~nothing to wish for but you.
d e v o n

❣ Chile in a Photography ❣
Lint Roller? I Barely Know Her
official daine visual archive
occasionally subtle
🪼

Discoholic 🪩
Monterey Bay Aquarium

Product Placement
No title available
noise dept.
One Nice Bug Per Day
KIROKAZE
todays bird
★

ellievsbear
The Stonewall Inn

tannertan36
Sade Olutola
tumblr dot com

seen from Malaysia
seen from Italy

seen from South Africa
seen from Australia
seen from United States

seen from Germany
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from Canada

seen from Germany

seen from Türkiye
seen from Brazil

seen from Kuwait
seen from United States

seen from United States

seen from Australia

seen from Malaysia
seen from United States

seen from India
@im-death-love
~nothing to wish for but you.
Najbardziej bolą nie ciosy od obcych. Boli ręka, której ufałeś na tyle, by nigdy nie spodziewać się uderzenia.
Kiedy w końcu odchodzą, nie zostawiają po sobie tylko pustego miejsca w łóżku. Zostawiają cię z paranoją, brakiem zaufania do własnej intuicji i odruchem przepraszania za to, że w ogóle oddychasz. Zabierają twoją tożsamość, a w zamian zostawiają zbiór mechanizmów obronnych, których nikt nowy nie będzie w stanie przebić
Z moich największych życiowych przewinień najgłupsze było myślenie, że ludzie okażą mi taką miłość i troskę, jaką otrzymali ode mnie.
“Pogubiłem się już w liczbie rozczarowań.”
— (via niewidoczny-smutek)
„Największym paradoksem miłości jest to, że czasem odchodzimy od ludzi, których nadal kochamy. Nie dlatego, że uczucia zniknęły, ale dlatego, że zbyt długo prosiliśmy o coś, co powinno być dane bez błagania. O uwagę. O czułość. O obecność. I pewnego dnia serce jest już zbyt zmęczone, by walczyć o miejsce, które od początku powinno należeć do niego.”
i tried my best and now i'm tired
Najlepszą decyzją było przestać tłumaczyć się ludziom, którzy i tak nie chcieli zrozumieć.
„Jeśli udało Ci się kogoś oszukać to nie dlatego, że ten człowiek jest głupi, tylko dlatego, że otrzymałeś więcej zaufania niż jesteś wart.”
— nieznany autor
Prawda boli raz, kłamstwo codziennie. Szkoda tylko, że większość ludzi wybiera ból w abonamencie. Prawda jest jak zimna woda. Szok. Krótki krzyk. Potem oddychasz normalnie. Da się żyć.
Kłamstwo to taki mały kamyk w bucie. Niby nic. A potem nagle nie możesz chodzić i zastanawiasz się czemu wszystko wkurza.
Najlepsze jest to, że kłamstwo zawsze wygląda na łatwiejsze. Taka szybka droga na skróty. Bez konsekwencji. Bez dramatu. Oczywiście do czasu aż prawda przyjdzie z fakturą i odsetkami.
Ludzie kłamią żeby było spokojnie. Żeby nie bolało. Żeby nie było scen. Efekt jest taki, że sceny są. Tylko dłuższe. Głośniejsze. I z bonusem w postaci utraty zaufania.
Prawda przynajmniej nie udaje przyjaciela. Nie głaszcze po głowie. Mówi jak jest i wychodzi. Kłamstwo zostaje. Siedzi obok. Udaje że wszystko gra. A ty czujesz że coś śmierdzi, tylko jeszcze nie wiesz gdzie.
Najgorsze jest to codzienne myślenie. Czy to było szczere. Czy znowu uwierzyłam. Czy znowu zrobiłam z siebie statystę w cudzej historii.
Jedno szczere zdanie potrafi zaboleć. Fakt. Ale sto małych kłamstw robi z człowieka wrak w wersji premium.
Dlatego tak. Wolę prawdę. Krótką. Niewygodną. Bez lukru. Przynajmniej wiem na czym stoję, nawet jeśli to stoi na gruzach.
"Nie było to zaskoczeniem, ale i tak bolało."
Chciałbym dać komuś szansę bez strachu, że znów będę zbierać siebie z podłogi.
Nie każdy krzyczy, kiedy się rozpada. Niektórzy milkną. I właśnie ich najłatwiej przeoczyć, bo na zewnątrz wyglądają na spokojnych, a w środku już dawno wszystko się zawaliło.