"Było sobie raz dwoje ludzi, którzy przez całe życie tak bardzo się kochali, że na starość oboje zaczęli się zamartwiać, jak żyć dalej, jeśli śmierć zabierze drugą połówkę. Czując, że niewiele mają jeszcze czasu, wyruszyli w daleką podróż..." - mógłby brzmieć początek tej baśni. Choć film Doris Dörrie opowiada właśnie o bardzo uniwersalnych, fundamentalnych w życiu sprawach, to czyni to w sposób szczery, trafny i bardzo aktualny. A przede wszystkim jest to dzieło pełne zrozumienia dla zawiłości ludzkiej duszy oraz nie wymuszonego ciepła. Pierwsza część historii nosi cechy osobistego dziennika, w którym najmniejsze szczegóły codziennego rytuału obdarzone zostają ogromnym znaczeniem. Narracja płynie sprawnie, choć dość swobodnie, przechodząc gładko do kolejnych wydarzeń. Mimo wagi detali i niespiesznego tempa, wcale nie nudzi, lecz posuwa się dosyć szybko. Tutaj najważniejszą rolę gra nie tyle dramatyczna akcja, co łącząca bohaterów więź oraz ich wewnętrzne życie. Postaci są wyraźnie zarysowane, obdarzone dużą dozą indywidualizmu, a ponadto potraktowane z wyczuciem oraz sympatią. I świetnie obsadzone. W sferze gry aktorskiej nie brzmi ani jedna fałszywa nuta. Całości dopełniają doskonałe dialogi. Proste, często operujące obiegowymi prawdami i banalnymi sądami, dookreślają jednak bohaterów, nie ujmując im ani inteligencji, ani autentyczności. Na uwagę zasługują również świetne, poetyckie ujęcia prowincjonalnego miasteczka i wielkiej metropolii, w których pobrzmiewają echa twórczości Ozu. Druga część nie traci niczego z tych jakości, chociaż akcenty zostają przesunięte. Dominującym wątkiem jest podróż, zarówno do dalekiego kraju, jak i w głąb duszy bohatera. Ekran zapełnia się więc egzotycznymi krajobrazami, neonami japońskiej metropolii i codziennymi przygodami człowieka, który na starość zmuszony jest zmienić całe swe dotychczasowe życie. Nie mniej jednak, kluczową rolę w sferze znaczeń nadal gra ta sama, piękna i bezinteresowna więź międzyludzka. Film nabiera na tym etapie bardzo lirycznego charakteru, którego poziom wzrasta stopniowo, aż do powalającej, acz subtelnej kulminacji. "Kwiat wiśni - Hanami" to osadzona we współczesnych realiach przypowieść o ponadczasowym przesłaniu. Mówi ona o prawdziwej miłości, objawiającej się w zwyczajnym rytuale każdego dnia, a nie w porywach wielkiej pasji. I nie ukrywa, iż wiąże się to z pewnymi wyrzeczeniami, nie przychodzi łatwo. To także opowieść o tym, że każdy człowiek kryje w sobie niezmierzone bogactwo, którego nigdy w pełni nie wyjawi. Doris Dörrie stworzyła dzieło uczciwe, acz niosące pocieszenie, unikając cukierkowej naiwności i wytartych schematów. Joanna Tercjak
Doris Dörrie urodziła się w 26 maja 1955 roku w Hanowerze. Studiowała aktorstwo, filozofię, semantykę i psychologię w Stanach Zjednoczonych. Po powrocie do Niemiec zaczęła studia w Wyższej Szkole Filmu i Telewizji w Monachium. Przez pewien czas pracowała jako krytyk filmowy w "Sueddeutsche Zeitung". Zanim w 1983 roku zrobiła swój pierwszy film fabularny - "W środek serca" nakręciła kilka dokumentów i filmów dla dzieci. Od 1987 roku Doris Dörrie zajmuje się też pisaniem prozy, jest autorką kilku tomów opowiadań i powieści. W Polsce ukazał się zbiór jej opowiadań pt. "Mężczyzna moich marzeń". Jest również autorką scenariuszy do prawie wszystkich swoich filmów, m.in. filmu "Nadzy", który powstał na podstawie jej sztuki "Happy". Filmową popularność artystka zdobyła kinowym przebojem "Mężczyźni". To dzięki niemu Doris Dörrie stała się sławna. Został on nakręcony w 1985 roku i stał się najbardziej kasowym filmem niemieckim od czasów II wojny. Doceniony także przez krytyków, zdobył nagrodę "Filmu Roku" Jej najnowsza produkcja "Nadzy" była wśród obrazów nominowanych do Złotego Lwa na MFF w Wenecji.














