Wyscrolowane z rolki aparatu. Zdjęcia Przeszłości.
Red-black-white na Pradze.
Na to cudo wpadłam zupełnie przypadkiem. Niestety nie udało mi się znaleźć w sieci informacji, z jakiej okazji powstał ten mural. Obstawiam, że mówi o porozumieniu międzykulturowym. Bądź słyszałam gdzieś taką wersję.
Miasto, w którym nikt się nie spodziewał street artu. Częstochowa.
Z przyjemnością obserwuję, jak w Częstochowie rozwija się street art, a wraz z jego rozwojem rośnie społeczna akceptacja tego, wywodzącego się między innymi z tagów, zjawiska. A każdy, kto w Częstochowie spędzał czas przed 2010 rokiem wie, że tagów na blokach, graffiti na garażach czy innych treści przekazywanych markerem po szybie tramwajowego przystanku było naprawdę wiele. Jednak tę “sztukę” trudniej docenić czy nawet zrozumieć, ponieważ nie jest ona skierowana do przeciętnego odbiorcy, a do zupełnie innej, dosyć wąskiej i zamkniętej, zazwyczaj młodszej grupy docelowej. Dlatego dziś chciałabym Państwa zabrać na spacer szlakiem dzieł ogólnie zrozumiałych i bardziej legalnych.
Plan w Google Maps: KLIK.
Czas przejścia: około godziny
1. Ptak na dłoni, Dominik Moryń, Mielczarskiego 21
Startujemy na ulicy Mielczarskiego. Z dworca dostać się tutaj jest bardzo prosto - wysiadasz z pociągu i kierujesz swoje kroki ku ulicy Piłsudskiego. Po drodze do murala miniesz najnowsze, częstochowskie osiągnięcia budowlane - centrum przesiadkowe i całkiem spory parking, ale raczej nie rekomenduję skupiać na tym zbyt większej uwagi, w końcu za moment zobaczysz prawdziwe cudo!
Ptak na dłoni został namalowany z inicjatywy Fundacji Oczami Brata, a swoją tematyką nawiązuje do historii oraz planowanej przyszłości organizacji. Mural jest drugim etapem rewitalizacji ulicy Mielczarskiego. Pierwszy dotyczy zieleni i zadbaniu o lokalne donice, trzeci ma na celu stworzenie instalacji artystycznej. Z innych ciekawostek - niedaleko muralu znajdziecie klubokawiarnię “Alternatywa 21”, która również działa z inicjatywy Fundacji Oczami Brata.
Oprócz “Ptaka na dłoni” znajdziesz w okolicy klubokawiarni drugi, typograficzny mural autorstwa Filipa Gonery, Daniela Kowackiego i Dominika Jastrzębskiego. Nie wiedzieć czemu, w sieci dużo trudniej znaleźć informacje na temat tego malunku. A szkoda - praca jest naprawdę imponująca!
2. Strażnik Czasu, Tomasz Sętowski, Wolności 19
Kawa wypita, pierwszy mural obejrzany, więc idziemy dalej. Czas zobaczyć największy i najsłynniejszy mural częstochowski. Z Mielczarskiego wracamy na dworzec i przechodzimy na drugą stronę torów. Zaraz po wyjściu z dworca zobaczysz niesamowity, szeroki, zadbany do ostatniego szczegółu mural.
To olbrzymie dzieło sztuki (1500 m2) powstało za sprawą Stefana Rybickiego, którego możemy spotkać zarówno na muralu, jak i w jego salonie zegarmistrzowskim w tej samej kamienicy. Pan Rybicki był pomysłodawcą muralu, natomiast autorem był jeden z największych częstochowskich artystów - Tomasz Sętowski. Prace nad tym “obrazem na ścianie” trwały od maja do września 2018 roku. Polecam dokładnie przypatrzeć się malowidłu - zwrócić szczególną uwagę na to, jak są wpisane w mural balkony i okna, co na malunku jest z Częstochowy i jakie inne dziwne elementy się na nim znajdują.
3. In state we trust, Simpson, Śląska 23
Dwa walczące ze sobą diabły są drugim, politycznym muralem Simpsona w Częstochowie. Interpretacja nie jest złożona - postacie jedną ręką walczą, a drugą tkwią w uścisku. Według autora to symbolizuje rywalizację frakcji politycznych. Mural znajduje się w pobliżu cerkwi i kościoła ewangelickiego, co może pachnieć nam nieco żartem. W końcu na muralu mamy diabły.
4. Baranek, Simpson, Kopernika 57
Simpson znany jest z tego, że swoją sztuką dosadnie komentuje sytuację polityczną i społeczną nie tylko w Polsce. Mural z Kopernika przedstawia chłopca ubranego w koszulkę z sierpem i krzyżem, stojącego nad zabitym barankiem.
Gdy mural odsłonięto w 2016 r. na elewacji prywatnej kamienicy przy ul. Kopernika 57, już dwie godziny później do właścicieli budynku zawitał policjant z położonego naprzeciwko komisariatu. To był skutek anonimowego zgłoszenia, że mural propaguje ustrój komunistyczny. Wszczęto postępowanie, które umorzono z powodu braku znamion przestępstwa.
Simpson jest artystą, który w swoich dziełach nawiązuje do amerykańskiej kultury z początku XX wieku, szczególnie haseł wyborczych i kreskówek.
5. Muzeum Wyobraźni, Tomasz Sętowski, róg Szymanowskiego i POW
Ten mural był jednym z pierwszych w Częstochowie. Zainspirowany malarstwem Tomasza Sętowskiego, przeniesiony na ścianę przez jego syna Mikołaja, a także Tadeusza Kiedrzynka i Marka Laskowskiego. Piękny, bajkowy klimat.
6. Wieża Babel, Tomasz Sętowski, Dąbrowskiego 1
Zakładam, że każdy Częstochowian zna ten malunek. Ze względu na jego usytuowanie, trudno go nie zauważyć. Projekt muralu powstał na podstawie połączenia wcześniej stworzonego przez Sętowskiego obrazu wraz z pracą zaprojektowaną specjalnie na potrzeby ściany.
A ściana, jak mówi sam artysta, jest wymarzona - widoczna z Placu Biegańskiego i pięknie nasłoneczniona. Wieża Babel składa się z wielu elementów, więc polecam wnikliwą obserwację.
7. Oko Cyklopa, Jacek Sztuka, al. NMP 65 + Mural na Cepelii, al. NMP 64
W III Alei proponuję obejrzeć dwa, położone blisko siebie murale. Pierwszy zamienił bramę wjazdową w niezwykły mikroświat, gdzie wentylator i skrzynka telekomunikacyjna stają się sztuką. Im dłużej patrzymy na mural, tym bardziej możemy się zaskoczyć, co na nim się dzieje. ;)
Naprzeciwko bramy znajduje się budynek Cepelii wraz z pięknym, ale zapomnianym tarasem na dachu. To właśnie tam powstał mural Agaty Lankamer i Emilii Dudziec. Inspiracją do kompozycji były rysunki architekta - Włodzimierza Ściegiennego, autora projektu tego budynku, ale również Rezerwatu Archeologicznego ulokowanego w dzielnicy Raków. Niestety, taras coraz częściej bywa zamknięty niż otwarty. Najprościej dostać się do niego przez OKF Iluzja lub Miejską Galerię Sztuki.
8. Nieskończoność, Cezary Łopaciński, ul. Kilińskiego 10
To jeden z najstarszych murali w Częstochowie - powstał w ciągu 10 godzin w ramach 10. Nocy Kulturalnej w 2013 roku. Widnieje na ścianie Stacji Pogotowia Ratunkowego. Na prawo od tego miejsca, ciekawe graffiti czasem można znaleźć w okolicy Klubu Rura.
9. Janosik, Michał Błach, Staszica 12a
Ten mural powstał, aby docenić Marka Perepeczko - nie tylko jako aktora, ale również dyrektora częstochowskiego teatru. Oprócz murala, z podobizną Perepeczki znajdziemy w Częstochowie także ławkę, znajdującą się w III Alei Najświętszej Marii Panny naprzeciwko ławki Haliny Poświatowskiej. Mural stworzył Michał Błach, który to jest autorem muralu „Świtezianka” namalowanego na bloku przy ul. Goszczyńskiego 4 (dzielnica Trzech Wieszczów).
10. Wiolinistyczny Mural, Michał Błach, Wilsona 16
Ostatnim przystankiem na naszej trasie będzie Plac Armstronga Muzyka, gdzie znajdziemy balansującą rzeźbę autorstwa Jerzego Kędziory oraz wiolinistyczny mural Michała Banacha (to nazwisko już powinno być znajome;). Mural, pomimo tego, że jest prosty, robi wrażenie i idealnie wpisuje się w otoczenie.
Fotkę można zobaczyć na moim insta. Tumbrl zabrania mi wrzucać więcej niż 10 obrazków do posta. :<
Our Rust, Monstfur, Nowowiejskiego 6
Tutaj możemy tylko zapalić świeczkę - mural już nie istnieje. :<
Ale dzieła “Monstfurów” znajdziecie w Częstochowie jeszcze w kilku miejscach. Nic dziwnego - to tutaj chłopaki rozpoczynali swoją street artową karierę i szlifowali technikę, którą finalnie opanowali do perfekcji.A mowa o tworzeniu obrazów za pomocą szablonów. W teorii sprawa wygląda prosto - tworzysz szablon, odbijasz go, tworzysz następny, ponownie go odbijasz jako drugą warstwę. W zależności od tego, jak skomplikowana jest praca, mamy więcej warstw i bardziej detalicznie wycięte szablony. To jak dużo pracy i talentu włożył w swoje murale Monstfur, zobaczy tylko uważny obserwator.
Szablony, z których odbijany był mural na Nowowiejskiego były wycinane ręcznie. Tytuł i samo dzieło nawiązuje do przeszłości, która jest obok nas, ale nie jej nie zauważamy. Moim zdaniem, jedno z ciekawszych miejsc w Częstochowie. Możecie je zobaczyć tutaj.
I na dziś to już wszystko! Gorąco polecam spacer po Częstochowie i poznanie jej “mniej świętego” oblicza. ;)
Wszelkie protipy i rozkminki w komentarzach mile widziane.
Kraków to zaczarowane miejsce. Jednak nie poczujesz jego magii, jeśli będziesz chciał w ciągu jednego dnia zobaczyć wszystko, co ma zaoferowania. Aby poznać urok tego miasta, musisz zwolnić, zaszyć się na chwilę w bramowych kawiarniach i nawiązać relacje z tutejszymi. Jeśli będziesz trzymał się napiętego planu zwiedzania sztampowych atrakcji, to może i zobaczysz “wszystko”, ale nic tak naprawdę nie poczujesz.
Mapka Online
Mój sposób na prawdziwe poznawanie miast to poszukiwanie okazów street artu. Długi czas przygotowywania takiej wycieczki zwraca mi miasto, pokazując część swojego prawdziwego oblicza. Nie tego przygotowanego na przyjazd turystów.
Podzielę się z Tobą moim sposobem na Kraków. Szukając punktów z mojego planu wycieczki, spokojnie znajdziesz czas na spacer po Wawelu, kawę w hipsterskiej kawiarni i zapiekankę na Kazimierzu. Najważniejsze byś się nie spieszył i poczuł to, co dzieje obok Ciebie ;)
Idealnie będzie jak przyjedziesz pociągiem. Plantami dojdziesz pod Bagatelę, skąd będziesz miał bardzo blisko do prawdziwej kawy w Tekturze (Krupnicza 7) i do pierwszego muralu (Krupnicza 26).
M-City 658
W okolicy znajdziesz bijące blaskiem (ale tylko w słoneczne dni) Auditorium Maximum. Rzuć na to cudo okiem i ruszaj dalej w kierunku Rynku Głównego. Tam na ulicy Piłsudskiego 1 posmakujesz poezji.
Bartolomeo Koczenasz, Barcelona
Później dam Ci chwilę na szwędanie się po krakowskim rynku. Ale z zaleceniem stawiania kroków w stronę Kazimierza, a dokładniej - ulicy Miodowej. Tam nieopodal numeru 11. znajdziesz wyjątkowe wydanie gry w scrabble wykonaną przez NeSpoon.
NeSpoon, Projekt Scrabble
Po tym dłuższym spacerze, zakładam że zgłodniejesz. Oglądasz dziś street art, więc zaproponuję Ci street food (hihi, żarcik). Kieruj się na ul. Wawrzyńca 14. Po drodze zahacz o ul. Kupa. Przy numerze 1., we wnęce znajdziesz skromny pod względem rozmiaru, ale imponujący formą i pomysłem, mural autorstwa grupy Monstfur i Nawera.
Zajadając się belgijskimi frytkami lub słodziutkim chimney cakem możesz podziwiać mural “Yehuda” Pila Peleda. Powstał on przy okazji 23. edycji Festiwalu Kultury Żydowskiej.
“Yehuda” Pila Peleda
Po jedzeniu czas pokazać Ci tę mniej “odpicowaną” twarz Krakowa. Przejdź przez Wisłę i poznaj Zabłocie. Jestem ciekawa czy zauroczy Cię tak samo jak mnie, mural Mikołaja Rejsa “Drogi do wolności”. To cudo gładko wpisuję w kolorystykę i klimat otoczenia. W okolicy znajdziesz również LITERACKIE GRAFFITI, fabrykę Schindlera i Muzeum Sztuki Współczesnej MOCAK.
Mikołaja Rejsa “Drogi do wolności”
Po nieco “przybrudzonych” widokach Zabłocia, czas na przechadzkę wzdłuż Wisły. Tutaj w okolicy ulicy Piwnej znajdziesz jeden z lepszych murali w Krakowie wykonany przez światwej sławy street artowca.
Blu, Ding Dong Dumb
A teraz troszkę pokręcisz się po uliczka Podgórza. Tutaj znajdziesz przyjemne, nie dotknięte jeszcze hipsterstwem, miejscówki. Zajrzyj na ulicę Józefińską, gdzie “wiszą” dwa naprawdę imponujące murale, w których palce maczali krakowscy studenci.
Powoli zbliżamy się do mety Twojego spaceru, dlatego wskazany jest lekki wysiłek. Zapraszam na ulicę Tatrzańską, gdzie w głowie zawrócą Ci mądrości znanych nazwisk.
Z powrotem wracamy nad Wisłę. Podziwiając piękno Wawelu dojdziesz do jednej z najsłynniejszych miejscówek w mieście smogu - Forum Przestrzenie. Zanim jednak rozłożysz się na leżaku i zaczniesz dzielić się swoją przygodą na Instagramie, rzuć okiem na dwa pobliskie murale. Mnie poruszył ten po prawej ;)
Sainer. No Sleep Till Kraków
Z Forum bardzo łatwo dotrzesz na Dworzec Główny. Wystarczy, że wsiądziesz w tramwaj 52. Możesz też dalej kontynuować poznawanie Krakowa, ale polecam zgubić się już po swojemu.
Polecam zajrzeć na https://szlakmurali.pl/pl. Projekt co prawda komercyjny, ale pokazuje piękne miejsca.
Kilka słów wyjaśnienia - w Krakowie jest dużo więcej murali i dzieł “street artowych”. Wybrałam te, które są najbardziej po drodze lub wiąże z nimi ładne historie i zapadły mi najbardziej w pamięć. Inne, które widziałam znajdziesz na moim blogu lub instagramie.
Niewielu wybiera się specjalnie na miasto oglądać typowy street art. Wpada się na niego przypadkowo lub w ogóle. A jednak większość z nas widziała kilkadziesiąt kolorowych murali, troszkę śmiesznych wlepek i nieco zjawiskowych szablonów. Taki bilans powstaje za sprawą internetowych poczynań street artowców, poszukiwaczy zaginionej sztuki oraz… masy przypadkowych ludzi.
Sposób na bezprawne lajki
Wszyscy słyszeli o Banksym. A nawet jak zdaje im się, że nie słyszeli, to nie mają racji. Po prostu nie zdają sobie sprawy, że to on. Jego popularność to jeden z dowodów na to, że street art jest wirusowy, i to bardzo. Jest publikowany na masie facebookowych stron o street arcie oraz... tablicach znajomych, hipsterskich klubów, instytucji kulturalnych i innych news feedów mieszczących się w kategorii “społeczność”.
I nie jest to do końca dobre!
jimmy c, berlin
Często osoby publikujące takie materiały zupełnie nie dbają o prawa autorskie i interes (bardziej prestiżowy niż pieniężny) artysty. Liczą się dla nich zdobyte lajki, udostępnienia i oczywiście pełne zachwytu komentarze. Kto by pamiętał o źródle, podpisie czy w ogóle jakichkolwiek e-manierach.
A przecież Facebook pomaga przestrzegać prawa. Serio! Wystarczy, że naprawdę coś udostępnisz, a nie ściągniesz z grafiki Google. Jeśli podstawowe funkcje Facebooka (ta dam - udostępnianie!) nie są Twoją mocną stroną, to przynajmniej oznacz artystę lub podlinkuj do jego strony. Może nie jest to do końca zgodne z prawem, ale jest całkiem niezłą praktyką.
1010, warszawa
Lepszy świat poza Facebookiem
Czujesz się odkrywcą? Jeśli tak, zachęcam Cię do dwóch rzeczy.
Pierwsza - wyloguj się z fb i poszukaj street artu w innych mediach społecznościowych. Zacznij od blogów i portali. To prawdziwa kopalnia zadziwiającej sztuki, zazwyczaj opatrzona rzetelnym komentarzem. Tam dokładnie poznasz artystów, miejscówki na street artowe podboje i wiele innych zaskakujących rzeczy. Na tego typu stronach panuje względny porządek i satysfakcjonujący poziom.
Dla chcących tylko nacieszyć oko, polecam zaprzyjaźnienie się z wyszukiwarką Twittera, Instagrama i Pinteresta. Kombinacja paru właściwych hasztagów pozwoli odkryć nieograniczone miasto kolorowych ścian. Trzeba nastawić sobie tylko budzik, aby zdążyć na czas wrócić do prawdziwego życia.
m-city, kraków
Druga rzecz - wyjdź z domu i znajdź sam kawał dobrego street artu. :)