Tony plastiku
Cześć! Nie ma to jak spędzić niedzielny wieczór zastanawiając się jaki start będzie najlepszy. Dochodzę do wniosku, że nie wpadnę na nic co zgromadzi rzeszę czytelników pod pierwszym postem.
Kim jestem?
Jestem dziewczyną, chyba jeszcze nie kobietą, która chce się nauczyć żyć szczęśliwie.
Jaki mam problem?
Jeśli kojarzycie metodykę Design Thinking , to właśnie przechodzimy do fazy empatyzacji. Jeśli nie, poznajcie i dodajcie do CV. Faza to polega na wywiadzie z grupą zainteresowanych (tutaj ze mną) na temat obszaru, który chcemy poprawić (tutaj - moje życie). Pozwolę sobie przytoczyć sytuację, która miała bezpośredni wpływ na powstanie tego bloga.
Inspiracja 1 - Centrum handlowe
Kilka dni temu wraz z moim chłopakiem szukaliśmy dla niego garnituru. Przyjechaliśmy do nowej Wroclavii, licząc, że uda nam się znaleźć coś dobrego. Odwiedziliśmy kilka sklepów garniturowych i dość szybko udało nam się znaleźć piękny, dobrze uszyty wełniany garnitur, lekkie i mięciutkie koszule z 2-skrętnej bawełny i bardzo wygodne, eleganckie buty z owczej skóry. Za całość zapłaciliśmy około 1500 zł, wraz z poprawkami krawieckimi.
Zafascynowana szykownością i jakością nowo nabytego garnituru, sama zapragnęłam tak się ubrać - oczywiście nie w męski garnitur. Marzyłam o miękkim klasycznym swetrze, prostej taliowanej marynarce i wygodnych cygaretkach. Następnego dnia wyruszyłam w podróż po sklepach z najbliższą przyjaciółką, z nastawieniem, że wrócę do domu ubrana szykownie, z klasą, otulona naturalnymi miękkimi tkaninami, z portfelem w większej gotowości niż zwykle.
Bum.
Działy damskie w centrum handlowym okazują się być wielkimi górami plastikowych szmat. Dobrze ujęła to moja towarzyszka stwierdzając, że większością tych rzeczy nie wyścieliłaby budy psu. Nieważne czy chciałam wydać na rzecz 20 czy 2000 zł. Żadna cena w sieciowych sklepach nie gwarantowała naturalnej, przyjemnej w dotyku tkaniny. W odpowiednio wysokich cenach, owszem, udaje się znaleźć dobrej jakości ubranie, ale wychodzi to daleko poza standard. Zabolało, ale i otworzyło oczy.
Inspiracja 2 - Mr. Vintage
Pan Michał Kędziora - Mr. Vintage - to przewodnik polskiej mody męskiej. Uczy, uświadamia i inspiruje. Wielokrotnie pojawia się u niego pytanie czy może wypowiadać się również na temat mody damskiej, co wskazuje na wyraźną potrzebę takiego miejsca w sieci. Nie znalazłam bloga poświęconego modzie damskiej, który uczy o materiałach, szyciu, krojach i wzornictwie zamiast wyliczania kolejnych wymyślnych stylizacji od kolejnych producentów. Znacie? Poproszę!
Cel
Czy chcę znaleźć sklepy, w których mogę kupić dobrej jakości ubrania? Tak. Chcę zgromadzić idealną szafę? Tak. Jednak obie te rzeczy mają być efektami ubocznymi. Chcę żyć świadomie, dokonywać świadomych wyborów, uporządkować priorytety, szczególnie te ekonomiczne, i cieszyć się życiem.
Co mam?
Szafę, w której mam dokładnie jedno ubranie, które bardzo lubię. Ciało, z którego nie jestem zadowolona. Realizm podchodzący pod pesymizm. Domatorstwo Olbrzymią ambicję
Co chcę mieć?
Ciało, w którym dobrze się czuję. Ubrania, które do mnie pasuję i które lubię. Optymizm i odwagę. Realne cele. Uporządkowane priorytety.
Kim chcę być?
Chcę być Ms. Grace. Mieć klasę i grację, nie tylko w wyglądzie, ale i postępowaniu, prowadzeniu własnego życia.
Chcę się nauczyć świadomej i rzeczowej mody, w której poczuję się sobą. Nie potrafię się dobrze ubrać, uczesać ani umalować. Ba, mogę powiedzieć, że jestem jedną z ostatnich osób, które powinny prowadzić bloga modowego.
A jednak serduszko podpowiada, że to jest to.
À bientôt!
















