Taka mnie naszła refleksja:
1) Jak to możliwe, że moje własne dziecko jest tak bardzo wizualnie podobne do człowieka którego tak naprawdę nie zna i widziała raz w życiu ( na szczęście, tylko raz)
Oczy , samo już spojrzenie...
Paznokcie ich kształt, ale i dłonie,
Usta,
Włosy, kolor, struktura i wysokie czoło...
Nawet nogibi stopy
I to wcale nie jest fajne!!!
Refleksja nr 2)
W sumie to się cholernie cieszę , że nie zdążył na urodziny pierwszej córki, choć miałam ogromną ochotę to skomentować której, bo przecież obie urodzone w lutym 😂 Ale tym bym się zdradziła, że nawet pojęcia nie ma, że obserwuje mój profil , a tym samym ja jego, o ironio 😂
Mam nadzieję, że na starość, taką późną, człowieczą, zeżrą go wyrzuty sumienia, takie do potęgi, za takie, a nie inne potraktowanie swojego dziecka...
A póki co jesteśmy cholernie szczęśliwe i cieszymy się, że tego typa nie ma w naszym życiu!
Och jakże spokojne i bezstresowe życie mamy teraz, kiedy to wszystko się skończyło, a on jest daleko i nie ma go w naszym życiu, cudowne uczucie!!!!








