Artfight Revenge for Tailom
My artfight v
RMH
untitled
art blog(derogatory)
EXPECTATIONS

PR's Tumblrdome
almost home

ellievsbear
Cookie Run:Kingdom Official!
Phantogram Three
hello vonnie

No title available
Show & Tell
PUT YOUR BEARD IN MY MOUTH
occasionally subtle
NASA
The Bowery Presents
cherry valley forever
2025 on Tumblr: Trends That Defined the Year
YOU ARE THE REASON
Game of Thrones Daily
seen from Netherlands
seen from United States

seen from United States

seen from United States

seen from Malaysia

seen from Malaysia
seen from United States
seen from United States

seen from United States
seen from Uzbekistan
seen from Mauritania

seen from United States
seen from United States
seen from Brazil

seen from United States

seen from United States

seen from France
seen from United States
seen from United States
seen from France
@skarianavia
Artfight Revenge for Tailom
My artfight v
Odpowiedzialność i wpływ.
Kiedy bierzesz odpowiedzialność za rzeczy i czyny, które nie należą do Ciebie i nie powinny znaleźć się pod płaszczem Twojej odpowiedzialności, nic dziwnego, że mówisz "to nie moja wina, oni zmusili mnie, żebym to zrobił" kiedy coś pójdzie nie tak. W końcu w tej narracji nigdy nie wybierasz, że coś zrobisz, nie następuje świadoma, zgodna z Twoim "ja" decyzja. Wtedy faktycznie inni oraz okoliczności zmuszają Cię do działania. Jesteś wtedy niczym pył na wietrze przenoszony z miejsca na miejsce, zmuszony do radzenia sobie z tym, co akurat wpadnie razem z tobą do kociołka. Bez woli wejścia, bez możliwości wyjścia, bez kontroli, bez wpływu. To trudne, ale nie przyznasz przed sobą, że to przede wszystkim bardzo wygodne. To chroni Cię przed konsekwencjami, które pojawiają się wraz z podejmowaniem decyzji i działaniem z własnej woli i w zgodzie z samym sobą.
Może i ludzie zwykli pić w tym miejscu, to nie zmienia faktu, że Ty pijesz w tym miejscu. W pełni niepełnej władzy nad swoim ciałem.
"Ktoś pytał: jak się masz, jak się czujesz? Ktoś, z kim rok w wojnę grasz - wyczekuje. Ktoś, kto nocami, ulicami, tramwajami, Pod Twe okno mknie, gdzie spotyka mnie."
Andrzej Zaucha - Byłaś serca biciem
"Ostatnio słońca mniej, ostatnio noce bardziej ciemne, Już nawet księżyc drań o Tobie nie chce gadać ze mną. W kieszeni grosze dwa, w kieszeni na dwa szczęścia grosze, W tym jednak losu żart, że ja obydwa grosze noszę!"
Andrzej Zaucha - Byłaś serca biciem
Speedpaint:
How I like to draw #1 : Simon Seville
I was already a fan of his design in the CGI series since it ft his personality well, so I only made some minor changes. I'm actually having a hard time deciding which character to draw next, so if you have any suggestions, please don't hesitate to let me know.
Hope you like my version of Simon ^^
PS: The bracelet is galaxy colored but it's too small to see and too much to write down on the artwork.
How old are chipmunks and chippettes?
College level, and also their elements.
Matthew Gray Gubler throughout the years...
This is the result of watching The Boondocks while drawing AATC content
Here's something stupid I made cus I don't have time for more serious artworks
This is context for the bracelet thing for these two's redesign, let's just say they're hanging out.
“Bullying” their baby brother 😌↕️↕️
Dzisiaj w nocy było inaczej. Gdybym wierzyła w tego typu byty metafizyczne dostrzegłabym w nich nić porozumienia gdzieś pośród gwiaździstej galaktyki dźwięków.
Jednocześnie tak cicho i nienachalnie, tak miło i bezpośrednio. Bez żadnych oczekiwań, zwykła obecność, ciepło.
Dziwne są sny przypominające rzeczywistość choć nie mające z nią nic wspólnego Metro, dach bloku, noc i gwiazdy, zwykła gadka, żart, ot co.
Dzieci zamknięte w klatce dorosłości płaczą dotykając się snami. A może to tylko ja sama w tę jedną noc na 2 lata.
Pictures from the eclipse.
☆tiger☆
„Wielu przestępców potrzebuje nie więcej, niż szczerego zainteresowania innej osoby, aby być w stanie przezwyciężyć swoje problemy"
(Dressler, 1969; Tulett, 1990)
Trudności w zdrowieniu są np. takie, że pozbywając się szkodliwych schematów, przez jakiś czas nie masz zupełnie nic nowego na ich miejsce, a powstała pustka dotkliwie doskwiera :
Przestałam być nadmiernie zależna, emocjonalnie obciążająca i manipulująca -> ale nie umiem "istnieć w relacji" i być autentyczna. Nie umiem budować głębokiej więzi w oparciu o coś nowego, więc moje nowopowstałe relacje są dosyć płytkie. Nie umiem istnieć w zdrowy sposób, więc na razie mało co istnieję. To trudne, czuję się przez to bardzo samotna i niewidziana. Ale nie wrócę do poprzedniego schematu. Tam definitywnie coś we mnie umarło, z czego jestem bardzo dumna i daje mi to poczucie szczęście w nieszczęściu.
Przestałam być tak narcystyczna, choć dalej w jakimś stopniu jestem, a na pewno bywam -> ale nie umiem jeszcze w zdrowy sposób opierać swojej samooceny na sobie i czuć się przy tym ze sobą dobrze, pewnie i bezpiecznie wśród innych posiadających "oczy". To trochę jak ściągnięcie śmierdzącego, toksycznego chemicznie płaszcza przeciwdeszczowego w ulewę (xD). Nie śmierdzisz, nie odrażasz tak innych, nie stanowisz dla siebie i innych zagrożenia, ale mokniesz. Niby spod rynny w deszcz, ale deszcze też bywają kwaśne. (xDDDD)
No jednym zdaniem, te wszystkie szkodliwe mechanizmy po coś powstały i pełniły jakaś funkcję, więc ich zanik wiążę się z utratą płynących z nich korzyści, ale jest to też szansa, na wytworzenie zdrowszych wzorców działania, myślenia i postrzegania.
The Lady and the Mermaid
Prideful Awooing