Moja przygoda z identyfikacją szkła
W nawiązaniu do ostatniego posta, postanowiłam podzielić się z Wami historią dotyczącą identyfikacji odziedziczonego przeze mnie szkła. Bazując na podanych Wam wcześniej wskazówkach, pokażę jak w praktyce wygląda proces identyfikacji.
1. Znaki szczególne Podczas ogólnych oględzin szkła niestety nie znalazłam żadnych znaków szczególnych. Interesujący okazał się jednak kolor przedmiotu - jasnozielony. Taka specyfika szkła skłoniła mnie do przeprowadzenia testu promieniotwórczości. Brzmi dość poważnie, ale nie jest to skomplikowane. Do przeprowadzenia testu można wykorzystać lampę UV do hybryd, latarkę bądź specjalistyczny sprzęt. Wyżej wymieniona metoda polega na oświetleniu szkła światłem UV w ciemnym pomieszczeniu. Gdy przedmiot będzie “świecił” czyli wykazywał właściwości fluorescencyjne, oznacza to, że zawiera uran, a przy tym można zakwalifikować go jako szkło uranowe.
Aby dowiedzieć się więcej o szkle uranowym, zapraszam na bardzo ciekawego bloga o promieniotwórczości, który w przystępny sposób omawia zagadnienie związane ze szkłem uranowym: https://promieniowanie.blogspot.com/2020/02/szko-uranowe-podsumowanie.html 2. Pochodzenie Po wstępnej identyfikacji przedmiotu jako szkła uranowego i ustaleniu przybliżonego roku produkcji w przedziale do max. lat 50. XX wieku, postanowiłam zidentyfikować pochodzenie przedmiotu bazując na wiedzy pochodzącej od właściciela. Niestety, w tym przypadku było to utrudnione ze względu na jego śmierć. Pragnąc dowiedzieć się więcej o otrzymanym przedmiocie, musiałam odwołać się do historii migracji członków mojej rodziny oraz miejsca ich zamieszkania. Po tym kroku udało mi się ustalić, że szkło prawdopodobnie pochodzi z Polski, Niemiec (były to obszary okupowane/zamieszkane przez Niemców), bądź jest z USA (ze względu na wyjazd mojej prababci i możliwość przywiezienia przez nią szkła depresyjnego/wazelinowego). 3. Google Lens Przy użyciu narzędzia nie udało mi się ustalić konkretnego pochodzenia mojego szkła, ale udało się znaleźć miski z podobnym wzorem. Wyniki wyszukiwania:
4. Konsultacja na profesjonalnej grupie Podając wyżej wymienione szczegóły i okoliczności, w których szkło mogło zostać kupione lub przywiezione, postanowiłam poprosić o identyfikację na grupie zrzeszającej pasjonatów szkła. Odpowiedzi, które otrzymałam nakierowały mnie na zagraniczny trop. Jednak po publikacji nadal nie wiedziałam, skąd pochodzi dany przedmiot. 5. Bazy danych Po zebraniu wszystkich możliwych części układanki, postanowiłam przeszukać bazy danych dostępnych w Internecie. Moje początkowe założenia wyglądały następująco: 1. Szkło pochodzi z okresu przed lub powojennego (ze względu na czas produkcji wyrobów z uranem) 2. Szkło jest prawdopodobnie z Polski. 3. Szkło zostało przywiezione z USA. 4. Szkło jest prawdopodobnie z Niemiec. Bazując na postawionych tezach postanowiłam po kolei sprawdzać ich prawdziwość. Zgodnie z historią polskich hut, jedynymi zajmującymi się produkcją szkła uranowego były: 1) huta szkła Hortensja oraz 2) huta szkła Niemen. Wykorzystując wiedzę o czasie produkcji postanowiłam sprawdzić dostępne w internecie katalogi z obu hut, z okresu 1900-1940 (o ile takie istniały). Okazało się, że przedmiot nie występuje w żadnym opublikowanym katalogu, zatem odrzuciłam tezę o polskim pochodzeniu misy. Badając następną tezę, skorzystałam z bazy gromadzącej szkła wazelinowe/depresyjne w USA. Wśród przedstawionych wzorów oraz motywów również nie znalazłam tego oczekiwanego. Tezę odrzuciłam. Z wielką nadzieją, trzymałam kciuki o potwierdzenie ostatniej tezy. Korzystając z encyklopedii szkła, przejrzałam katalogi niemieckich hut z lat 1900-1940. Ku mojemu zdziwieniu, okazało się, że założenie było prawdziwe. W ten sposób udało mi się znaleźć poszukiwany przedmiot. Oto i on - Zestaw Bückeberg, a konkretnie Konfektschale No 44151 z katalogu huty August Walther&Sons i to 1937!









