Jasiek nie wiem czy nadal wchodzisz na tumblra, czy czytasz udostępnione teksty… Od pół roku nie śledzę Twoich kroków na tumblrze, yt, fb, snapie, asku,instagramie itp… Odlubiłam strony związane z Tobą żeby choć trochę zapomnieć.. Dlaczego? Bo zrobiłam to dla przyjaciół, którzy ‘’ tracili ‘’ mnie przez moją fascynacje (?) Tobą … Nie miałam dla nikogo czasu, bo każdą wolną chwilę poświęcałam Tobie. Nie wychodziłam, bo oglądałam live’y, śledziłam pełzacze, rozmawiałam z Firankami.. Nic się nie liczyło oprócz Ciebie i Twoich widzów. Byłam wtedy bardzo szczęśliwa. Wydawało mi się wtedy, że wolę ,,być przy Tobie’’ nawet kosztem przyjaciół.. Ale co to da? Czy to nie przyjaciele będą mnie wspierali przez całe życie? Jaki sens jest w wybieraniu pomiędzy idolem, którego spotkam (lub nie) kilka razy w swoim życiu a przyjaciółmi, którzy będą zawsze przy mnie? Nie ma sensu.. Na początku było ciężko, tęskniłam za tym wszystkim, za Tobą i wszystkimi firankami poznanymi przez internet. Zerwałam ze wszystkimi nowo poznanymi ludźmi kontakty. Została tylko Aga :) W obserwowanych na asku została tylko Marina… Ale odzyskałam przyjaciół.
Dzisiaj przeglądałam stare foldery i znalazłam urywek z pewnego grudniowego live’a. Popłakałam się. Wróciłam na Pełzacze. Dziś było ponad 50 tysięcy członków. A gdy odchodziłam było ledwo 30k.. Przypomniał mi się wszystko.. Pierwszy obejrzany przeze mnie film na yt.. Noce spędzsone na oglądaniu beyonda i hr… Mój tumblr.. Zalogowałam się i postanowiłam tu coś napisać. Mimo, że pół roku to niewiele, moje życie uległo wielkiej zmianie. Czy żałuję? Nie.. Chwilę spędzone ,,z moim idolem’’ były najpiękniejszymi w moim życiu. Ale zawsze mogę obejrzeć Twój filmik na yt, poczytać aska, cnie? Nikomu to nie zaszkodzi. A tak na zakończenie chciałabym Ci podziękować.. Za to, że jesteś i uszczęśliwiasz tysiące ludzi.
Kochałam, kocham i zawsze będę. Firanka forever. Jestem przy Tobie Jaś. Sercem :)





