu plastycznego, żebym kupiła odpowiednie narzędzia do malowania farbami olejnymi. Od czasu do czasu wyciągam mój zestaw i robię coś małego. Zainspirowała mnie również do prowadzenia szkicownika.
LB: Biorąc pod uwagę twoje skłonności, czy chcesz, żeby twoje prace były perfekcyjne? Co Cię denerwuje?
Z: Popsucie się. Popełnianie błędów. Nie bycie najlepszym w czymś, co potrafię. Porażka. I znowu, to jest cecha Panny. Jeśli coś nie jest doskonałe lub najlepsze, wtedy czuję, że równie dobrze mogłam tego nie robić. I obrócić coś do bycia najgorszą rzeczą, nawet jeśli to było w porządku. Ale dla mnie to nie jest w porządku.
LB: Czy z wiekiem jesteś w stanie to trochę bardziej pogodzić?
Z: Uczę się nie pozwalać, by te lęki powstrzymywały mnie przed próbowaniem różnych rzeczy. To w porządku być artystą i odkrywać.
LB: Masz bardzo duże życie. Jak udaje Ci się żyć wewnątrz i na zewnątrz siebie?
Z: To interesujące, ponieważ w naszym zawodzie nie ma prawdziwego schematu, jak to działa. Kiedy masz strukturę korporacyjną, są awanse i pniesz się w górę w hierarchii. W tej branży jest to coś w rodzaju: "Nie wiem, co teraz robię". To, do czego nakłaniam wielu ludzi, aby zrozumieli, że ten biznes to także biznes. To jest przemysł rozrywkowy i ważne jest, aby pamiętać, że w grę wchodzą pieniądze i kontrakty. Staram się być przygotowana i rozumieć jak najwięcej na ten temat.
LB: Jak bardzo jesteś zaangażowana w to, co robisz finansowo?
Z: Uważam, że ten biznes jest fascynujący i ważny. Kiedy byłam młodsza, nie byłam w to zbytnio zaangażowana. Rodzice zmuszali mnie do czytania kontraktów. Ale jako dorosła osoba, po przejściu przez wzloty i upadki, kiedy różne rzeczy nie wychodziły, zaczęłam chcieć czytać kontrakty na własną rękę.
LB: Na tym etapie Twojej kariery, nie sądzę, żeby wiele osób mogło Ci odmówić.
Z: Nie wiem, czy postawiłabym się w wielu sytuacjach, w których powiedziano by mi "nie". Myślę, że w wielu sprawach trzeba nabrać odporności. Może to głupie wierzyć, że wszystko jest możliwe, ale ja w to wierzę. To, że czegoś nie zrobiłeś wcześniej, nie oznacza, że nie da się tego zrobić.
LB: Kiedy po raz pierwszy wzięłaś sprawy w swoje ręce i naprawdę stanęłaś w swojej obronie?
Z: Byłam dość młoda. Myślę, że moi rodzice [zaszczepili] we mnie w bardzo młodym wieku [umiejętność] bronienia się. Jeśli coś ci się nie podoba, mówisz o tym. Jeśli coś sprawia, że czujesz się niekomfortowo, mówisz o tym komuś. Zawsze dobrze sobie z tym radziłam.
LB: Jesteś teraz także osobą głosującą na Oscara i pracujesz nad tym, by coś zmienić za kulisami swoich projektów. To, co moim zdaniem było wspaniałe w [Twoim filmie Netflixa] Malcolm & Marie, to fakt, że upewniłaś się, że wszyscy członkowie ekipy otrzymali równe wynagrodzenie. Co jeszcze zmieniłabyś w branży, gdybyś mogła?
Z: Poza zostaniem reżyserem, moim marzeniem jest tworzenie własnych rzeczy. Chciałabym robić filmy, które dadzą miejsce młodym, początkującym artystom, pisarzom i filmowcom - bo zwłaszcza w przypadku czarnych talentów, to nie brak możliwości, to brak szans. Chciałabym dać im takie możliwości: Współpracować z początkującymi filmowcami, z różnymi pisarzami i mentorami, łączyć ich z aktorami, których chcieliby zobaczyć w swoich filmach, tworzyć te specjalne więzi. I upewnić się, że dostaną pieniądze i będą pod dobrą opieką.
LB: To dziwne, że czarnym i różnorodnym talentom tak długo trudno było się wybić. Interesujący ludzie są we wszystkich kolorach.
Z: Nawet jeśli chodzi o sesje zdjęciowe, to teraz jestem na takim etapie, że mogę prosić fotografów o współpracę. Ale wcześniej, jeśli ich nie wybrałam, nigdy nie miałam okazji pracować z czarnoskórymi fotografami - a to jest haniebne, jeśli o mnie chodzi. Czuję się szczęśliwa, że mogę znaleźć nowe talenty lub pracować z ludźmi takimi jak [fotografowie InStyle] Ahmad [Barber] i Donté [Maurice], którzy są tak utalentowani.
LB: Przy tych wszystkich zmianach w ciągu ostatniego roku, jak duży masz radar B.S.? Wiele osób jest nieszczerych i wprowadza te zmiany kosmetycznie.
Z: Wiem kiedy dany moment jest szczery. To jest coś w rodzaju "połóż swoje pieniądze tam, gdzie są twoje usta". Jeśli nie jesteś naprawdę skłonny płacić ludziom i dawać im pracę i możliwości, to nie potrzebujemy, żebyś ciągle o tym mówił. A może po prostu to zrobisz?
LB: Sama prowadzisz zespół. Jakim typem szefa jesteś?
Z: Myślę, że moją największą wadą jako szefa jest to, że jestem prokrastynatorem. Nie lubię odpowiadać na maile czy pytania, chcę robić tylko te fajne, fajne rzeczy. Jestem też bardzo zorientowana na szczegóły i nie pozwolę, aby cokolwiek umknęło. Te dwie rzeczy nie idą ze sobą w parze, więc uczę się, jak być w tym lepsza.
LB: Tak przy okazji, gdzie jest twoja Emmy dla Euphorii? Czy polerujesz ją?
Z: Siedzi na moim kominku. Nie polerowałam jej. Nie znam odpowiedniej etykiety. Mieszkała z moją mamą, kiedy byłam w Atlancie [kręcąc Spider-Man: No Way Home]. Kiedy wróciłam, dziwnie było powiedzieć: "Hej, mamo, mogę przyjść i odebrać moją Emmy?". [śmiech]
LB: Typowa rozmowa matki z córką. Mówiąc o Spider-Manie, czy kiedykolwiek myślałaś, że będziesz w nim częścią?
Z: Nie, zdecydowanie nie. Nie miałam pojęcia, że to nadchodzi. Właściwie poszłam zobaczyć Spider-Mana na pierwszej randce, kiedy miałam 16 lat. Wersję z Andrew Garfieldem i Emmą Stone.
LB: Istnieje bardzo popularny mem, na którym widać Cię siedzącą w sklepie z [Twoim partnerem i podobno chłopakiem] Tomem Hollandem, który jest w pełnym kostiumie Spidey'a, a Ty wyglądasz na nieco zirytowaną. Czy pamiętasz o czym była mowa?
Z: Tak. Kręciliśmy w Nowym Jorku, a nie można blokować ulic, ponieważ jest to przestrzeń publiczna. To trudne dla Toma, który musi być w pełnym stroju Spidey'a; nie może być incognito. Musi zdjąć swoje pajęcze oczy, żeby napić się wody. Nie pamiętam, czy na tym zdjęciu pije wodę, ale wydaje mi się, że ma wytrzeszczone oczy.
LB: On faktycznie był podsłuchiwany.
Z: Tak. Paparazzi mogą być gdziekolwiek chcą. Nawet nasze miejsce, w którym się zatrzymaliśmy, to był sklep z witaminami, gdzie wszędzie było szkło, więc nie było super prywatnie. Zakładam, że ktoś zaglądał przez okno, próbując nas przestraszyć czy coś. Więc to była moja twarz.
LB: Tom wygląda na tym zdjęciu na równie nie zachwyconego jak ty. Ale powiedz mi, co cenisz w nim jako aktorze i jako człowieku?
Z: Oczywiście jest wiele rzeczy, które doceniam. Jeśli chodzi o aktora, doceniam to, że naprawdę kocha być Spider-Manem. To duża presja - przyjmujesz rolę superbohatera gdziekolwiek jesteś. Dla małego dzieciaka, który przechodzi obok, jesteś Spider-Manem. Myślę, że poradził sobie z tym bardzo dobrze. A widząc go przy pracy, mimo że nie jest Panną [śmiech], jest perfekcjonistą.
Nasz reżyser pozwolił mi przychodzić każdego dnia [zdjęciowego] i fajnie było zobaczyć, jak bardzo zależy mu na swojej pracy i na tym, żeby była dobra. Przez cały dzień obserwowałam, jak kręci scenę walki, co jest wyczerpujące. Robił jakiś ruch, wracał do monitorów, oglądał go i mówił: "Mogę to zrobić lepiej". A ja na to: "Stary, dasz radę." Ale on chce, żebyśmy byli idealni i naprawdę to doceniam.
LB: Wydaje się być bardzo łatwym towarzystwem.
Z: Tak, jest bardzo zabawny. Bardzo charyzmatyczny, potrafi sprawić, że każdy czuje się komfortowo, można się pośmiać i miło pogadać. Dobra pogawędka - brzmię tak brytyjsko.
LB: Potrafisz zrobić brytyjski akcent?
Z: Skończy się na tym, że będę robiła urywki z Love Island. [śmiech]
LB: Co przemawia do ciebie w Love Island?
Z: Nie wiedziałam o tym, dopóki nie spędziłam pięciu miesięcy w Londynie kręcąc drugiego Spider-Mana. Byłam jak, "Co to jest?" I też byłam temu bardzo przeciwna - mówiłam: "Chłopaki, to jest niedorzeczne. Nie można tego oglądać codziennie." Potem mnie wciągnęło. Nie pamiętam, żeby przed tym latem był bardzo obecny w Ameryce, ale kiedy wróciłam, sezon, który widziałam, był pokazywany również w Euphorii. To było podczas epizodu depresji Rue i ona po prostu utknęła w swoim pokoju, oglądając odcinek za odcinkiem Love Island. Teraz jest to wszędzie.
LB: To zabawne, bo jesteś dość małomówną osobą, ale kiedy wchodzisz na czerwone dywany, naprawdę to wzmacniasz. Czy to dlatego, żebyś mogła powiedzieć: "Dziękuję światu, miałam swój moment. Idę teraz do domu?"
Z: Myślę o czerwonych dywanach jako o mających swoje własne postacie i narracje. Tworzymy małe historie dla wszystkich stylizacji. To jest jak przedłużenie mojej kariery aktorskiej w dziwny sposób - po prostu zakładasz perukę, czy cokolwiek to jest. Ubrania czasami są bardzo emocjonalne, więc mogę wcielać się w różne oblicza - może to być ja sama, a może to alter ego. Ale dzięki ubraniom poznaję te różne kobiety.
LB: Jakie są Twoje ulubione kreacje z czerwonego dywanu do tej pory?
Z: Joanna d'Arc [na Met Gala 2018]. Różowy napierśnik Toma Forda [na 2020 Critics'. Choice Awards] był jednym z moich ulubionych. Nic nie mogło mnie zranić - byłam jak wojowniczka. Och, i sukienka Moschino z motylem [na australijskiej premierze The Greatest Showman w 2017 roku].
LB: Zaczęłaś robić interesujące rzeczy, kiedy zrobiłaś ten look Davida Bowiego [na Grammy 2016].
Z: Wiem. W tamtym czasie byłam ciągnięta za mojego mulleta, ale teraz dzieciaki kochają mullety. Jestem szczęśliwa z moim mulletem Davida Bowie.
LB: Jak nauczyłaś się pozować na czerwonym dywanie? Czy to była metoda prób i błędów? Nie mówię, że spędzasz czas w domu, robiąc to.
Z: Czasami tak robię, faktycznie. Kiedy zakładam strój, czasami patrzę na niego w lustrze i sprawdzam jakie pozy pasują do danej sylwetki. Trochę o tym myślę.
LB: Kiedy oglądasz swoje pierwsze zdjęcia z czerwonego dywanu, co byś powiedziała tej dziewczynie?
Z: Rób dalej to, co robisz. Kiedy miałam 14 lat i byłam na mojej pierwszej premierze filmowej, mój strój to była masa rzeczy z Targetu. I pomyślałam, że jestem super. Czułam się cool. Do dziś uważam, że tylko to się liczy. Wtedy wiesz, że robisz właściwą rzecz.
LB: Spośród wszystkich ikon mody lub celebrytów, do czyjej szafy chciałabyś wejść?
Z:Cher. Chcę mieć wszystko to, co miała na zamówienie, Boba Mackie. Cher, jeśli kiedykolwiek będziesz chciała mnie wystylizować, Law [Roach] i ja będziemy zachwyceni.
LB: Kto jeszcze według Ciebie ma świetny styl?
Z: Mam na ścianie zdjęcie Diahann Carroll. Wiele inspiracji stylem czerpię od moich babć. Mam stare zdjęcia - poczekaj. Zaraz ci pokażę.
LB: O, masz pomoc wizualną.
Z: [Trzyma zdjęcie babci] Spójrz na nią. Monochromatyczne spodnie z wysokim stanem i top. Jej włosy były zaplecione w warkocze, a ona ma mały pomponik na głowie. To jest takie słodkie. Miała siedmioro dzieci i zawsze wyglądała fenomenalnie.
LB: Czy pamiętasz swój pierwszy modowy wydatek?
Z: Myślę, że to był mój pierwszy raz w Paryżu na mój pokaz Disneya [Shake It Up] i kupiłam taką malutką torebkę Louis Vuitton. Jest całkiem słodka. Wciąż gdzieś ją mam.
LB: Czy Ty w ogóle coś jeszcze kupujesz? Czy po prostu chodzisz w Valentino Couture?
Z: [śmiech] Powiem Ci, co jest najfajniejsze. Kiedy [dyrektor kreatywny Valentino] Pierpaolo [Piccioli] wymyśla dla mnie te piękne sylwetki do noszenia, na małej metce w środku ma wyszyte moje imię. Więc wszystkie moje niestandardowe projekty Valentino mają na sobie małe "Zendaya".
LB: Czy to nie cudowne widzieć piękne rzeczy zrobione przez dobrych ludzi?
Z: Tak. Wspaniale jest dzielić z nim przestrzeń twórczą. Zawsze mówi: "Chcę, żebyś była tym, kim jesteś. Co sprawia, że czujesz się dobrze i jesteś pewna siebie? Chcę, żebyś to robiła." Doceniam to, bo to w końcu Valentino. To nie jest mała sprawa.
LB: Nie jest. Właśnie skończyłaś 25 lat. Jak się z tym czujesz?
Z: To miłe uczucie. Jestem gotowa na 25 lat, ale to trochę przerażające. Czuję się tak, jakbym dopiero co zaczęła mieć 20 lat, więc trochę dziwnie jest mi to ogarnąć. Bliżej mi do 30 niż do 19.
LB: W zasadzie jesteś w fazie schyłkowej.
Z: Od tego momentu wszystko idzie z górki.