Alisa U Zemlji Chuda
noise dept.
tumblr dot com

Origami Around
PUT YOUR BEARD IN MY MOUTH
Xuebing Du
Peter Solarz
ojovivo
Three Goblin Art
trying on a metaphor
taylor price
$LAYYYTER

pixel skylines
hello vonnie
d e v o n
No title available
KIROKAZE
todays bird

JVL
will byers stan first human second
seen from Italy
seen from T1
seen from United States
seen from Ireland
seen from Brazil
seen from Chile
seen from Greece

seen from Portugal

seen from Germany

seen from Oman
seen from United States
seen from United Kingdom
seen from Pakistan

seen from Portugal

seen from Malaysia
seen from United Kingdom

seen from Singapore
seen from Vietnam

seen from South Africa
seen from India
@psyche-insult
Jeśli pytasz się mnie, jak się czuje, to odpowiem, że dobrze. Ale wtedy kłamie. Zawsze. Tak na prawdę czuje się beznadziejnie. Mam wrażenie, że zaraz moje emocje we mnie wybuchną. Nie mogę się uśmiechnąć, bo nie mam powodu. Nie mogę z kimś szczerze porozmawiać, bo zawsze jestem wyśmiana. Nic nie układa się po mojej myśli. Wręcz przeciwnie. Wszystko i wszyscy robią mi pod górkę. Mówiąc w skrócie przez “dobrze” mam na myśli “chujowo”. Zapamiętaj.
~@smutna–szmata
pale papierosa ze lzami w oczach i mysle tylko o tym, by skonac
Zostawili go tak samo jak mnie. Umrę w samotności tak jak on.
Me
Najbardziej bolą słowa.
Jak wiele razy mnie uderzono. Tak każde złe słowo boli kilka razy mocniej. To niewidzialny nóż który ktoś nam wbija w klatkę piersiową. Ludzie to brutalni mordercy. Jeden cios może być przecież śmiertelny… Ale nigdy na jednym się nie kończy… Dźgają jak opętani wyglądając przy tym jakby byli usatysfakcjonowani. Po czym odchodzą. Zostawiają krwawiącą osobę bez pomocy. Co prawda krew nie jest prawdziwa, ale płynie, jak nóż zadaje ból. Wykrwawiamy się… Po wszystkim blizny zostają w naszej głowie. Tyle że prawdziwie krwawiącej osobie może pomóc ktoś przypadkowy… Krwawiącej w duszy nie pomoże nikt. Bo przecież tego nie widać. A ona cierpi…. I umiera… Powoli w męczarniach. Zabijana przez odtwarzające się “ciosy” w jej głowie.
„Młodzi zawsze mają najwięcej trudności z zaakceptowaniem faktu, że oni także są śmiertelni.”
— Stephen King
Odszedł…a ja, ja zostałam sama w tym świecie…sama, samotna, niechciana.
Pogrzeb.
Śnieg pada. Wisi mi to. I tak siedziałbym w domu. Palcem wskazującej prawej ręki szybko przewijam obrazy na ekranie komputera. I wpadam w ten dziwny nastrój. Nastrój do przemyśleń. Zdarza się czasami. Mój mózg nie daje mi wtedy spokoju. Tonę w myślach. Jako, że dzisiaj i tak nie zrobiłbym niczego produktywnego, zapętlam piosenkę o czymś w rodzaju śmierci i myślę. Pytanie przychodzi szybko. Co by się stało, gdybym umarł tu, w tym momencie? Należy sprostować, iż jestem w pełni zrównoważonym człowiekiem, który nigdy w życiu nie posunąłby się do popełnienia samobójstwa, tym bardziej zgodnie z zasadą YOLO, czy carpe diem. Nie, ja jestem z tych ludzi-nieludzi - analizujących wszystko, od sensu życia po zachowanie swojego chomika.
Ale wróćmy do śmierci. Byłem już na kilku pogrzebach. Kilka lat temu zmarła moja koleżanka. Tętniak mózgu. Chwila i nie ma człowieka. Ta dziewczyna nie była zbyt lubiana, jednak na jej pogrzebie cała jej szkoła szlochała, albo wznosiła oczy ku niebu w nadziei, że ani jedna łza nie opuści oka. Wyrzuty sumienia? Nagły przypływ człowieczeństwa? A może tak w głębi serca wszyscy ją kochali? Moim skromnym zdaniem ci ludzie płakali, bo właśnie uświadomili sobie, że to mógłby być każdy z nich. Dosłownie każdy. Płakali bo się bali / cieszyli się, że to nie na nich padło tym razem. Czy na mój pogrzeb przyszedłby ktoś w ogóle? Przez całe życie daję się wykorzystywać ludziom tylko po to, abym ja mógł ich wykorzystać. Czy jestem złym człowiekiem? Czy będą za mną płakać? Czy będą mnie pamiętać? Czy moja mama będzie mdleć w kościele przy mojej trumnie, czy może przejdzie przez kościół z wysoko podniesioną głową pokazując, że jest na tyle silna, aby nie uronić ani jednej łzy po śmierci swojego jedynego syna? Czy mój ojciec przestanie rozmawiać, czy może będzie się zwierzał ze swojego cierpienia każdej, nawet przypadkowo napotkanej, osobie?
Co po mnie zostanie? Po człowieku bez przyjaciół, bez oryginalnych zainteresowań, bez osiągnięć? Napis na nagrobku wraz ze zdjęciem, które po pięciu latach będzie po prostu białym kawałkiem kartki?
Zrobiło się już ciemno. Pierwsze gwiazdy już się pokazały, blask księżyca w pełni oświetla delikatnie mój pokój. Wyłączam komputer. Idę spać. Śnię o niczym.
#16204
Dziękuję wszystkim ludziom, którzy powtarzali “będę na zawsze”,choć nie było ich nawet sekundy. Dziękuję wszystkim, którzy przypominali sobie o mnie tylko wtedy, gdy czegoś potrzebowali. Dziękuję wszystkim, którzy olewali mnie przy pierwszej lepszej okazji. Dziękuję kurwa. W końcu na tym polega przyjaźń. Być tylko w interesie. Tak was wszystkich kurewsko kocham. Mam nadzieje, że przypomnicie sobie chociaż o mnie, gdy w końcu nadejdzie mój pogrzeb. / wasza “na zawsze” M
“Nigdy nie wiadomo kiedy sie kogoś widzi po raz ostatni”
— W weekend idę z Tobą na imprezę . W środę idę z Tobą, na Twój pogrzeb .
Gdy stoję na cmentarzu podczas pogrzebu podziwiam liczbę zebranych osób, na pogrzebie osoby, która za życia była samotna
potrafiłbyś?
“Zagadka na dziś. Co to jest? Ma pusty wzrok, osłabione ciało, sine usta, rozproszone myśli? Tak, to człowiek, cierpiący po stracie bliskiej osoby.”
— Myself 01.12.2016r. [*] zapamiętam Cię babciu, byłaś wyjątkowa.
“Dzisiaj jesteś, jutro cię nie ma.”
—
Jak trudno żegnać na zawsze kogoś, kto mógł z nami jeszcze być...