Zanieś to do garderoby, słyszę i czuję jak na ręce rzucają mi kostium zapakowany w folię prosto z pralni. Jest na końcu korytarza. Na plan wchodzimy za 5 min. Pośpiesz się i pośpiesz jego.
To się spieszę, nie? Wchodzę nawet bez pukania, bo ma być szybko, prawda? A poza tym nie mam jak zapukać, żeby nie pognieść kostiumu. Otwieram drzwi łokciem, wchodzę i zatrzaskuję je za sobą zgrabnym kopnięciem. Odcięcie dopływu światła z korytarza ukazało niewielką, słabo oświetloną garderobę. W zasadzie światła zarysowujące jego postać były tylko przy lustrze. Reszta tonęła w półmroku i ciszy.
Rozszerzające się źrenice powoli wyostrzały ten obraz. Siedział półnagi przodem do lustra, wyraźnie skupiony. Nie tego się spodziewałam. Pomyślałam nawet, że powinnam jednak zapukać, ale było już za późno. Nic nie powiedziałam, nawet przepraszam, tylko stałam tam podziwiając jego sylwetkę. Szerokie ramiona zajmowały prawie całe odbicie. Mocne, regularne, po których ześlizgiwało się światło lamp, obnażając każdy pieprzyk na jego aksamitnej skórze. Musi być w dotyku delikatna i sprężysta, pomyślałam. Nieruchome ręce oparte na wewnętrznej stronie ud i szeroko rozsunięte łokcie. Na sobie miał tylko coś w rodzaju obciskających wysokich majtek, które opinając jego pas jeszcze bardziej uwydatniły szerokość pleców. Czemu jest mi tak gorąco, czemu?? Muszę być profesjonalna, muszę!
Odłożyłam delikatnie strój na pobliskie krzesło i podeszłam bliżej mówiąc: Przyniosłam kostium i masz być na planie za 5 min. Tylko wiesz co? Te gacie to musisz sobie bardziej podciągnąć, bo inaczej materiał będzie się źle układał. Nie może być żadnej fałdki, bo to wszystko będzie widać. Zrobili naprawdę obcisły ten kostium. Nabierz powietrza, wciągnij brzuch, a ja to podciągnę z tyłu, żeby dobrze leżało, wypaliłam bez namysłu.
Zrobił bardzo głęboki wdech. W lustrze widziałam jak jego gładka, płaska klatka unosi się, a ramiona stają się jeszcze szersze. Jeszcze??
Dobra, myślę, powiedziało się A, to trzeba zrobić B, szczególnie, że bez oporów wykonał moje polecenie. Wsunęłam palce wskazujące pod materiał z obu jego boków. Łatwo nie było, bo to naprawdę bardzo obciskająca bielizna i raczej bym go jej pozbawiła, niż ubierała w nią. Ale nikt się o tym nie dowie. Nawet on.
Przyjemnie ciepłe i gładkie ciało było męskie i niemęskie zarazem. Pozbawione owłosienia przypominało w dotyku aksamit. Odciągając i podciągając jednocześnie materiał, przesuwałam palce od boku do kręgosłupa i z powrotem rozkoszując się niepostrzeżenie dotykiem tych miejsc, do których mało kto miał dostęp. Dobra, a teraz ręce do góry, o tak i wyprostuję Ci to z przodu. Będzie elegancko!
Nie wierzę. Podnosi ręce, a myślałam, że powie, że sam sobie już poradzi. Widać, że lubi być obsługiwany. Trochę jak Król Słońce, który miał osobnego lokaja do zakładania mu każdej części garderoby. Kto inny do prawej, kto inny do lewej skarpetki. Ha, ha, no dobra!
Teraz, żeby było wygodniej, uklękłam za nim i palce wskazujące zamieniłam na kciuki. Powtarzałam czynności: odciąganie materiału od ciała, przesunięcie palcy w kierunku brzucha, z jednoczesnym podciąganiem. Było prawie tak samo jak z tyłu, z tą różnicą, że musiałam przytulić policzek do jego pleców, bym mogła sięgnąć rękoma w okolice pępka, gdzie wyczułam niesforne, trochę sztywne włosy. O, nie! Czemu są takie rozkoszne w dotyku? Jeszcze kilka ruchów i te obcisłe majtasy były na właściwym miejscu. Na jakim właściwym?? Właściwe ich miejsce to była podłoga! Żeby ostudzić swój zapał, na koniec tej czynności puściłam te gacie tak, aby strzeliły go w pasie. Niech sobie nie myśli!
Wstając podparłam się dłońmi o jego uda. To nie był dobry pomysł! Cieplejsze niż reszta ciała, a szczególnie ich wewnętrzna część, którą przez sekundę udało mi się musnąć moimi zimnymi palcami, podczas gdy policzek wędrował wzdłuż kręgosłupa do góry. Na koniec złapałam go za barki mówiąc: no, teraz dobrze wyglądasz, ale ręce jakoś nie chciały się od niego odkleic, więc stałam tak trzymajac go w uścisku, którego nie odtrącał.
Ta chwila niezręcznosci została przerwana moim: ale fajne masz te pieprzyki i Jak dużo! A wiesz, że z tyłu też? Mogę Ci pokazać, bo tego w lusterku nie widzisz. I nie czekając na odpowiedź zaczęłam dotykać każde miejsce po kolei: tu, tu i tu, tu też o tutaj... I na rękach też! Można pograć nimi w kropki, gadałam jak najęta nie wiem nawet po co. Gdyby połączyć je długopisem ciekawe, jaki wzór by wyszedł? O, popatrz stąd, doktknęłam pieprzyka z boku szyi tuż pod uchem, aż dotąd i powędrowała palcem wzdłuż całej ręki, aż do nadgarstka. Albo tu, zobacz i przeniosłem palec na jego obojczyk i zaczęłam krążyć po całej klatce od punktu do punktu widząc, jak twardnieją mu sutki. Nic dziwnego, żeby wykonać ten manewr musiałam przybliżyć swoje piersi do jego głowy. Całkiem fajna by wyszła abstrakcja, prawda, zapytałam i popatrzyłam na jego odbicie w lustrze, które miało przymknięte powieki. Złapał mnie za dłoń rozkładając ja sobie na piersi i przyciskajac do siebie. Napięcie było zbyt duże, musialam coś zrobić. No, ale widzę, że Ci zimno, to może już się ubierzesz, mówiąc to wyślizguję się z jego uścisku. Zresztą zaraz masz być na scenie.
Pomimo tego, że uciekam, pragnę, by trwało to dalej, żebyśmy nie musieli stamtąd wychodzić, więc zamykam oczy i myślę o rzeczach, które bym zrobiła, gdybym mogła. Z zamyślenia budzi mnie jego chrząknięcie. Otwieram oczy i widzę, że dalej stoję przy drzwiach z kostiumem na rękach, a w lustrze widzę jego odbicie. Pomożesz mi z tym wszystkim, pyta. Jasne! Wszystko, czego sobie życzysz, odpowiadam.