Inspiracją do stworzenia Map Anatomicznych była skomplikowana natura ludzkiego organizmu, zagadnienia związane z identyfikacją płciową oraz równością płci, problem dyskryminacji osób niepełnosprawnych w społeczeństwie jak również zmieniający się przez wieki sposób ukazywania ciała człowieka w publikacjach medycznych. Spersonalizowany charakter postaci prezentowany w mojej pracy artystycznej oraz ich stylizowane pozy stanowią nawiązanie do dawnych atlasów anatomicznych takich jak „De humani corpiris fabrica” Wesaliusza oraz Jana van Calcara czy litografie Bernharda Siegfrieda Alinusa z „Tabulae sceleti et musculorum corporis humani”. W przeciwieństwie do współczesnych książek tego typu, gdzie ciało ludzkie prezentowane jest w sposób zunifikowany, dawne grafiki odznaczały się wnikliwą analizą charakterystycznych cech danej postaci oraz dużą różnorodnością pozycji, w jakiej była ona przedstawiana. Wraz z rozpowszechnieniem się fotografii, wizerunek człowieka w takich publikacjach uległ znacznej syntezie. Obecne atlasy anatomii z reguły przedstawiają niemal schematyczny obraz ludzkiego ciała. Pozy, w których można je oglądać są przeważnie przewidywalne i ujednolicone do pozycji stojącej z rękami umiejscowionymi wzdłuż ciała, lub jednej wysuniętej do przodu. Nie przedstawiają one jednego, konkretnego człowieka a raczej schemat ludzkiego organizmu, który w założeniu może pasować do każdego. Ciała przedstawione w Mapach Anatomicznych są spersonalizowane, należą do konkretnych (choć wyimaginowanych) osób o konkretnych cechach wizerunkowych. Powyższe parametry – stylizacji oraz personalizacji – stanowią istotny element w kontekście celu mojej pracy artystycznej.
Cel
Celem mojej pracy dyplomowej jest wskazanie na równość ludzi niezależnie od ich płci czy stopnia niepełnosprawności/choroby. W przeciwieństwie do dawnych atlasów anatomicznych, we współczesnych publikacjach tego typu różnice między płciami są przedstawiane w sposób nieznaczny lub wręcz zupełnie niewidoczny. W przypadku dawnych grafik, możliwość dostrzeżenia owych odrębności istniała nie tylko w anatomii ciał, ale często też w sposobie ich stylizacji – przedstawienia kobiet były z reguły utrzymywane w delikatniejszej formie niż męskie. Obecnie stylizacja ciał została silnie zredukowana nie może być więc czynnikiem różnicowym. Również anatomiczna schematyczność współczesnych reprezentacji często nie daje możliwości zidentyfikowania płci postaci. W swojej pracy dyplomowej celowo przedstawiam osoby, których płeć nie jest jasna na pierwszy rzut oka – zabieg ten nie wynika jednak z chęci ukazania uniwersalnego ciała ludzkiego a raczej służy wskazaniu, że podział na to, co męskie oraz to, co kobiece powoli przestaje być tak istotny jak dawniej. Poprzez ukazanie niestereotypowych sylwetek kobiecych i męskich – muskularnych kobiet i długowłosych mężczyzn o delikatnej budowie oraz osób po amputacji kończyny – mam na celu zaznaczenie, że różnice biologiczne pomiędzy ludźmi są stosunkowo niewielkie. Ciała różnią się w obrębie wielkości lub kształtu pewnych jego części, koloru skóry, włosów czy oczu, jednakże każdy ludzki organizm jest zbudowany według tego samego „schematu” anatomicznego – te same mięśnie, o tej samej funkcji można znaleźć u każdego człowieka, w tej samej lokalizacji, ale mają one różną długość i objętość zależnie od osoby. W ujęciu medycznym (tudzież biologicznym) wszyscy jesteśmy ludźmi niezależnie od płci, stopnia niepełnosprawności, identyfikacji płciowej, religii, którą wyznajemy czy kultury, w której się wychowujemy.
Pomimo coraz większej otwartości społeczeństwa, brak akceptacji dla osób niewpisujących się we wzorce kulturowe nadal jest widoczny a tzw. „podwójne stereotypy” da się dostrzec w wielu aspektach życia. Z jednej strony to, co „kobiece” w dalszym ciągu jest postrzegane jako „słabe” a kobieta przejmująca męskie obowiązki i męski wygląd staje się jednostką silną (chociaż według niektórych nigdy nie będzie mężczyzną, jej siła i zaradność mogą więc być jedynie „podróbką”), z drugiej strony mężczyzna przejmujący damskie role degraduje się w oczach części społeczeństwa, nierzadko będąc narażonym na negatywne komentarze. Przez lata feminizmu kobiety aktywnie wywalczyły sobie podstawowe prawa takie jak prawa wyborcze czy prawdo do edukacji. Zaczęły sprawować władzę nad swoim ciałem sprzeciwiając się przedmiotowemu traktowaniu i molestowaniu seksualnemu, zaczęły też walczyć z tzw. „męskim spojrzeniem” biorąc swój wizerunek we własne ręce. O ile kobieta wyglądająca w „męski” sposób – nawet jeśli wywołuje swoim zachowaniem niepochlebne reakcje – nikogo już raczej nie dziwi, o tyle „kobiecy” mężczyzna wywołuje pobudzoną reakcję społeczeństwa. Kobieta przejmująca role męskie jest uznawana za kogoś, kto chociaż „aspiruje” do bycia mężczyzną (chociaż nadal nie jest ona równa mężczyznom i dla niektórych nigdy nie będzie), jest więc traktowana bardziej przychylnie niż mężczyzna, który ukazuje swoje „słabe”, „żeńskie” cechy. W tym miejscu pragnę przytoczyć fragment artykułu „Cyberfeminizm” Ewy Witkowskiej: „Posługując się terminologią Lucy Irigaray, można powiedzieć, że kobiety i maszyny są >nie jednością<, lecz zawsze mnogością, będąc w tym samym czasie zarówno niczym (zero), jak i wszystkim/wszędzie”. Znakiem żeńskości jest tu zawsze mnogie zero przeciwstawione Wielkiej Jedynce, czyli męskości. Osiągnięcie przez kobiety poczucia własnej tożsamości jest niemożliwe, „ponieważ nie mogą one uciec od >lustrzanej ekonomii< (specular economy) mężczyzny. Ekonomii, w której dzięki kontrolującym wszystko fallusowi i oku (członek i podglądanie) kobieta będzie zawsze pojmowana jako >niepełna<. Kobieta jest zawsze >płcią, która płcią nie jest<, tą płcią, której niezmiennie brakuje wyposażenia niezbędnego, by płeć mieć” [1].
Nie sposób nie przyznać, że postrzeganie płci i seksualności znacząco zmieniło się przez lata: ofiary gwałtów i molestowania (zarówno kobiety jak i mężczyźni) coraz częściej decydują się mówić o tym co ich spotkało, zamiast wyszydzać coraz częściej pomaga się – lub chociaż współczuje – osobom dotkniętym przemocą seksualną, akceptacja osób transpłciowych znacząco wzrosła, homoseksualizm został w dużej mierze zaakceptowany, androgeniczny wygląd (szczególnie w przypadku mężczyzn) nadal powoduje żywe reakcje, ale coraz częściej nie odmawia mu się racji bytu, więcej osób chętniej niż wcześniej przyznaje się do swojej orientacji seksualnej, nie boi się wyglądać tak, jak chce
oraz zajmować się tym, co sprawia im radość nie patrząc na to czy dana czynność „pasuje” do ich płci. Coraz częściej kobiety nie muszą dłużej być szczupłe a mężczyźni nie muszą być muskularni, żeby można było uznać ich za atrakcyjnych. Dzięki ruchom takim jak “body positive” coraz więcej ludzi przychyla się do zdania, że każdy jest na swój sposób piękny, nawet jeśli nie pasuje do utartego wzorca a „oryginalne” piękno częściej zajmuje miejsce w mediach. Wyrównanie się tej dysproporcji jest obecnie bardziej prawdopodobne niż kiedykolwiek – niewątpliwie jednak ten proces jest dopiero w swojej początkowej fazie i dużo czasu zajmie, żeby „silne” kobiety były po prostu kobietami a nie tylko nieudolną podróbką mężczyzn, a „słabsi” mężczyźni zostali uważani za tak samo wartościowych jak stereotypowi „macho”.
Pragnę zwrócić również uwagę na dyskryminację osób niepełnosprawnych. O ile temat równości płci, body-positive czy akceptacji środowisk LGBT w społeczeństwie jest bardzo często i całkiem skutecznie podejmowany, o tyle tak podstawowy aspekt – który może dotyczyć każdego człowieka niezależnie od rasy, płci, wyznania, wyglądu, identyfikacji płciowej czy preferencji seksualnych (każdy może przecież stać się niepełnosprawny lub zachorować) – wydaje się być zaskakująco często zapominany lub wręcz spychany na margines. Jesteśmy przyzwyczajeni do widoku osób chorych czy niepełnosprawnych – były one obecne w społeczeństwie w każdym wieku istnienia rodzaju ludzkiego.
Byli to też ludzie różnie traktowani – z odrazą, wstrętem, strachem, ewentualnie
z litością. Wydawać by się mogło, że we współczesnej cywilizacji zachodniej problem tak skrajnego traktowania został zażegnany, jednakże nadal można spotkać się z niepoprawnym zachowaniem wobec osób chorych. Ableizm – bo o tym terminie mowa – to postawa większości społeczeństwa pełnosprawnego w stosunku do niepełnosprawnej mniejszości, zabarwiona negatywnie na podstawie dyskryminujących stereotypów. Osoby chore borykają się nie tylko ze swoimi dysfunkcjami, ale również ze zjawiskiem bycia postrzeganymi jako „gorsze” od ludzi pełnosprawnych (z czego ukryta niechęć jest dużo częstsza niż jawne jej przejawy). Tendencja do odnoszenia się do ludzi niepełnosprawnych z nadmiernym współczuciem lub traktowania ich w sposób ulgowy, niezależnie od tego czy dana osoba rzeczywiście potrzebuje pomocy, czy nie, sprawia chorym dużo trudności – szczególnie, że często bywa powodowana dobrymi intencjami np. niewidomi nierzadko narzekają na sytuacje, w których ktoś bez pytania próbuje prowadzić ich pod rękę, mimo że nie wyrażali ku temu żadnej chęci. Osoba chcąca nieść pomoc nie uświadamia sobie, że robi to niejako na siłę. Z kolei niepełnosprawny doświadcza niedogodności w jawnym odrzucaniu takiej pomocy, nie chcąc urazić kogoś, kogo intencje są powodowane dobrymi pobudkami. Bardzo ciężko o znalezienie w tej kwestii złotego środka, szczególnie, że edukacja społeczna w zakresie medycyny – czy też szerzej: nauk o zdrowiu – jest na minimalnym poziomie. Większość dorosłych ludzi nie ma pojęcia o anatomii własnego ciała, nie mówiąc już o pewnych aspektach niepełnosprawności czy chorobach przewlekłych, które ich nie dotyczą. Chcąc zmienić postrzeganie osób chorych oraz walczyć z ableizmem potrzeba by najpierw poszerzyć wiedzę społeczną w zakresie medycyny.
Moja praca dyplomowa ma na celu postawienie znaku równości między osobami pełno- a niepełnosprawnymi oraz między tymi, które wpisują się w utarty przez wieki patriarchatu wizerunek piękna a tymi, których wygląd odstaje od stereotypów. W Mapach Anatomicznych ciało człowieka jest traktowane tak samo niezależnie od jego płci czy stanu chorobowego. Na niektórych pracach celowo nie widać czy dana osoba jest kobietą czy mężczyzną, czy jest pełnosprawna czy nie. Mapy Anatomiczne mają wskazywać na wyższość personalnych cech jednostki nad jej przynależnością do konkretnej grupy społecznej, stanowią sprzeciw wobec ślepej generalizacji i służą przypomnieniu, że każda grupa składa się z jednostek, które na poziomie personalnym nigdy nie są takie same. Mapy skierowane są do osób dorosłych
Ilustracje
Na pracę składa się 10 ilustracji wykonanych techniką kolażu cyfrowego
w programie Adobe Photoshop i złożonych w mapy w programie Adobe Ilustrator. Ilustracje są oparte na zdjęciach znalezionych w internecie, jednakże każda z postaci na mapach składa się co najmniej z 4 zdjęć różnych osób – postaci na mapach nie są więc osobami realnie istniejącymi. Zachowane zastałe proporcje ciał w związku z płcią: wszystkie plansze podpisane jako mężczyźni składają się tylko ze zdjęć rzeczywistych mężczyzn tak samo jak plansze z kobietami składają się ze zdjęć kobiet. Postaci stworzone z różnych części ciała pochodzących ze zdjęć, zostały następnie pozbawione koloru i jako czarno-białe sylwetki posłużyły za bazę do „pokrycia” ich tkanką mięśniową pochodzącą z różnego rodzaju plansz anatomicznych dostępnych w internecie (w tym przypadku ilość plansz anatomicznych z internetu przypadająca na jedną mapę jest większa niż w przypadku czarno-białej bazy fotograficznej i waha się od 6 – w przypadku planszy nr 3 – do 12 w przypadku planszy nr 5).
Układ linii prowadzących od ciała do opisów jest rozwiązaniem autorskim. Celowo przypominają one izolinie na mapach topograficznych, podobnie jak sposób składania prac nawiązuje do sposobu składania map terenu.
Anatomiczne zostały stworzone zgodnie z definicją „mapy” zawartej w słowniku PWN: „mapa 1. «obraz powierzchni jakiegoś obszaru przedstawiony na płaszczyźnie za pomocą umownych znaków i kolorów»”. Nie jest moim celem przedstawianie ciała ludzkiego z hiperrealistyczną dokładnością.
Struktura
Każda mapa zawiera ilustrację spersonalizowanego ciała ludzkiego [2], opisy w trzech językach: polskim, anielskim i po łacinie, autorskie linie prowadzące od ciała do opisów, siatkę pozwalającą na ustalenie skali, informacje na temat płci, wieku oraz wymiarów każdego z ciał (wysokość w cm, waga w kg, wskaźnik BMI). Przez spersonalizowane ciało rozumiem ukazanie takich cech, które razem stanowią niepowtarzalną „wizytówkę” jednostki i umożliwiają jej rozpoznanie jak np. włosy, kolor oczu, układ kości twarzy i ciała, masa mięśniowa, amputowane kończyny.
[2] Przez spersonalizowane ciało rozumiem ukazanie takich cech, które razem stanowią niepowtarzalną „wizytówkę” jednostki i umożliwiają jej rozpoznanie jak np. włosy, kolor oczu, układ kości twarzy i ciała, masa mięśniowa, amputowane kończyny.