Monumenciki nie zostały stworzone by przyciągały uwagę, ale gdy już ją zdobędą, okazują się subtelnymi zapisami codziennego istnienia w świecie. Jeśli przyciągają wzrok, to swoim kojącym wyważeniem i specyficzną zwyczajnością. Monumenciki bliższe są ludziom niż patetycznym marmurowym pomnikom. Jeśli snują pewną narrację, to delikatnie, bez wielokrotnie krytykowanej i demaskowanej przemocy symbolicznej. Wizualno-dźwiękowe obiekty, instalacje i rzeźby Antoniego Domańskiego składają się ze znanych i oswojonych elementów rzeczywistości, poddanych przekształceniom i złożonych na nowo. Dowcipne i subtelne interwencje w materiały i kształty, które dobrze znamy wynikają z doświadczania codziennego życia, stale przemijającego i powtarzalnego. Są próbą zapisania i poddania refleksji tej ogromnej części naszego życia, o której zapominamy – tej pomiędzy punktem A i punktem B, które tak nas interesują. Pomiędzy wielkimi wydarzeniami i zmianami wytrącającymi nas z przyzwyczajeń. Rzeczywistości, w której po prostu istniejemy nie kwestionując jej. Tej części, w której bywamy samotni, bo nie znajdujemy dla niej języka. Opowieści z codziennego życia nie pozbawiono refleksji nad jego nietrwałością. Artysta dyskutuje też z konwencjami estetycznymi towarzyszącymi narodzinom i śmierci. Wystawa Monumencik pyta o przemijanie; ale Antoni broni się przed nim wyłapując i utrwalając elementy codzienności – tego naszego szarego pejzażu, utkanego z wierzb płaczących i słupów telefonicznych. Z czułością i poczuciem humoru wychwytuje ślady istnienia w świecie tworząc z nich misterne konstrukcje. Artysta lubi technikę, widać jego sentyment do starych sprzętów i przemijających już technologii. Jego prace to instalacje – także w dosłownym, niegaleryjnym tego słowa znaczeniu, Pomniki zmieniają przestrzeń, w której się znajdują: dominują i zawłaszczają. Narzucają znaczenia i nie pozwalają o sobie zapomnieć. Monumenciki działają wręcz odwrotnie – stapiają się z tłem, oswajają z otoczeniem i dopuszczają coraz to nowsze odczytania. Zapomnienie o intencjach autora i historii obiektów otwiera monumencik na rozmaite możliwości rozpoznania. Antoni ustępuje pola i oddaje pierwszeństwo odbiorcom jego prac. Czeka na nowe interpretacje i nie próbuje zdominować rozmowy o nich. Prace Zaszufladkowanie i Portret Podwójny wywodzą się bezpośrednio z cmentarza. Ten punkt wyjścia nie dziwi - nagrobki okazują się monumentem najbliższym monumencikowi. Ta pozioma forma pomnika, przez swoją powszechność wytraca patos, a zyskuje pokrewieństwo z projektem Antoniego. Płyta z wyrytymi inskrypcjami jest bliższa naszemu doświadczaniu niż pozostałe monumenty - to jedyny pomnik, który pozostaje po każdym, prawie każdym człowieku. Choć praca N/N pochodzi z targu staroci, to już jej tytuł brzmi jak oznakowanie anonimowego grobu. Bezimienna jest postać, której fotograficzny cień utrwalił się na bibule. Ten zaskakujący, ledwo widoczny zapis opowiada jednocześnie o przemijaniu i trwaniu resztek. Tropiąc granicę pomiędzy monumentem, a monumencikiem, między pamiętaniem, a zapominaniem, użyteczne okazują się kategorie Erlebnis i Erfahrung Wilhelma Diltheya; pojęcia tłumaczone na polski przez Grzegorza Godlewskiego jako doświadczanie i doświadczenie. Doświadczanie to trudne do uświadomienia i problematyzowania stałe doznanie, sposób istnienia w świecie, a doświadczenie - wyjątkowe przeżycie, świadome w tym sensie, że możliwe do przekazania, zapisania i poddania refleksji. Napięcie pomiędzy Erlebnis, a Erfahrung oddaje czym jest monumencik w relacji do monumentu - próbą określenia miejsca i sposobu bycia w świecie w oparciu o doświadczanie, a więc o rzecz, dla której trudno znaleźć medium i język opisu. Poszukiwania Antoniego to próby uchwycenia codziennych praktyk i właśnie tego, co w nich powszechne i powszednie. Julia Golachowska Wystawa: 6.07-28.07.2017, Rondo Sztuki, Katowice, Poland. www.rondosztuki.pl Kuratorka: Julia Golachowska,
[email protected]