Pierwsze podejście do terrarium na sukulenty. Przyznam, że dość spontaniczne. 😉 Dostałam miskę na sałatkę- a że taką już mam- pomyślałam, że mogłabym zabrać trochę wakacji do domu. Okoliczności także były sprzyjające. Piasek był w piaskownicy, kamienie dosłownie wszędzie( w piaskownicy, w lesie, na drodze, na posesji- wszędzie!), węgiel przy grillu, mech w lesie( ten suchy na warstwę i ten bez namaczania do ozdoby 😉), ziemia po prośbie od teściowej 😜 i sukulenty rosnące w przepięknym ogródku skalnym. Wskazówki znalazłam na Pintereście. Ostatnie zdjęcie zrobione było już po zachodzie słońca, do tego małe rączki poprzestawiały mi stanowisko- dlatego jest inny kąt. W sumie to jestem z siebie dumna, bo jeszcze nic nie zwiędło... A muszę przyznać, że potrafię utłuc nawet kaktusy. Kot tylko zeżarł trawę...ale jeszcze żyje. 😸😹 Pozdrawiam upalnie.









