MATUSZEWSKI – NOWAKOWSKI. DOKUMENTACJA PERFORMATYWNA
Podobieństwo ich prac znajduje jeszcze jedno uzasadnienie. Matuszewski, przemalowując przedmioty, odziera je niejako z ich codziennego znaczenia. Z kolei Nowakowski, za pomocą fotografii, zmienia znaczenie całej przestrzeni.
Wystawy skoncentrowane bardziej na artyście, a mniej na temacie, powodują u mnie pewnego rodzaju rozdrażnienie. W poznańskiej galerii Piekary trwa monograficzna wystawa Andrzeja Matuszewskiego. Szerokie spektrum działalności artysty nie ułatwia odbioru i odczytu wystawy. W towarzyszącym jej tekście czytamy, że poznański artysta trudnił się rysunkiem, ceramiką, malarstwem, happeningiem i enviroment art, a także brał udział w sympozjach teoretycznych. Założył Galerię odNowa, działającą w latach 1964-1969. Zastanawiam się, czy przeciętny widz ma szansę dowiedzieć się czegoś więcej.
Matuszewski w 1955 roku, razem z Józefem Stasińskim, założył grupę R55, która sprzeciwiała się wpływom postimpresjonistycznego malarstwa. Same prace artysty bliższe są raczej wpływom surrealistycznym. Późniejsza twórczość Matuszewskiego (od lat 60. XX wieku) to malarstwo materii. Nierzadko jego prace powstawały z różnego rodzaju skrawków, odpadów, przypadkowych przedmiotów przypominając tym samym trójwymiarową formę. Konstrukcje zaprezentowane na wystawie stanowią element przejścia między malarstwem Młynków z 1955 roku, a działaniami performatywnymi. Poruszając się po wystawie nie sposób nie zwrócić uwagi na jej aranżację. Zaczynamy od wyżej wspomnianego buntu a kończymy na fotografiach dokumentujących happeningi i działania performatywne.
Ekspozycję otwiera wspomniany wyżej obraz Młynki. I może nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie pewien zgrzyt, pojawiający się w trakcie oglądania. Większość z prac to konstrukty, swoiste fanaberie, zlepki na pozór przypadkowych przedmiotów. Dzieła ta korespondują z całym spektrum działań Matuszewskiego, zaczynając od malarstwa a na happeningach kończąc. Natomiast Młynki są niejako przypadkiem, który odnosi się do przekornego kształtowania rzeczywistości przez artystę. Tak, jak proces powstawania obrazów Matuszewskiego polegał na wyjmowaniu przedmiotów z codziennego kontekstu, pozbawiania ich „naturalnej” roli, tak samo Młynki wydają się być oderwane od całej narracji wystawy.
Pod zdjęciem z wernisażu (zamieszczonym przez Galerię Piekary na jej profilu społecznościowym) znalazłem krótką wymianę zdań dwóch dziewczyn. Jedna z nich spytała drugą, dlaczego tak śmieje się z tych młynków. Ta stwierdziła: przecież one są takie zabawne! I rzeczywiście biorąc pod uwagę narrację wystawy obraz ten początkowo powoduje jednak mój nieskrępowany uśmiech. Dalej mijam wyżej wymienione trójwymiarowe konstrukcje i docieram do kilkunastu zdjęć.
Fotografie dokumentują happeningi w Galerii odNowa: 21 Przedmiotów i Postępowanie. O ile zdjęcia z Postępowania są czystym zapisem działania, o tyle fotografie z 21 Przedmiotów odczytywać można jako osobną pracę. Zdjęcia z tego cyklu, autorstwa Jerzego Nowakowskiego, znajdują podobieństwo z malarstwem Matuszewskiego. Artysta przy użyciu fotografii gra z przedmiotem i z przestrzenią, nadając jej nowy wymiar. Czarno-białe fotografie dokumentują happening z 1969 roku, podczas którego Matuszewski, malując przedmioty na czerwono, pozbawił je pierwotnej funkcji. Dzisiaj nie zobaczymy czerwonych przedmiotów. Być może doświadczymy (dzięki zapisowi Nowakowskiego) kontynuacji myśli Matuszewskiego, który za nadrzędną cechę sztuki stawiał przekorność i niejednoznaczność. Jego ready-made jest więc nie tylko działaniem wychodzącym poza płaszczyznę obrazu, ale także performansem, którego fotograficzny zapis funkcjonuje jako osobne dzieło sztuki. Fotografia rządzi się tutaj swoimi prawami. Z jednej strony pełni funkcję dokumentującą działania artysty, z drugiej prowokuje do zadania pytań o jej osobny byt. Jak interpretować zdjęcia dokumentujące działania artystyczne, które wydarzyły się w przeszłości a wystawiane są w przestrzeni galerii? Patrzeć na nie tylko jak na zapis działań artysty, czy skupić się na ich osobnym przekazie?
Andrzej Matuszewski, z cyklu 21 Przedmiotów, Galeria odNowa, 1968, fot. Jerzy Nowakowski
Gdyby potraktować fotografie Nowakowskiego jako część oderwaną od wystawy, mielibyśmy do czynienia z prezentacją przestrzeni wykreowanej, dokładnie przemyślanej i uporządkowanej. Gdybyśmy nie wiedzieli, że jest do zapis dokumentujący, dopatrywalibyśmy się u Nowakowskiego wręcz studyjnej sytuacji. Biała przestrzeń a w niej precyzyjnie umieszczone przedmioty. Na pierwszy rzut oka widać, że nie są one przypadkowe. Artysta nie wszedł do pomieszczenia i nie postanowił „uporządkować” zastanej rzeczywistości – wykreował ją. Nawet sfotografowany pies nie stanowi kontrapunktu do przedmiotów. Jego zastygnięta poza idealnie odzwierciedla klimat miejsca. Nowakowski zapewne nie traktował swoich dzieł w taki sposób, udokumentował jedynie pracę Matuszewskiego. Jednak to właśnie taka forma pozwoliła na ich dalsze funkcjonowanie.
Podobieństwo prac Matuszewskiego i Nowakowskiego znajduje jeszcze jedno uzasadnienie. Matuszewski, w swoim performansie, przemalowując przedmioty odziera je niejako z ich codziennego znaczenia. Stają się obiektami, które zaczynają grać w przestrzeni inną rolę. Z kolei Nowakowski, za pomocą fotografii, zmienia znaczenie całej przestrzeni. Zatrzymuje w czasie to, co zostało wcześniej zamalowane. Dokonuje niejako podwójnej zmiany stanu rzeczy. Przedmiot raz zmieniony zyskuje na znaczeniu po raz drugi. Co ciekawe, Nowakowski dzięki czarno-białym zdjęciom pozbawia przedmioty koloru, niechcący ingeruje w pracę Matuszewskiego. Nowy wymiar 21 Przedmiotów jest możliwy właśnie dzięki zapisowi fotograficznemu, który znajduje dla prac nowe miejsce, oddzielone od przestrzeni, w której pierwotnie się znajdowały. Widz, który ogląda tego rodzaju zdjęcia spotyka się z zupełnie innym wymiarem pierwotnego założenia artysty (Matuszewskiego). Nie doświadczamy prac Matuszewskiego w stu procentach. Jesteśmy świadkami pracy posługującej się już innym językiem i trochę innym przekazem. Sytuacja widza jest w gruncie rzeczy nieco niezręczna. Tkwi on w pewnym stanie niewiedzy i konfrontuje się z nieobecnością sfotografowanych przedmiotów. Może polegać tylko na wrażeniu, że 21 Przemiotów kiedyś się wydarzyło.
Warto zastanowić się nad pojęciem dystansu, który dzięki zapisowi fotograficznemu funkcjonuje w przestrzeni galerii. Dystans wytworzony między widzem a sfotografowanym działaniem nie jest dystansem „do pokonania”. Wręcz przeciwnie. Fotografia sugeruje nam zarówno poczucie nieobecności oglądanych przedmiotów jak i uświadamia nas, że uczestniczymy w pewnej grze. Ktoś z nami pogrywa pokazując nam zdjęcia, a nie faktycznie wydarzający się performans. Mamy zadowolić się czyimś zapisem, z czyjąś perspektywą. Doświadczamy zatem czegoś niewidzialnego i wierzymy, że to faktycznie się wydarzyło. Jesteśmy jednak zdystansowani, bo ktoś próbuje nam przedstawić swoje doświadczenie, które nawet niekoniecznie musi zgadzać się z wizją artysty.
Interesujące, że twórczość Matuszewskiego – od Młynków po działania performatywne – dała w tamtych czasach tak duże spektrum możliwości dla innych artystów, których prace oglądamy dziś przy okazji jako dokumentację i uzupełnienie wystawy. Z jednej strony bez tych zdjęć nie byłoby dziś przestrzeni do rozmowy o działaniach performatywnych, z drugiej powstaje pytanie, czy – i jak – fotografia dokumentująca pozwala na osobną interpretacje. A także, czy fotografię przyjmować jako rzecz oczywistą i oddającą daną sytuację, czy może jednak poddać wątpliwość taki zapis prac i traktować ją jako osobny materiał.
Bartosz Buszkiewicz
Andrzej Matuszewski Galeria Piekary, Poznań 18.06 – 30.09.2015



















