Penelope.
Kiedy tak szli, Calvin widział jak dziewczyna nie mogła przestać na niego spoglądać, co chwile na niego zerkała by po chwili szybko odwrócić wzrok i udawać, że wcale tego nie robiła. Co dziwniejsze wcale nie czuł się z tym niekomfortowo, wręcz przeciwnie, podobało mu się to, mimo iż zazwyczaj nie lubił kiedy płeć przeciwna tak robiła. Było w Penelope coś takiego, co sprawiało, że mógłby pozwolić jej na wszystko.
“Wyglądasz na taki typ dziewczyny, która kocha fotografię” Stwierdził, kiedy dziewczyna skończyła mówić o swoim zainteresowaniu. Wszędzie spoglądała tym bystrym okiem, przez co mogła się wydawać, że robiła zdjęcia oczami.
“A teraz?” Przystanął na chwilę by podnieść patyk, który zamierzał rzuć psu “Teraz żałujesz, że nie możesz zrobić czemuś zdjęcia?” Zapytał jednocześnie rzucając ówcześnie wspomniany patyk, daleko przed nich a Whisky od razu za nim ruszyła.
“Hmmmmm… Lubię majstrować” Powiedział, kiedy przyszła kolej na jego wyznanie “Lubię zamknąć się w wynajętym w mieście warsztacie i dłubać coś przy silniku samochodu lub po prostu rozmontowywać pewne rzeczy i ponownie je składać”
Penelope zrobiła się czerwona, słysząc jego pytanie. Było jej bardzo głupio za swoje myśli i miała ochotę oblać się wodą święconą. Albo najlepiej utopić się w niej.
Odchrząknęła i uśmiechnęła się, tak jakby nie była w najbardziej stresującej sytuacji w swoim życiu.
“Tak, żałuję.” powiedziała tylko, specjalnie patrząc przed siebie, aby mężczyzna nie pomyślał przypadkiem, że chodzi o niego. Naprawdę, trudno jej było na niego nie spoglądać.
Brunetka słysząc jego wyznanie, ożywiła się.
“Ale świetnie! Kto zaraził Cię tym zaraził? Umiesz wszystko naprawić? Opowiedz mi więcej!” poprosiła, będąc naprawdę zainteresowana.














