“ Eunsook and Minho in a matching cosplays “
eunsook nie miała bladego pojęcia, co ludzie widzą w tematycznych imprezach, ale jeśli przez niewielki makeover miała możliwość spędzić kilka godzin na maratonie filmów tarantino, to nie zamierzała się nawet zastanawiać dwa razy. może nie była wielką fanką i nie znała każdej produkcji na pamięć, ale nigdy nie odmawiała sobie obejrzenia po raz kolejny tych popularniejszych filmów.
bar w kinie był równie zatłoczony co sala filmowa, w której zafascynowane maratonem jednostki, poubierane w mniej lub bardziej rozpoznawalne postacie wolały zostać podczas przerwy między filmami. szczupłą dłonią poprawiła prostą grzywkę czarnej peruki i powstrzymała się od podtarcia chusteczką nosa, nie chcąc popsuć efektu spływającej krwi, namalowanej farbą do ciała. oczywiście, że jej przebraniem była mia wallace, bo to był jeden z najprostszych kostiumów do otworzenia, nie licząc trudów z nieprecyzyjnie przyklejoną strzykawką do piersi, która była wystarczająco odsłonięta przez rozpiętą koszulę.
jednak nawet jeśli eunsook miała doskonałe pojęcie o kruchej strukturze wybudowanej na jej klatce piersiowej, nikt inny nie zdawał się zwracać na to uwagi i nie raz towarzyszyło jej uczucie nieprzyjemnego plastiku, wbijającego się tępo w skórę. przy piątym takim wypadku, zdecydowała w końcu złapać palcami za czarną marynarkę, by zwrócić na siebie uwagę mężczyzny. ku jej zdziwieniu, ale też zauważalnym zadowoleniu, rozpoznała że to nie był nikt inny jak sam vincent vega, jeden z kilkunastu innych tak samo ubranych w barze.
“ zaraz naprawdę będziesz musiał mi strzelić w serce, jeśli nie zaczniesz uważać na ramiona. “