Siostry Miłość, Wolność i Samotność- III.
Był czas, kiedy szukała swojego miejsca na Ziemi, bo myślała, że ono istnieje. Potem odkryła, że w zasadzie jest znikąd. Chciałaby myśleć, że skądś, ale to byłoby wielce nieuczciwe. Tak, jak myślenie, że jest czyjaś, podczas, gdy podróżuje między mężczyznami.
Mieszkała wtedy w Łodzi. Poznała go w Kaliskiej. Najzwyczajniej jak tylko można było i zostali razem nierozłączni na wiele miesięcy. Mieszkał na Piotrkowskiej, przesiadywali u niego godzinami ... szlajali się po mieszkaniu, które było surowe i piękne, puste, wysokie, idealne do beztroskiego bycia.
Prosiła go czasami, kiedy obok niej leżał, żeby narysował coś ładnego. Miał talent, studiował na ASP. Rysował ją długo i patrzyli sobie, co parę kresek, głęboko w oczy. I to bylo bardziej intymne, niż wszystko, co robili wcześniej i cokolwiek później. Byli (z) sobą w każdym możliwym znaczeniu.
Miał na imię Aleksander i był w połowie Rosjaninem. Uważała, że był idealny. Miał styl, nosił się na czarno, miał wyraziste rysy twarzy, głebokie niebieskie oczy, a kiedy się śmiał odchylał głowę do tyłu i przeczesywał włosy. I kochał ją.
Dał jej Miłość, która przetrwała, pomimo, że On zginął. Najzwyczajniej jak można było; że kierowca, że pijany, że na miejscu, że za Rawą Mazowiecką, tyle zapamiętała.
Na pogrzeb Aleksandra przyszła Samotność, ścisnęła ją za rękę i powiedziała -Teraz będziemy trochę razem, spakuj się i ruszamy do Irlandii.
Ps. Czasami, kiedy wymykamy się razem do Łodzi, tak, że nikt nie wie, to uśmiecha się, kiedy spogląda w okna tamtej kamienicy. Wyrysował tam kawałek jej serca.
A ja patrzę na nią z boku i chcę powiedzieć “Odpuść”, ale nie mam odwagi.
Towarzyszył im często Pearl Jam “Black” oraz Joe Satriani “Andalusia”.
Rot







