Now
Dziennik treningowy: taniec
W pokoju ćwiczeń znalazła się o dużo wcześniej przed umówioną godziną. Postanowiła zrezygnować z krótkiej drzemki, którą zawsze zwykła robić o tej porze i od razu udała się do odpowiedniej klasy. Na pierwszym wspólnym treningu wolała zachować świeżość umysłu i utrzymywać koncentrację na jak najwyższym poziomie, zamiast ziewać we wszystkie strony, przez rozespanie.Mając jeszcze trochę czasu do przybycia towarzysza, usiadła pod ścianą luster i włączyła filmik z choreografią na swoim telefonie. Uważnie studiowała kroki zarówno swoje, jak i partnera, aby mieć lepsze rozeznanie w następujących po sobie ruchach.Jej nos był tak blisko monitora, że prawie dotykał jego powierzchni. Przez tak bliskie stosunki z urządzeniem, nie była w stanie dostrzec gościa, który właśnie się zjawił. Słysząc zbliżające się kroki drgnęła i momentalnie zerwała na nogi. Z przepraszającym uśmiechem na twarzy ukłoniła się i wymieniła z chłopakiem formalności związane z przywitaniem.- Chcesz jeszcze raz przejrzeć? - potrząsnęła smartfonem, ukazując zatrzymany kadr.Gdy chłopak zaprzeczył, uśmiechnęła się subtelnie i odłożyła telefon w kąt, razem z bluzą, która na pierwszych ćwiczeniach będzie jej zbędna. Na razie mieli ogarnąć tylko początek choreografii, ale jak to powiadają - początki są zawsze najtrudniejsze.Stanęła obok już przygotowanego towarzysza i po wykonaniu małych skoczków, mające na celu obudzenie organizmu, skinęła Brandonowi głową, na znak, że jest gotowa. Ten włączył pilotem muzykę, a przedstawienie się zaczęło. Kroki już znali, teraz wystarczyło zgrać je w duet. A może nie powinno się w takiej sytuacji używać słowa “wystarczy”? Połączenie dwóch, nie za dobrze znających się ludzi w jedność, wymagało dużo pracy i z zasady jest dość trudnym zadaniem.I tak się właśnie stało. Czując jego rękę na swojej tali, od razu się spięła. Starała się nie okazywać tego, że jej zdystansowanie do kontaktów fizycznych własnie zostało obudzone. Niestety rzutowało to na dalszy efekt. Chłopak chyba się trochę speszył, a ich ruchy nie były płynne, a co najgorsze - wykonywali je w różnym tempie.Tańczyli zaledwie parę sekund i teraz stali na przeciwko siebie, w pozycji wyjściowej do zamiany miejsc. Zamiast tego, patrzyli na siebie trochę roześmiani, swoim mało profesjonalnym podejściem, a jedno przyciśnięcie zatrzymało muzykę. Chorong była trochę zła na siebie, ponieważ wiedziała, że to przez nią choreografia się posypała.- Spróbujmy jeszcze raz, obiecuję że teraz będzie lepiej - powiedziała na otuchę, uśmiechając się jeszcze szerzej. - Byłam trochę zszokowana pierwszym kontaktem.Brzmiało to dość dziwnie, jednak było najprawdziwsze na świecie. Te małe potknięcie na początku, sprawiło że ich znajomość dużo zyskała, a przynajmniej ze strony dziewczyny. Jej dystans zmniejszył się, a chęć do prazy powiększyła. Dzięki temu łatwiej jej było współpracować z Brandonem. Uczenie się na błędach okazywało się w takich sytuacjach najlepszym wyjściem.Porozumiewawczo wymienili spojrzenia i przystąpili do pierwszej pozycji, z której zaczęli ćwiczenia od początku.- Przećwiczmy to najpierw na sucho - usłyszała za swoimi plecami od chłopaka, zamiast muzyki.Kiwnęła głową i po odliczeniu do trzech na głos zaczęła tańczyć. Kącik jej ust powędrował do góry, gdy zauważyła, jak partner zwinnie ruszył w krok za nią. Teraz wykonywali ruchy wolniej, by zorientować się w sytuacji, gdzie powinni stworzyć jedność, a nie tańczyć osobno. Udało się. Wolno i bez skupiania się na muzyce, zdołali się zintegrować.- Chyba powinniśmy tak zrobić od początku - zaśmiała się cicho i przeszła za chłopakiem na środek sali by zacząć już tańczyć normalnie.Muzyka znowu rozbrzmiała w pokoju, a oni już bardziej zgrani popędzili zwinnymi ruchami ku przodowi. Do kończyli wspólną partię i nadeszła pora na krótkie solówki. Gdy towarzysz odsunął się na bok, momentalnie odczuła jego brak. Tańczyło jej się dobrze i swobodnie, jednak przez ten krótki moment zdążyła się już przyzwyczaić do jego obecności. Zrobiła mu miejsce na parkiecie, bo właśnie nadeszła jego kolej i ze zdumieniem przyglądała się jego ruchom. Musiała przyznać, że wiedział kiedy spiąć odpowiednie partie mięśni, a kiedy swobodnie pociągnąć kończyny, aby taniec był przyjemny do oglądania. W odpowiednim momencie podbiegła do niego i zaczęła się poruszać w rytm, odbijających się od ścian dźwięków. Świadomość, że współpracuje z dobrym tancerzem, dodawała jej pewności siebie.Współgrali tak jeszcze do końca refrenu. Tyle mieli przerobić na dzisiaj, a raczej dopracować to do perfekcji, dlatego przez resztę czasu powracali do początku i studiowali krok po kroku wszystko co powinni robić. Pod koniec, udało im się dojść do momentu w którym wymienili się nie tylko najważniejszymi obiekcjami, ale również tymi mniej istotnymi.Uznali, że na dziś już tyle wystarczy. W końcu byli już zmęczeni, a ich kolejne ruchy nie wydawały się już tak świeże i energiczne niż wcześniej. Odpoczynek był w tym momencie jak najbardziej wskazany. Podziękowali sobie wzajemnie za dobrą pracę w korytarzu prowadzącym do szatni i udali się do odpowiednio oddzielonych - damskiej i męskiej. Według Chorong, mimo małego potknięcia, było to bardzo owocne spotkanie,


















