Jakoś tak od soboty nie moge się odczepić od Davey’a Asprey’a od momentu, gdy słuchałam transmisji z Asota 900 w Utrechcie. Cóż, śmiem nawet twierdzić, że jego set był dla mnie najlepszym setem z całej sceny Who’s afraid of 138. Za chwilkę wrzucę kawałek, który nie daje mi spokoju.











