Słowo Boże na każdy dzień „Jak Piotr poznał Jezusa” Błyskawica ze Wschodu
Słowo Boże na każdy dzień „Jak Piotr poznał Jezusa” Błyskawica ze Wschodu
W czasie, który Piotr spędził z Jezusem, dostrzegł w Jezusie wiele pięknych cech, wiele aspektów godnych naśladowania i wiele, które go umacniały. Chociaż Piotr widział istotę Bożą w Jezusie na wiele sposobów i dostrzegał wiele pięknych cech, na początku nie znał Jezusa. Piotr zaczął naśladować Jezusa, kiedy miał 20 lat i trwał w tym przez sześć lat. W tym czasie nigdy nie poznał Jezusa, ale był gotów iść za Nim wyłącznie z podziwu dla Niego. Kiedy Jezus po raz pierwszy wezwał go do siebie nad brzegiem Jeziora Galilejskiego, zapytał: „Szymonie, synu Jonasza, pójdziesz za mną?”.
Piotr powiedział: „Muszę naśladować Tego, który został posłany przez Ojca Niebiańskiego. Muszę uznać Tego, który został wybrany przez Ducha Świętego. Pójdę za Tobą”. W tym czasie Piotr usłyszał opowieść o człowieku o imieniu Jezus, największym z proroków, umiłowanym Synu Bożym i stale miał nadzieję, że Go znajdzie, licząc na to, że Go zobaczy (bo tak prowadził go wtedy Duch Święty). Chociaż nigdy Go nie widział i słyszał tylko pogłoski o Nim, stopniowo tęsknota i podziw dla Jezusa wzrastały w Jego sercu i często tęsknił do tego dnia, w którym spojrzy na Jezusa. A jak Jezus wezwał Piotra? On również słyszał o człowieku zwanym Piotrem, i to nie Duch Święty poinstruował Go: „Idź nad Jezioro Galilejskie, gdzie jest człowiek zwany Szymonem, syn Jonasza”. Jezus usłyszał od kogoś, że jest człowiek o imieniu Szymon, syn Jonasza, i że ludzie słyszeli jego kazanie, że on również głosił ewangelię królestwa niebiańskiego, i że ludzie, którzy go słyszeli, byli wzruszeni do łez. Po wysłuchaniu tego, Jezus poszedł za tą osobą i skierował się nad Jezioro Galilejskie. Wtedy Piotr przyjął zaproszenie Jezusa i poszedł za Nim.
Gdy podążał za Jezusem, Piotr miał o Nim wiele opinii i zawsze osądzał Go z własnej perspektywy. Chociaż Piotr miał pewien stopień zrozumienia Ducha Świętego, jego rozumienie było nieco niejasne, i właśnie dlatego powiedział: „Muszę naśladować Tego, który został posłany przez Ojca Niebiańskiego. Muszę uznać tego, który został wybrany przez Ducha Świętego”. Nie rozumiał i nie pojmował wyraźnie tego, co Jezus czynił. Po jakimś czasie podążania za Jezusem zainteresował się tym, co robił i mówił oraz samym Jezusem. Poczuł, że Jezus wzbudził w nim zarówno umiłowanie, jak i szacunek; lubił z Nim przebywać i pozostawać przy nim, a słuchanie słów Jezusa zapewniało mu pokrzepienie i wsparcie. W czasie, gdy podążał za Jezusem, Piotr obserwował i brał sobie do serca wszystko, co dotyczyło Jego życia: Jego czyny, słowa, postępowanie i wyrażenia. Zyskał głębokie zrozumienie, że Jezus nie jest taki, jak zwykli ludzie. Chociaż Jego ludzki wygląd był bardzo zwyczajny, był On pełen miłości, współczucia i tolerancji dla człowieka. Wszystko, co czynił lub mówił, było bardzo pomocne dla innych, a Piotr u Jego boku widział i uczył się rzeczy, których nigdy wcześniej nie widział i nie miał. Widział, że chociaż Jezus nie miał ani wielkiej postaci, ani nie wyróżniał się swoim człowieczeństwem, to otaczała Go niezwykła atmosfera. Chociaż Piotr nie potrafił tego w pełni wyjaśnić, widział, że Jezus zachowywał się inaczej niż wszyscy inni, bo robił rzeczy znacznie różniące się od tego, co robił zwykły człowiek. Podczas przebywania z Jezusem Piotr również zdał sobie sprawę, że Jego charakter różni się od zwykłych ludzi. Zawsze zachowywał się statecznie i nigdy z pośpiechem, nigdy nie wyolbrzymiał ani nie lekceważył tematu oraz prowadził swoje życie w sposób, który ujawniał charakter zarówno normalny, jak i godny podziwu. Jezus prowadził rozmowy z elegancją i wdziękiem, był otwarty i wesoły, ale jednocześnie spokojny, i nigdy nie stracił godności w realizacji Swego dzieła. Piotr widział, że Jezus był czasami milczący, a przy innych okazjach mówił bez przerwy. Czasami był tak szczęśliwy, że wydawał się być jak swawolna i dokazująca gołębica, a czasami tak smutny, że w ogóle nie rozmawiał, jak gdyby był pogrążony w żalu niczym umęczona matka. Czasami był pełen gniewu, jak odważny żołnierz szarżujący, aby zabić wrogów, a czasami nawet jak ryczący lew. Czasami się śmiał, innym razem modlił się i płakał. Bez względu na to, jak postępował Jezus, Piotr wzrastał w bezgranicznej miłości i szacunku dla Niego. Uśmiech Jezusa napełniał go szczęściem, smutek pogrążał go w żalu gniew przerażał go, a miłosierdzie, przebaczenie i surowe wymagania, jakie stawiał ludziom, sprawiły, że naprawdę umiłował Jezusa, rozwijając w sobie prawdziwą cześć dla Jezusa i tęsknotę za Nim. Oczywiście Piotr stopniowo uświadamiał sobie to wszystko, gdy przebywał razem z Jezusem przez kilka lat.
Piotr był człowiekiem szczególnie rozsądnym, urodził się z naturalną inteligencją, ale w trakcie podążania za Jezusem, nieraz postępował nierozumnie. Na samym początku miał kilka wyobrażeń dotyczących Jezusa. Zapytał: „Ludzie mówią, że jesteś prorokiem, więc kiedy miałeś osiem lat, czyli dość dużo, aby zrozumieć różne rzeczy, czy wiedziałeś, że jesteś Bogiem? Czy wiedziałeś, że zostałeś poczęty przez Ducha Świętego?”. Jezus odpowiedział: „Nie, nie wiedziałem! Czy nie wyglądam na zwykłego człowieka? Jestem taki sam, jak każdy inny. Osoba, którą Ojciec posyła, jest kimś zwykłym, a nie nadzwyczajnym. I chociaż przez dzieło, które wykonuję, reprezentuję Mojego Ojca Niebiańskiego, Mój obraz, Moja osoba i Moje ciało nie mogą w pełni reprezentować Mojego Ojca Niebiańskiego, tylko pewną Jego część. Chociaż pochodzę z Ducha Świętego, wciąż jestem zwykłą osobą, a Ojciec Mój posłał Mnie na ziemię jako zwykłego, a nie nadzwyczajnego człowieka”. Dopiero gdy Piotr to usłyszał, zyskał pewne niewielkie zrozumienie Jezusa. Dopiero po niezliczonych godzinach udziału w dziele Jezusa, Jego nauczaniu, przewodzeniu i podtrzymywaniu, zyskał o wiele głębsze zrozumienie. Mając 30 lat, Jezus powiedział Piotrowi o swoim nadchodzącym ukrzyżowaniu, że przyszedł, aby wykonać etap dzieła – dzieło ukrzyżowania – aby odkupić całą ludzkość. Powiedział mu także, że trzy dni po ukrzyżowaniu Syn Człowieczy powstanie, a po zmartwychwstaniu będzie ukazywał się ludziom przez 40 dni. Słysząc te słowa, Piotr posmutniał i wziął sobie je do serca, przez co jeszcze bardziej zbliżył się do Jezusa. Zdobywszy więcej doświadczenia, Piotr uświadomił sobie, że wszystko, co robił Jezus, było z istoty Bożej i pomyślał, że Jezus jest wyjątkowo godzien umiłowania. Dopiero wtedy, gdy doszedł do takiego zrozumienia, Duch Święty oświecił go od wewnątrz. Wtedy Jezus zwrócił się do swoich uczniów i innych naśladowców i zapytał: „Janie, jak sądzisz, kim jestem?”. Jan odpowiedział: „Jesteś Mojżeszem”. Potem zwrócił się do Łukasza: „A ty, Łukaszu, jak uważasz, kim jestem?”. Łukasz odpowiedział: „Jesteś największym z proroków”. Potem zapytał siostrę, a ona odpowiedziała: „Jesteś największym z proroków, który mówi wiele słów od wieczności po wieczność. Niczyje proroctwa nie są tak wielkie, jak Twoje, ani niczyja wiedza nie przewyższa Twojej; jesteś prorokiem”. Wtedy Jezus zwrócił się do Piotra i zapytał: „Piotrze, kim według ciebie jestem?”. Piotr odpowiedział: „Jesteś Chrystusem, Synem Boga żywego. Przychodzisz z nieba, nie jesteś z ziemi, nie jesteś taki sam jak Boże stworzenia. Jesteśmy na ziemi i jesteś tutaj z nami, ale jesteś z nieba, nie jesteś ze świata, i nie jesteś z ziemi”. To dzięki jego doświadczeniu Duch Święty go oświecił, co pozwoliło mu dojść do takiego zrozumienia. Po tym oświeceniu jeszcze bardziej podziwiał wszystko, co Jezus uczynił, myślał o Nim jako o jeszcze bardziej godnym umiłowania i w swoim sercu zawsze był niechętny do rozstania z Jezusem. Gdy Jezus po raz pierwszy ukazał się Piotrowi po tym, jak został ukrzyżowany i zmartwychwstał, Piotr zawołał z wyjątkowego szczęścia: „Panie! Powstałeś!” Potem, płacząc, złowił bardzo dużą rybę, przyrządził ją i podał Jezusowi. Jezus uśmiechnął się, ale nic nie mówił. Chociaż Piotr wiedział, że Jezus został wzbudzony z martwych, nie rozumiał tajemnicy tego zdarzenia. Kiedy podał Jezusowi rybę, Ten nie odmówił, ale nie odzywał się ani nie usiadł, aby jeść, ale zamiast tego nagle zniknął. Był to ogromny szok dla Piotra i dopiero wtedy zrozumiał, że Jezus zmartwychwstały różnił się od wcześniejszego Jezusa. Gdy Piotr zdał sobie z tego sprawę, posmutniał, ale jednocześnie zyskał pocieszenie wiedząc, że Pan wykonał swoje zadanie. Wiedział, że Jezus wypełnił swoje zadanie, że czas spędzony z ludźmi dobiegł końca i że od tego czasu będzie musiał iść własną drogą. Jezus powiedział mu kiedyś: „Ty też musisz pić z gorzkiego kielicha, z którego ja piłem (to właśnie powiedział po zmartwychwstaniu), ty też musisz iść ścieżką, którą podążałem, musisz oddać za Mnie swoje życie”. W odróżnieniu od obecnych czasów, dzieło w tamtym czasie nie przybierało formy rozmowy twarzą w twarz. W Wieku Łaski działanie Ducha Świętego było bardzo ukryte, a Piotr cierpiał z powodu wielu trudności i niekiedy dochodził do punktu, w którym wołał: „Boże! Mam tylko to życie. Chociaż nie jest ono dla Ciebie warte wiele, chciałbym Ci je poświęcić. Chociaż ludzie są niegodni Cię kochać, a ich miłość i serca są bezwartościowe, wierzę, że potrafisz dostrzec intencje w ludzkich sercach. I chociaż nie masz upodobania w ciałach ludzkich, pragnę, abyś przyjął moje serce”. Po wypowiadaniu takich modlitw otrzymywał zachętę, zwłaszcza gdy się modlił: „Pragnę całkowicie poświęcić serce Bogu. Mimo, że nie jestem w stanie zrobić nic dla Boga, pragnę lojalnie zadowalać Boga i poświęcać się Mu całym sercem. Wierzę, że Bóg patrzy na moje serce”. Powiedział: „Nie proszę o nic w moim życiu, ale o to, by moje myśli o umiłowaniu Boga i pragnienie mojego serca zostały przyjęte przez Boga. Byłem z Panem Jezusem tak długo, ale Go nigdy nie umiłowałem, to moja największa wina. Mimo, że przebywałem z Nim, nie znałem Go, a nawet mówiłem pewne niewłaściwe rzeczy za Jego plecami. Myślenie o tych rzeczach sprawia, że czuję się jeszcze bardziej zobowiązany wobec Pana Jezusa”. Zawsze modlił się w ten sposób. Mówił: „Jestem mniej niż pyłem. Mogę tylko poświęcić to wierne serce Bogu” („Słowo ukazuje się w ciele”).
Dopiero kiedy nadeszła prawda o Jezusie, który stał się ciałem, człowiek sobie to uświadomił – w niebie nie jest tylko Ojciec, ale również Syn, a nawet Duch. Oto powszechne wyobrażenie, jakie ma człowiek, że istnieje taki Bóg w niebie – Trójca, którą jest Ojciec, Syn i Duch Święty, wszyscy w jednym. Cała ludzkość ma takie pojęcia – Bóg jest jednym Bogiem, ale składa się z trzech części, które wszyscy głęboko zakorzenieni w powszechnych wyobrażeniach uważają za Ojca, Syna i Ducha Świętego. Tylko te trzy części złożone w jedną, są całością Boga. Bez Ojca Świętego Bóg nie byłby całością. Podobnie, Bóg nie byłby całością bez Syna lub Ducha Świętego. W swoich pojęciach ludzie wierzą, że ani sam Ojciec, ani sam Syn nie mogą być uważani za Boga. Tylko Ojciec, Syn i Duch Święty razem mogą być uważani za samego Boga. Zatem wszyscy religijni wierni, łącznie z każdym wyznawcą pośród was, trzymają się tej wiary. Jednak nikt nie potrafi wytłumaczyć, czy wiara ta jest prawidłowa, ponieważ ciągle jesteście we mgle dezorientacji odnośnie do kwestii samego Boga. Mimo że są to wyobrażenia, nie wiecie, czy są prawidłowe czy nie, ponieważ zbyt poważnie zostaliście zarażeni pojęciami religijnymi. Zbyt głęboko zaakceptowaliście te konwencjonalne pojęcia religijne i trucizna ta za głęboko w was wsiąkła. Dlatego i w tych kwestiach poddaliście się temu szkodliwemu wpływowi, bo Trójca po prostu nie istnieje. To znaczy, że Trójca Ojca, Syna i Ducha Świętego po prostu nie istnieje. Wszystko to są konwencjonalne pojęcia człowieka i jego błędne przekonania. Przez wiele wieków człowiek wierzył w tę Trójcę, wyczarowaną pojęciami w umyśle człowieka, sfabrykowaną przez niego i nigdy wcześniej przez niego nie widzianą. Na przestrzeni tych wielu lat było wielu duchowych znakomitości, którzy tłumaczyli „prawdziwe znaczenie” Trójcy, ale takie wyjaśnienia Trójcy jako trzech odrębnych współistotnych osób były niejasne i niepewne, a wszyscy są zamroczeni tym „konstruktem” Boga. Żaden wielki człowiek nigdy nie był w stanie zaoferować gruntownego wyjaśnienia; większość z nich zdaje egzamin pod względem rozumowania i na papierze, ale ani jeden człowiek nie posiada pełnego zrozumienia jej znaczenia. To dlatego, że wielka Trójca, którą człowiek nosi w sercu, po prostu nie istnieje. Ponieważ nikt nigdy nie zobaczył prawdziwego oblicza Boga ani nie miał szczęścia wznieść się do Jego siedziby i odwiedzić Go, aby sprawdzić, jakie rzeczy są obecne w miejscu, gdzie przebywa Bóg, aby dokładnie określić, ile dziesiątek lub setek milionów pokoleń znajduje się w „domu Boga” lub zbadać, z ilu części składa się immanentny konstrukt Boga. Co przede wszystkim należy zbadać, to wiek Ojca i Syna oraz Ducha Świętego; wygląd każdej poszczególnej osoby; jak właściwie odbywa się Ich podział i w jaki sposób stają się jednością. Niestety przez te wszystkie lata żaden człowiek nie był w stanie określić prawdy w tych kwestiach. Wszyscy po prostu snują domysły, bo żaden człowiek nigdy nie wzniósł się, aby odwiedzić niebo i nie powrócił wraz z „raportem dochodzeniowym” dla ludzkości, aby donieść o prawdzie w tych kwestiach wszystkim tym gorliwym i pobożnym wierzącym, których zajmuje Trójca. Oczywiście nie można przypisać człowiekowi winy za tworzenie takich wyobrażeń, bo dlaczego Jahwe, Ojcu, nie towarzyszył Syn, kiedy stwarzał ludzkość? Gdyby na początku wszystko odbyło się pod imieniem Jahwe, byłoby lepiej. Jeżeli komuś trzeba przypisać winę, to niech będzie to chwilowa pomyłka Boga Jahwe, który w momencie stwarzania nie przywołał przed siebie Syna i Ducha Świętego, lecz wolał dokonać swojego dzieła sam. Czy jeżeli wszyscy dokonywaliby dzieła jednocześnie, to czy nie staliby się jednym? Jeżeli od samego początku do końca byłoby tylko imię Jahwe, a nie imię Jezus z Wieku Łaski, lub jeżeli On nadal nazywałby się Jahwe, to czy Bogu nie zostałoby oszczędzone cierpienie owego podziału dokonywanego przez człowieka? Z pewnością nie można narzekać za to wszystko na Jahwe; jeżeli już komuś trzeba przypisać winę, to niech będzie to Duch Święty, który przez tysiące lat kontynuował swoje dzieło pod imieniem Jahwe, Jezus, a nawet Duch Święty, zbijając człowieka z tropu i dezorientując go, tak że nie mógł poznać, kim dokładnie jest Bóg. Gdyby sam Duch Święty dokonywał dzieła bez formy ani wizerunku, i co więcej bez imienia takiego jak Jezus, a człowiek nie mógł Go ani dotknąć, ani zobaczyć, słysząc jedynie dźwięki gromu, to czy taki rodzaj dzieła nie byłby bardziej korzystny dla ludzkości? A zatem co można teraz zrobić? Wyobrażenia człowieka spiętrzyły się wysoko niczym góra i rozszerzyły niczym morze, do tego stopnia, że teraźniejszy Bóg nie może już ich wytrzymać i jest całkowicie bezradny. W przeszłości, kiedy był tylko Jahwe, Jezus i Duch Święty pomiędzy Nimi, człowiek już nie wiedział, jak sobie z tym poradzić, a teraz następuje uzupełnienie o Wszechmogącego, o którym mówi się nawet, że jest częścią Boga. Kto wie, kim jest i w którą z osób Trójcy był wmieszany lub w niej ukryty przez ileś lat? Jak człowiek może to znieść? Już sama Trójca wystarczyła, aby człowiek spędził całe życie na jej wyjaśnienie, a teraz jest „jeden Bóg w czterech osobach”. Jak można to wytłumaczyć? Czy ty możesz to wyjaśnić? Bracia i siostry! Jak wy do dzisiaj wierzyliście w takiego Boga? Chylę przed wami czoła. Już Trójca była wystarczająco trudna do zniesienia, a mimo to nadal macie tak niezachwianą wiarę w tego jednego Boga w czterech osobach. Zostaliście wezwani do wyjścia, ale odmawiacie. Jakie to niepojęte! Naprawdę jesteście niesamowici! Człowiek może naprawdę posunąć się tak daleko, że wierzy w czterech Bogów, a mimo to nic sobie z tego nie robi. Czy nie uważacie, że to cud? Nie powiedziałbym, że jesteście zdolni do dokonania tak wielkiego cudu! Pozwólcie, że powiem wam, że Trójca naprawdę nie istnieje nigdzie w tym wszechświecie. Bóg nie ma ani Ojca, ani Syna, tym bardziej nie istnieje pojęcie narzędzia wspólnie używanego przez Ojca i Syna – Ducha Świętego. Wszystko to jest najbardziej błędnym przekonaniem i po prostu nie istnieje na tym świecie! Jednak nawet takie błędne przekonanie ma swoje źródło i nie jest zupełnie pozbawione podstawy, ponieważ wasze umysły nie są tak proste, a wasze myśli nie są bez przyczyny. Są raczej dosyć właściwe i genialne, tak że są niepodważalne nawet dla każdego szatana. Szkoda jedynie, że wszystkie te myśli są błędnymi przekonaniami i po prostu nie istnieją! W ogóle nie ujrzeliście rzeczywistej prawdy; jedynie snujecie domysły i tworzycie koncepcje, następnie tworząc z nich wszystkich opowieść, aby w ten sposób podstępnie pozyskać zaufanie innych i osiągnąć dominację nad najgłupszymi z ludzi, którzy nie mają rozumu ani rozsądku, aby wierzyli w wasze wspaniałe i renomowane „nauki eksperta”. Czy jest to prawda? Czy jest to sposób życia, który człowiek powinien przyjąć? Wszystko to jest nonsensem! Nawet jedno słowo nie jest właściwe! Na przestrzeni tych wielu lat Bóg był dzielony w ten sposób przez was, dzielony coraz drobniej przez każde pokolenie, aż ten jeden Bóg został otwarcie podzielony na trzech Bogów. A teraz niemożliwe jest dla człowieka ponowne połączenie Boga w jedno, ponieważ zbytnio Go już rozdrobniliście! Gdyby nie moje pilne dzieło, zanim było za późno, bezwstydnie kontynuowalibyście tę drogę! Jeżeli kontynuujecie dzielenie Boga w ten sposób, jak może On nadal być waszym Bogiem? Czy jeszcze byście Go rozpoznali? Czy jeszcze byście do Niego powrócili? Gdybym przybył nieco później, prawdopodobnie odesłalibyście „Ojca i Syna”, Jahwe i Jezusa z powrotem do Izraela oraz twierdzilibyście, że wy sami jesteście częścią Boga. Na szczęście teraz są dni ostateczne. W końcu nadszedł dzień, na który długo czekałem, a dopiero po wykonaniu przeze mnie etapu dzieła Moimi własnymi rękami, wasze podziały samego Boga zostaną zatrzymane. Gdyby tak nie było, spotęgowalibyście to, umieszczając nawet wszystkich szatanów pośród was na waszych ołtarzach, aby ich wielbić. Oto wasz podstęp! Wasz środek dzielenia Boga! Czy będziecie to kontynuować? Pozwólcie, że was zapytam: Ilu jest Bogów? Który Bóg da wam zbawienie? Czy modlicie się zawsze do pierwszego, drugiego czy trzeciego Boga? W którego z Nich zawsze wierzycie? W Ojca? Czy w Syna? Czy w Ducha Świętego? Powiedz Mi, w kogo wierzysz? Mimo że każdym słowem mówicie, że wierzycie w Boga, to, w co faktycznie wierzycie, to wasz własny mózg! Po prostu nie macie Boga w sercu! A w waszych umysłach jest nawet cały szereg takich „Trójc”! Czy nie zgadzacie się z tym?
Jeżeli trzy etapy dzieła oceniane są zgodnie z pojęciem Trójcy, to musi istnieć trzech Bogów, bo dzieło wykonane przez każdego z Nich nie jest takie same. Jeżeli ktoś spośród was mówi, że Trójca faktycznie istnieje, to wytłumaczcie mi, czym dokładnie jest jeden Bóg w trzech osobach. Czym jest Ojciec Święty? Czym jest Syn? Czym jest Duch Święty? Czy Jahwe jest Ojcem Świętym? Czy Jezus jest Synem? A co jest wobec tego z Duchem Świętym? Czy to nie Ojciec jest Duchem? Czy istotą Syna nie jest również Duch? Czy dzieło Jezusa nie było dziełem Ducha Świętego? Czy dzieło Jahwe w tym czasie nie zostało dokonane przez Ducha takiego samego jak Jezusa? Ile Duchów może mieć Bóg? Zgodnie z twoim wyjaśnieniem trzy osoby Ojca, Syna i Ducha Świętego są jednym. Jeżeli tak jest, to istnieje trzech Duchów, ale posiadanie trzech Duchów oznacza, że istnieje trzech Bogów. Oznacza to, że nie ma jednego prawdziwego Boga; jak taki Bóg może nadal posiadać immanentną istotę Boga? Jeżeli akceptujesz, że jest tylko jeden Bóg, to jak może On mieć syna i być ojcem? Czy to wszystko to nie są po prostu twoje pojęcia? Jest tylko jeden Bóg, tylko jedna osoba w tym Bogu i tylko jeden Duch Boga, tak jak jest napisane w Biblii: „Istnieje tylko jeden Duch Święty i tylko jeden Bóg”. Niezależnie od tego, czy istnieje Ojciec i Syn, o których mówisz, ostatecznie jest tylko jeden Bóg, a istota Ojca, Syna i Ducha Świętego, w którą wierzysz, jest istotą Ducha Świętego. Innymi słowy, Bóg jest Duchem, ale jest zdolny do stania się ciałem i życia pośród ludzi oraz do bycia ponad wszystkimi rzeczami. Jego Duch zawiera w sobie wszystko i jest wszechobecny. Może być jednocześnie w ciele i w całym wszechświecie. Ponieważ wszyscy ludzie mówią, że Bóg jest jedynym i prawdziwym Bogiem, to istnieje jeden jedyny Bóg, który niczyją wolą nie może zostać podzielony! Bóg jest tylko jednym Duchem i tylko jedną osobą; i to jest Duch Boga. Jeżeli jest tak, jak mówisz, Ojciec, Syn i Duch Święty, czy nie są Oni trzema Bogami? Duch Święty jest jedną kwestią, Syn inną, a Ojciec jeszcze inną. Są różnymi osobami o różnych istotach, tak więc każdy z Nich może być częścią jednego Boga? Duch Święty jest Duchem; jest to proste do zrozumienia dla człowieka. Jeżeli tak jest, to Ojciec tym bardziej jest Duchem. Nigdy nie zszedł na ziemię i nigdy nie stał się ciałem; jest Bogiem Jahwe w sercu człowieka i z pewnością jest również Duchem. Jaka jest wobec tego relacja między Nim a Duchem Świętym? Czy jest to relacja między Ojcem i Synem? Czy między Duchem Świętym i Duchem Ojca? Czy istota każdego Ducha jest taka sama? Czy też Duch Święty jest narzędziem Ojca? Jak można to wytłumaczyć? I jaka jest wtedy relacja między Synem i Duchem Świętym? Czy jest to relacja między dwoma Duchami czy relacja między człowiekiem i Duchem? Wszystko to są kwestie, które mogą nie mieć wyjaśnienia! Jeżeli wszyscy Oni są jednym Duchem, to nie może być mowy o trzech osobach, bo posiadają jednego Ducha. Gdyby byli różnymi osobami, Ich Duchy różniłyby się siłą i po prostu nie mogliby być jednym Duchem. Ta koncepcja Ojca, Syna i Ducha Świętego jest najbardziej absurdalna! Segmentuje i dzieli Boga na trzy osoby, każdą ze statusem i Duchem; jak wobec tego może On nadal być jednym Duchem i jednym Bogiem? Powiedzcie mi, czy niebiosa i ziemia oraz wszystkie rzeczy w nich zostały stworzone przez Ojca, Syna czy Ducha Świętego? Niektórzy mówią, że stworzyli to wszystko wspólnie. Kto zatem odkupił ludzkość? Był to Duch Święty, Syn czy Ojciec? Niektórzy mówią, że to Syn ją odkupił. A zatem kim jest Syn w istocie? Czy nie jest wcieleniem Ducha Boga? Wcielenie nazywa Boga w niebie imieniem Ojciec z perspektywy stworzonego człowieka. Czy nie jesteś świadomy, że Jezus narodził się z poczęcia przez Ducha Świętego? W Nim jest Duch Święty i obojętne, co powiesz, nadal jest jednym z Duchem Ojca. Ta idea Syna jest po prostu nieprawdziwa. To jeden Duch dokonuje całego dzieła; jedynie sam Bóg, tj. Duch Boga dokonuje dzieła. Kim jest Duch Boga? Czy nie jest to Duch Święty? Czy to nie Duch Święty dokonuje dzieła w Jezusie? Gdyby dzieło nie zostało dokonane przez Ducha Świętego (to znaczy Ducha Boga), to czy Jego dzieło mogłoby reprezentować Jego samego? Kiedy Jezus, modląc się, wezwał Boga w niebie, używając imienia Ojciec, zostało to uczynione jedynie z perspektywy stworzonego człowieka, tylko dlatego, że Duch Boga przywdział na siebie zwykłego i normalnego człowieka oraz posiadał zewnętrzną powłokę istoty stworzonej. Nawet jeżeli był w Nim Duch Boga, Jego zewnętrzny wygląd był nadal wyglądem zwykłego człowieka. Innymi słowy, stał się „Synem Człowieczym”, o którym mówili wszyscy ludzie, łącznie z samym Jezusem. Uwzględniając to, że jest nazywany Synem Człowieczym, jest osobą (mężczyzną czy kobietą, a na pewno kimś o zewnętrznej skorupie istoty ludzkiej), która urodziła się w zwykłej rodzinie zwykłych ludzi. Dlatego też to, że Jezus wzywał Boga w niebie imieniem Ojca, było tym samym, jak wy początkowo nazywaliście Go Ojcem. Robił to z perspektywy stworzonego człowieka. Czy pamiętacie Modlitwę Pańską, której nauczał Jezus, abyście ją zapamiętali? „Ojcze nasz, któryś jest w niebie…”. Wezwał wszystkich ludzi do nazywania Boga w niebie imieniem Ojciec. A ponieważ On sam również nazywał Go Ojcem, czynił to z perspektywy kogoś, kto stoi z wami wszystkimi na równi. Ponieważ nazywaliście Boga w niebie imieniem Ojciec, pokazuje to, że Jezus postrzegał siebie samego na równi z wami oraz jako człowieka na ziemi wybranego przez Boga (to znaczy Syna Boga). Czy to, że nazywacie Boga „Ojcem”, nie bierze się stąd, że jesteście istotami stworzonymi? Niezależnie od wielkości władzy Jezusa na ziemi, przed Jego ukrzyżowaniem był jedynie Synem Człowieczym, prowadzonym przez Ducha Świętego (to znaczy Boga) oraz jednym z ziemskich stworzeń, bo dopiero miał dokończyć swoje dzieło. Dlatego nazywanie przez Niego Boga w niebie Ojcem było jedynie Jego pokorą i posłuszeństwem. Jednak zwracanie się przez Niego do Boga (to znaczy Ducha w niebie) w ten sposób nie dowodzi, że jest Synem Ducha Boga w niebie. Raczej jest po prostu tak, że inna jest Jego perspektywa, a nie że jest inną osobą. Istnienie różnych osób jest błędnym przekonaniem! Przed swoim ukrzyżowaniem Jezus był Synem Człowieczym, związanym ograniczeniami ciała i nie posiadał w pełni władzy Ducha. Dlatego też mógł wyłącznie podążać za wolą Boga Ojca z perspektywy istoty stworzonej. Tak jak w Getsemani trzykrotnie modlił się: „Lecz nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty niech się stanie”. Zanim został przybity do krzyża, był jedynie królem żydowskim; był Chrystusem, Synem Człowieczym, a nie ciałem chwały. Dlatego też, z punktu widzenia istoty stworzonej nazywał Boga Ojcem. Nie możesz teraz powiedzieć, że wszyscy, którzy nazywają Boga Ojcem, są Synem. Gdyby tak było, to czy nie stalibyście się wszyscy Synem, kiedy Jezus nauczył was Modlitwy Pańskiej. Jeżeli nadal nie jesteście przekonani, powiedzcie Mi, kim jest ten, którego nazywacie Ojcem? Jeżeli odnosicie się do Jezusa, to kto jest dla was Jego Ojcem? Po odejściu Jezusa, już nie było idei Ojca i Syna. Idea ta była właściwa przez lata, kiedy Jezus stał się ciałem; we wszystkich innych okolicznościach relacja ta jest relacją między Panem stworzenia i stworzoną istotą, jeżeli nazywacie Boga Ojcem. Nie ma takiego momentu, w którym ta idea Trójcy Ojca, Syna i Ducha Świętego może się utrzymać; jest to rzadko spotykane błędne przekonanie widoczne na przestrzeni wieków, i nie istnieje!
Dla większości ludzi może to przywoływać na myśl słowa Boga z Księgi Rodzaju: „Uczyńmy człowieka na nasze obraz według naszego podobieństwa”. Biorąc pod uwagę, że Bóg mówi „uczyńmy” człowieka na „Nasz” obraz, „My” wskazuje na dwoje lub więcej, a ponieważ mówi „My”, istnieje nie tylko jeden Bóg. W ten sposób człowiek zaczął myśleć w sposób abstrakcyjny o różnych osobach i z tych słów powstała idea Ojca, Syna i Ducha Świętego. Jaki jest zatem Ojciec? Jaki jest Syn? I jaki jest Duch Święty? Czy to możliwe, że dzisiejsza ludzkość została uczyniona na obraz jednego, który został złożony z trzech? Czy wtedy obraz człowieka jest jak ten Ojca, Syna czy Ducha Świętego? Obrazem której z tych osób Boga jest człowiek? To wyobrażenie człowieka jest po prostu nieprawidłowe i nonsensowne! Może ono jedynie podzielić Boga na kilku Bogów. W czasie, kiedy Mojżesz pisał Księgę Rodzaju, było to po stworzeniu ludzkości, które nastąpiło po stworzeniu świata. Na samym początku, kiedy zaczął się świat, Mojżesz nie istniał. I dopiero dużo później napisał Biblię, a więc jak mógł w ogóle wiedzieć, co mówił Bóg w niebie? Nie miał najmniejszego pojęcia o tym, jak Bóg stwarzał świat. W Starym Testamencie Biblii nie ma wzmianki o Ojcu, Synu i Duchu Świętym, wyłącznie o jedynym prawdziwym Bogu, Jahwe, dokonującym swojego dzieła w Izraelu. Nazywany jest na przestrzeni wieku różnymi imionami, ale nie może to być dowodem na to, że każde imię odnosi się do innej osoby. Gdyby tak było, to czy w Bogu nie byłoby niezliczonej liczby osób? To, co napisane jest w Starym Testamencie, to dzieło Jahwe, etap dzieła samego Boga na początku Wieku Prawa. Było to dzieło Boga; kiedy mówił, było, a kiedy rozkazał, trwało. W żadnym momencie Jahwe nie powiedział, że był Ojcem, który przyszedł, by dokonać dzieła, ani też nigdy nie przepowiadał przyjścia Syna, aby odkupić ludzkość. Kiedy nadszedł czas Jezusa, zostało tylko powiedziane, że Bóg stał się ciałem, aby odkupić ludzkość, a nie że przyszedł Syn. Ponieważ wieki nie są takie same i dzieło, którego dokonuje sam Bóg także się różni, musi go dokonać w różnych sferach. W ten sposób tożsamość, którą reprezentuje, także się różni. Człowiek wierzy, że Jahwe jest Ojcem Jezusa, który powiedział: „Nigdy nie byliśmy rozróżniani jako Ojciec i Syn; Ja i Ojciec w niebie jesteśmy jednym. Ojciec jest we Mnie a Ja w Ojcu; gdy człowiek widzi Syna, widzi niebiańskiego Ojca”. Po tym, co zostało powiedziane, czy to Ojciec, czy Syn, są Oni jednym Duchem, nie podzielonym na oddzielne osoby. Kiedy tylko człowiek próbuje to wytłumaczyć, sprawy stają się skomplikowane zarówno przez ideę różnych osób, jak i relację między Ojcem, Synem i Duchem. Kiedy człowiek mówi o oddzielnych osobach, czy nie materializuje Boga? Człowiek nawet klasyfikuje osoby jako pierwszą, drugą i trzecią. Wszystko to są koncepcje człowieka, niewarte odniesienia i zupełnie nierealne! Gdybyś go zapytał: „Ilu jest Bogów?”, odpowiedziałby, że Bóg jest w Trójcy Ojca, Syna i Ducha Świętego – jeden prawdziwy Bóg. Gdybyś go znowu zapytał: „Kim jest Ojciec?", odpowiedziałby: „Ojciec jest Duchem Boga w niebie; panuje nad wszystkim i jest Władcą nieba”. „Czy wobec tego Jahwe jest Duchem?” On odpowiedziałby: „Tak!” Gdybyś go następnie zapytał: „Kto jest Synem?”, powiedziałby, że oczywiście Jezus jest Synem. „Jaka jest wobec tego historia Jezusa? Skąd przyszedł?” On powiedziałby: „Jezus został urodzony przez Maryję, poczęty przez Ducha Świętego”. Czy wobec tego Jego istotą nie jest także Duch? Czy Jego dzieło nie jest również reprezentatywne dla Ducha Świętego? Jahwe jest Duchem, więc taka jest również istota Jezusa. Obecnie, w dniach ostatecznych, nie trzeba nawet mówić, że dzieła[a] dokonuje Duch Święty; jak mogą Oni być różnymi osobami? Czy nie jest po prostu tak, że Duch Boga dokonuje dzieła Boga z różnych perspektyw?” Jako takie, nie istnieje rozróżnienie między osobami. Jezus został poczęty przez Ducha Świętego i niewątpliwie jego dzieło było dokładnie dziełem Ducha Świętego. W pierwszej fazie dzieła dokonanego przez Jahwe, On ani nie stał się ciałem, ani nie ukazał się człowiekowi. Człowiek zatem nigdy nie ujrzał Jego pojawienia się. Niezależnie od tego, jak był wspaniały i wielki, nadal był Duchem, samym Bogiem, który pierwszy stworzył człowieka. To znaczy, był On Duchem Boga. Kiedy mówił do człowieka pośród chmur, był tylko Duchem. Nikt nie był świadkiem Jego ukazania się; jedynie w Wieku Łaski, kiedy Duch Boga stał się ciałem i został wcielony w Judei, człowiek po raz pierwszy ujrzał obraz Jego wcielenia jako Żyda. Uczucia Jahwe nie dało się poczuć. Jednak został On poczęty przez Ducha Świętego, to znaczy, poczęty przez Ducha Jahwe, i Jezus mimo to narodził się jako ucieleśnienie Ducha Boga. To, co człowiek widział w pierwszej kolejności, to Duch Święty zstępujący na Jezusa niczym gołębica; to nie był Duch wyłącznie dla Jezusa, lecz raczej Duch Święty. Czy wobec tego Duch Jezusa może zostać oddzielony od Ducha Świętego? Jeżeli Jezus jest Jezusem, Synem, a Duch Święty Duchem Świętym, to jak mogą być jednym? Gdyby tak było, to dzieło nie mogłoby zostać dokonane. Duch w Jezusie, Duch w niebie i Duch Jahwe są jednym. Można to nazwać Duchem Świętym, Duchem Boga, siedmiokrotnie wzmocnionym Duchem oraz zawierającym w sobie wszystko Duchem. Sam Duch Boga może dokonać wielkiego dzieła. Jest zdolny do stworzenia świata i zniszczenia go przez zatopienie ziemi; może odkupić całą ludzkość i co więcej, podbić i zniszczyć ją. Dzieła tego w całości dokonuje sam Bóg i nie zostało ono dokonane przez żadną inną osobę Boga zamiast Niego. Jego Duch może być nazwany imieniem Jahwe i Jezus, jak również Wszechmogący. Jest Panem i Chrystusem. Może również stać się Synem Człowieczym. Jest w niebiosach, jak również na ziemi; jest wysoko nad wszechświatem oraz w tłumie. Jest jedynym Władcą niebios i ziemi! Od czasu stworzenia do teraz dzieło to dokonywane jest przez samego Ducha Boga. Czy jest to dzieło w niebiosach, czy w ciele, to całe dzieło dokonywane jest przez Jego własnego Ducha. Wszystkie stworzenia, czy to w niebie, czy na ziemi, są w Jego wszechmogących dłoniach; wszystko to jest dziełem Samego Boga i nie może zostać dokonane przez nikogo zamiast Niego. W niebiosach jest On Duchem, ale także samym Bogiem; pośród ludzi, jest ciałem, ale pozostaje samym Bogiem. Mimo że może być nazywany setkami tysięcy imion, nadal pozostaje samym sobą, a całe dzieło[b] stanowi bezpośrednie wyrażenie Jego Ducha. Odkupienie ludzkości poprzez Jego ukrzyżowanie było bezpośrednim dziełem Jego Ducha i nim jest również Jego ogłoszenie wszystkim narodom i krajom podczas dni ostatecznych. Bóg cały czas może być nazywany tylko wszechmogącym i jedynym prawdziwym Bogiem, ogarniającym wszystko samym Bogiem. Nie istnieją różne osoby, a tym bardziej ta idea Ojca, Syna i Ducha Świętego! Jest tylko jeden Bóg w niebie i na ziemi!
Plan zarządzania Boga rozciąga się przez sześć tysięcy lat i na podstawie różnic w Jego dziele podzielony jest na trzy wieki. Pierwszy wiek to starotestamentowy Wiek Prawa; drugim wiekiem jest Wiek Łaski; a trzeci jest tym, który należy do dni ostatecznych – Wiek Królestwa. W każdym wieku reprezentowana jest inna tożsamość. Jest to spowodowane jedynie różnicą w dziele, to znaczy, wymaganiami dzieła. Pierwszy etap dzieła został wykonany w Izraelu, zaś drugi etap kończenia dzieła odkupienia został dokonany w Judei. Dla dzieła odkupienia Jezus narodził się z poczęcia Ducha Świętego oraz jako jedyny Syn. Wszystko to miało miejsce ze względu na wymagania dzieła. W dniach ostatecznych Bóg pragnie rozszerzyć swoje dzieło na narody innowiercze i podbić tamtejszych ludzi, tak aby Jego imię było wielkie pośród nich. Pragnie On prowadzić człowieka w zrozumieniu wszystkich właściwych dróg ludzkiego życia, jak również w całej prawdy i sposobu życia. Całe to dzieło dokonywane jest przez jednego Ducha. Mimo że może to czynić z różnych perspektyw, natura i zasady dzieła pozostają takie same. Kiedy tylko zaobserwujesz zasady i naturę dzieła, którego Oni dokonali, będziesz wiedział, że ono całe zostało dokonane ręką jednego Ducha. Niektórzy wciąż mogą powiedzieć: „Ojciec jest Ojcem; Syn jest Synem; Duch Święty jest Duchem Świętym, a ostatecznie staną się jednym”. Jak wobec tego chcesz uczynić Ich jednym? Jak Ojciec i Duch Święty mogą zostać uczynieni jednym? Gdyby immanentnie byli dwoma, to czy niezależnie jak by byli łączeni, nie pozostaliby dwoma częściami? Jeżeli mówisz, że uczynisz Ich jednym, to czy nie jest po prostu tak, jak gdyby łączyło się dwie oddzielne części, aby utworzyć z nich jedną całość? Lecz czy nie byli Oni dwoma częściami, zanim zostali utworzeni w całość? Każdy Duch ma oddzielną istotę, a z dwóch Duchów nie można uczynić jednego. Duch nie jest obiektem materialnym i nie przypomina niczego innego w świecie materialnym. Jak widzą ludzie, Ojciec jest jednym Duchem, Syn innym, a Duch Święty jeszcze innym, to te trzy Duchy mieszają się niczym trzy szklanki wody w jedną całość. Czy wtedy nie jest to uczynienie z trzech jednego? Jest to błędne wyjaśnienie! Czy nie jest to dzielenie Boga? Jak Ojciec, Syn i Duch Święty mogą zostać uczynieni jednym? Czy wszyscy troje nie są każdy częścią różnych natur? Nadal są tacy, którzy mówią: „Czy Bóg nie oświadczył wyraźnie, że Jezus jest Jego umiłowanym Synem?” „Jezus jest umiłowanym Synem Boga, w którym ma wielkie upodobanie” na pewno zostało wypowiedziane przez samego Boga. Był to Bóg niosący świadectwo o samym sobie, ale jedynie z innej perspektywy, z perspektywy Ducha w niebie, niosącego świadectwo o swym wcieleniu. Jezus jest Jego wcieleniem, a nie Jego Synem w niebie. Czy rozumiesz to? Czy słowa Jezusa „Ojciec jest we Mnie, a Ja w Ojcu” nie wskazują na to, że są Oni jednym Duchem? I czy to nie z powodu wcielenia zostali rozdzieleni między niebo i ziemię? W rzeczywistości nadal są jednym; niezależnie, co się dzieje, to po prostu Bóg, niosący świadectwo o sobie. Ze względu na zmiany w wiekach, zmieniają się także wymagania dzieła, różne etapy Jego planu zarządzania oraz imię, którym nazywają Go ludzie. Kiedy rozpoczął pierwszy etap dzieła, mógł być jedynie nazywany Jahwe, pasterzem Izraelitów. W drugim etapie wcielony Bóg mógł być tylko nazywany Panem i Chrystusem. Jednak w tym czasie Duch w niebie oświadczył jedynie, że jest On umiłowanym Synem Boga i nie wspomniał, że jest On jedynym Synem Boga. To po prostu nie miało miejsca. Jak Bóg mógł mieć jedynaka? Czy wtedy Bóg nie stałby się człowiekiem? Ponieważ był wcieleniem, nazywany był umiłowanym Synem Boga i z tego powstała relacja między Ojcem i Synem. Było tak po prostu z powodu podziału między niebem i ziemią. Jezus modlił się z perspektywy ciała. Ponieważ przybrał ciało normalnej ludzkości, to z perspektywy ciała powiedział: „Moja zewnętrzna skorupa jest skorupą istoty stworzonej. Ponieważ przybrałem ciało, aby przyjść na tę ziemię, jestem teraz daleko, daleko od nieba”. Z tego powodu mógł On modlić się do Boga Ojca jedynie z perspektywy ciała. Było to Jego obowiązkiem oraz tym, w co powinien być wyposażony wcielony Duch Boga. Nie można powiedzieć, że nie jest On Bogiem tylko dlatego, że modli się do Ojca z perspektywy ciała. Mimo że jest nazywany umiłowanym Synem Ojca, nadal jest samym Bogiem, gdyż jest wcieleniem Ducha i Jego istota jest wciąż Duchem. Zgodnie z tym, jak postrzega to człowiek, zastanawiające jest, dlaczego On się modli, jeśli jest samym Bogiem. To dlatego, że On jest wcielonym Bogiem, Bogiem żyjącym w ciele, a nie Duchem w niebie. Zgodnie z tym, jak postrzega to człowiek, Ojciec, Syn i Duch Święty są wszyscy Bogiem. Tylko ich troje uczynieni jednym mogą być uważani za jednego prawdziwego Boga i w ten sposób Jego moc jest wyjątkowo wielka. Nadal są tacy, którzy mówią, że tylko w ten sposób jest On siedmiokrotnie wzmocnionym Duchem. Kiedy Syn modlił się po swoim przyjściu, modlił się do Ducha. W rzeczywistości modlił się z perspektywy istoty stworzonej. Ponieważ ciało nie jest całością i On nią nie był oraz posiadał wiele słabości, kiedy wszedł w ciało. Tym samym, dokonując swojego dzieła w ciele był bardzo zaniepokojony. Dlatego też po trzykroć modlił się do Boga Ojca przed swoim ukrzyżowaniem, a nawet wiele razy wcześniej. Modlił się pośród swoich uczniów, modlił się sam na górze, modlił się na łodzi rybackiej, modlił się w tłumie ludzi, modlił się podczas łamania chleba i modlił się, błogosławiąc innych. Dlaczego to robił? Modlił się do Ducha. Modlił się do Ducha, do Boga w niebie, z perspektywy ciała. Dlatego też z punktu widzenia człowieka, Jezus stał się Synem na tym etapie dzieła. Jednak na etapie nie modli się. Dlaczego? Dlatego, że to dzieło, którego dokonuje, to dzieło słowa oraz sąd i karcenie słowa. Nie potrzebuje modlitw, bo Jego służba to mówienie. Nie jest wieszany na krzyżu i nie zostaje wydany przez ludzi tym, którzy sprawują władzę. Po prostu dokonuje swojego dzieła, a wszystko jest ustalone. Kiedy Jezus się modlił, modlił się do Boga Ojca o zstąpienie królestwa niebieskiego, o dokonanie się woli Ojca i o nadejście dzieła. Na tym etapie królestwo niebieskie już zstąpiło, czy zatem On nadal musi się modlić? Jego dziełem jest zakończenie wieku, a nie ma już więcej nowych wieków, czy zatem jest potrzeba modlitwy o następny etap? Obawiam się, że nie!
W ludzkich wyjaśnieniach jest wiele sprzeczności. Faktycznie wszystkie one są ludzkimi wyobrażeniami; bez dalszej analizy, wszyscy wierzylibyście, że są one prawidłowe. Czy nie wiecie, że idea Boga jako Trójcy jest jedynie pojęciem człowieka? Żadna wiedza człowieka nie jest pełna i gruntowna. Zawsze istnieją nieczystości, a człowiek ma za dużo idei. Pokazuje to, że istota stworzona po prostu nie może wyjaśnić dzieła Boga. Za dużo jest w umyśle człowieka tego, co jest w konflikcie z prawdą, a co wywodzi się z logiki i myśli. Czy twoja logika może gruntownie przeanalizować dzieło Boga? Czy możesz uzyskać wgląd w całe dzieło Jahwe? Czy ty jako człowiek możesz przejrzeć wszystko na wskroś, czy tylko sam Bóg zdolny jest to ujrzenia od wieczności do wieczności? Czy to ty możesz zobaczyć od prawieczności do wieczności, która nadejdzie, czy potrafi to tylko Bóg? Co mówisz? Jak bardzo jesteś godny wyjaśniania Boga? Na czym opierają się twoje wyjaśnienia? Czy jesteś Bogiem? Niebiosa i ziemia oraz wszystkie rzeczy w nich zostały stworzone przez samego Boga. To nie ty to zrobiłeś, więc dlaczego dajesz nieprawidłowe wyjaśnienia? Czy nadal wierzysz w Trójcę? Czy nie uważasz, że w ten sposób jest to zbyt uciążliwe? Najlepiej dla ciebie byłoby wierzyć w jednego Boga, nie w trzech. Najlepiej jest być lekkim, bo „brzemię Pana jest lekkie”.
Ewangelia na dziś„Bóg i człowiek wejdą razem do odpoczynku ”
Ewangelia na dziś„ Bóg i człowiek wejdą razem do odpoczynku ”
Na początku Bóg odpoczywał. W tamtym czasie na ziemi nie było ani ludzi, ani niczego innego, a Bóg nie wykonał żadnej pracy. Bóg rozpoczął swoje dzieło zarządzania dopiero wtedy, gdy zaistniała ludzkość i została ona zepsuta. Od tego momentu Bóg już nie odpoczywał, lecz zaczął zajmować się ludzkością. To właśnie z powodu zepsucia ludzkości, Bóg został wyrwany ze swego odpoczynku, a także z powodu buntu archanioła Bóg został wyrwany ze swego odpoczynku. Jeśli Bóg nie pokona szatana i nie zbawi ludzkości, która została zepsuta, Bóg nigdy więcej nie będzie w stanie wejść do odpoczynku. Bogu brakuje odpoczynku, tak jak człowiekowi. Kiedy Bóg ponownie wejdzie do odpoczynku, wejdzie tam również człowiek. Życie w odpoczynku jest życiem bez wojny, bez plugawości, bez uporczywej niesprawiedliwości. To znaczy, że nie ma w nim nękania przez szatana (tutaj „szatan” odnosi się do wrogich sił), zepsucia przez szatana, ani inwazji żadnej siły przeciwnej Bogu. Wszystko podąża za swoim rodzajem i czci Pana stworzenia. Niebo i ziemia są całkowicie spokojne. To jest życie ludzkości w odpoczynku. Kiedy Bóg wejdzie do odpoczynku, nie będzie już więcej niesprawiedliwości na ziemi i nie będzie więcej inwazji wrogich sił. Ludzkość również wejdzie w nową sferę; nie będzie już ludzkością zepsutą przez szatana, lecz raczej ludzkością, która została wybawiona po tym, jak została skażona przez szatana. Dzień odpoczynku ludzkości jest również Bożym dniem odpoczynku. Bóg utracił swój odpoczynek z powodu niezdolności ludzkości do wejścia do odpoczynku. Nie było tak, że On pierwotnie nie był w stanie odpocząć. Wejście do odpoczynku nie oznacza, że wszystko przestanie się poruszać, że wszystko przestanie się rozwijać, ani też, że Bóg przestanie działać, albo człowiek przestanie żyć. Znak wejścia do odpoczynku jest taki: szatan został zniszczony; źli ludzie, którzy dołączają do szatana w jego niegodziwości zostali ukarani i wymazani; wszystkie siły wrogie Bogu przestają istnieć. Wejście Boga w stan spoczynku oznacza, że nie będzie On już wykonywał swego dzieła zbawienia ludzkości. Wejście ludzkości do odpoczynku oznacza, że cała ludzkość będzie żyła w światłości Bożej i pod Jego błogosławieństwami; nie będzie żadnego szatańskiego zepsucia i nie dojdzie do żadnej niesprawiedliwości. Ludzkość będzie normalnie żyć na ziemi, pod Bożą opieką. Kiedy Bóg i człowiek razem wejdą do odpoczynku, będzie to oznaczało, że ludzkość została zbawiona i że szatan został zniszczony, że Boże dzieło pośród ludzi całkowicie się skończyło. Bóg nie będzie już więcej działać wśród ludzi, a człowiek nie będzie już żyć w domenie szatana. Dlatego Bóg nie będzie już zajęty i człowiek nie będzie się już spieszył; Bóg i człowiek jednocześnie wejdą do odpoczynku. Bóg powróci na swoje pierwotne stanowisko, a każdy człowiek powróci na swoje miejsce. Są to miejsca, w których Bóg i człowiek będą przebywać po zakończeniu całego Bożego zarządzania. Bóg ma Boskie miejsce przebywania, a człowiek – ludzkie. Odpoczywając, Bóg będzie nadal prowadził całą ludzkość w jej życiu na ziemi. Będąc w światłości Bożej, człowiek będzie czcić jedynego prawdziwego Boga w niebie. Bóg już nie będzie żył wśród ludzi, a człowiek nie będzie mógł żyć z Bogiem w przeznaczonym Mu miejscu. Bóg i człowiek nie mogą żyć w tej samej sferze, ich dziedziny życia są odrębne.
Bóg jest tym, który kieruje całą ludzkością, a cała ludzkość jest krystalizacją Bożego dzieła zarządzania. To ludzkość jest prowadzona; pod względem istoty ludzkość nie jest podobna do Boga. Odpoczynek oznacza powrót do pierwotnego miejsca. Dlatego kiedy Bóg odpoczywa, oznacza to że Bóg wraca na swoje pierwotne miejsce. Bóg już nie będzie żył na ziemi ani nie będzie uczestniczył w radości i cierpieniu ludzkości, przebywając z ludźmi. Kiedy ludzkość wchodzi do odpoczynku, oznacza to, że człowiek stał się prawdziwym stworzeniem; ludzkość na ziemi będzie czcić Boga i prowadzić normalne ludzkie życie. Ludzie nie będą już dłużej nieposłuszni Bogu i nie będą się Mu opierać; powrócą do pierwotnego życia Adama i Ewy. Są to odpowiednie dziedziny życia i miejsca przeznaczone Bogu i ludzkości, gdy wejdą do odpoczynku. Pokonanie szatana jest nieuniknionym wynikiem wojny między Bogiem i szatanem. W ten sposób Boże wejście do odpoczynku po zakończeniu Jego dzieła zarządzania oraz całkowite zbawienie człowieka i jego wejście do odpoczynku również staje się nieuniknionym wynikiem. Miejsce odpoczynku człowieka jest na ziemi, a Boże miejsce odpoczynku jest w niebie. Człowiek podczas swego odpoczynku będzie oddawać cześć Bogu i żyć na ziemi, a odpoczywający Bóg będzie prowadził pozostałą część ludzkości; będzie prowadził ich z nieba, a nie z ziemi. Bóg nadal będzie Duchem, a człowiek nadal będzie ciałem. Zarówno Bóg jak i ludzie mają swoje odmienne sposoby odpoczynku. Bóg, odpoczywając, przybędzie i pojawi się wśród ludzi, a odpoczywający człowiek zostanie poprowadzony przez Boga, aby odwiedził niebo i cieszył się życiem w niebie. Gdy Bóg i człowiek wejdą do odpoczynku, szatan już nie będzie istniał i podobnie do niego, niegodziwi ludzie również nie będą istnieli. Zanim Bóg i człowiek wejdą do odpoczynku, niegodziwe osoby, które kiedyś prześladowały Boga na ziemi i wrogowie, którzy byli Mu nieposłuszni na ziemi, będą już zniszczeni; zostaną zniszczeni przez wielkie katastrofy dni ostatecznych. Gdy te niegodziwe osoby zostaną całkowicie zniszczone, ziemia nigdy więcej nie będzie nękana przez szatana. Ludzkość uzyska pełne zbawienie i dopiero wtedy dzieło Boże całkowicie się zakończy. Są to warunki konieczne, aby Bóg i człowiek mogli odpocząć.
Zbliżanie się końca wszystkiego wskazuje na koniec Bożego dzieła i koniec rozwoju ludzkości. Oznacza to, że ludzkość zepsuta przez szatana osiągnęła kres swojego rozwoju i że potomkowie Adama i Ewy rozprzestrzenili się do końca, a także oznacza to, że ludzkość zepsuta przez szatana nie może się dalej rozwijać. Adam i Ewa na początku nie byli zepsuci, ale Adam i Ewa wypędzeni z ogrodu Eden ulegli zepsuciu za sprawą szatana. Gdy Bóg i człowiek razem wejdą do odpoczynku, Adam i Ewa wypędzeni z Ogrodu Eden i ich potomkowie wreszcie dotrą do końca; ludzkość w przyszłości będzie nadal składać się z potomków Adama i Ewy, ale nie będą to ludzie, którzy żyją pod panowaniem szatana. Będą to raczej ludzie, którzy zostali zbawieni i oczyszczeni. Będzie to ludzkość, która została osądzona i skarcona, i taka, która jest święta. Ludzie ci nie będą podobni do rasy ludzkiej, jaka była na początku; można nieomal powiedzieć, że są zupełnie innym rodzajem ludzi niż pierwotny Adam i Ewa. Ci ludzie zostaną wybrani spośród wszystkich tych, którzy zostali zepsuci przez szatana, i będą oni ludem, który ostatecznie trwał niewzruszenie podczas Bożego sądu i karcenia; będą oni ostatnią grupą ludzi, która przetrwała wśród zepsutej ludzkości. Tylko owa grupa ludzi będzie mogła razem z Bogiem przystąpić do ostatecznego odpoczynku. Ci, którzy są w stanie trwać niewzruszenie podczas Bożego dzieła sądu i karcenia w dniach ostatecznych, czyli podczas ostatecznego dzieła obmywania, będą tymi, którzy wejdą do ostatecznego odpoczynku z Bogiem; dlatego wszyscy ci, którzy wejdą do odpoczynku, wyrwą się spod wpływu szatana i zostaną pozyskani przez Boga dopiero po tym, jak zostaną poddani Jego ostatecznemu dziełu obmycia. Ci, którzy zostaną ostatecznie pozyskani przez Boga, wejdą do ostatecznego odpoczynku. Istotą Bożego dzieła karcenia i sądu jest oczyszczenie ludzkości na dzień ostatecznego odpoczynku. W przeciwnym razie cała ludzkość nie będzie w stanie podążać za swoim rodzajem ani wejść w odpoczynek. Dzieło to jest dla ludzkości jedyną drogą wejścia w odpoczynek. Tylko dzieło Bożego oczyszczenia oczyści ludzkość z jej nieprawości i tylko Jego dzieło karcenia i sądu wystawi na światło dzienne te nie posłuszeństwa pośród ludzkości, tym samym oddzielając tych, którzy mogą być zbawieni od tych, których zbawić nie można, oraz tych, którzy pozostaną od tych, których już nie będzie. Kiedy Jego dzieło dobiegnie końca, ludzie, którzy zostaną, dostąpią oczyszczenia i będą cieszyć się jeszcze cudowniejszym drugim życiem ludzkim na ziemi, ponieważ wejdą w wyższą sferę człowieczeństwa; innymi słowy, wejdą w dzień odpoczynku ludzkości i będą żyć razem z Bogiem. Gdy ci, którym nie będzie dane pozostać poddani zostaną karceniu i osądowi; ich pierwotne formy zostaną całkowicie ujawnione; po tym wszyscy oni zostaną zniszczeni i, podobnie jak szatan, nie będzie im już wolno przetrwać na ziemi. Ludzkość w przyszłości nie będzie już obejmować tego typu ludzi; ci ludzie nie zasługują na to, by wejść do krainy ostatecznego odpoczynku ani nie są godni wejścia w dzień odpoczynku, którym Bóg będzie się dzielić z człowiekiem, ponieważ są celem kary, niegodziwcami, i nie są ludźmi prawymi. Oni zostali już odkupieni, zostali również osądzeni i skarceni; pełnili już służbę dla Boga, ale kiedy nadejdzie dzień ostateczny, nadal zostaną wyeliminowani i zniszczeni z powodu własnej niegodziwości, i z powodu nieposłuszeństwa, i braku możliwości odkupienia. W przyszłym świecie ani w przyszłej rasie ludzkiej nie będą oni już istnieć. Wszyscy złoczyńcy i wszyscy, którzy nie zostali zbawieni, zostaną zniszczeni, gdy święci spośród ludzi wejdą do odpoczynku, niezależnie od tego, czy są duchami zmarłych, czy tymi, którzy nadal żyją w ciele. Bez względu na to, do której epoki należą te złe duchy i niegodziwi ludzie, lub duchy ludzi prawych i ci, którzy czynią sprawiedliwość, każdy złoczyńca zostanie zniszczony, a każdy prawy przetrwa. To, czy człowiek lub duch otrzyma zbawienie, nie jest całkowicie ustalane w oparciu o dzieło końcowego wieku, ale raczej w oparciu o to, czy opierali się Bogu lub byli Mu nieposłuszni. Jeżeli ludzie w poprzedniej epoce czynili zło i nie można było ich zbawić, byliby niewątpliwie celem wymierzanej kary. Jeżeli ludzie w tej epoce czynią zło i nie mogą być zbawieni, to z pewnością są również celem kary. Ludzie są rozdzielani na podstawie dobra i zła, a nie na podstawie epoki. Po rozdzieleniu na podstawie dobra i zła, ludzie nie są natychmiast karani lub nagradzani, a Bóg dokona dzieła karania zła i nagradzania dobra po wykonaniu dzieła podboju w dniach ostatecznych. Właściwie to On używa dobra i zła, aby rozdzielać ludzkość od czasu, gdy zaczął wykonywać swoje dzieło pośród ludzi. Nagrodzi On po prostu sprawiedliwych i ukarze złych po zakończeniu swego dzieła, zamiast oddzielać niegodziwych od prawych po ostatecznym zakończeniu swego dzieła, by natychmiast przystąpić do dzieła karania zła i nagradzania dobra. Jego ostateczne dzieło karania zła i nagradzania dobra jest wykonywane całkowicie w celu pełnego oczyszczenia całej ludzkości, tak aby mógł On wprowadzić całkowicie świętą ludzkość do bezkresnego odpoczynku. Ta część Jego dzieła jest Jego najważniejszym dziełem. Jest to ostatni etap całego Jego dzieła zarządzania. Gdyby Bóg nie zniszczył złych, tylko pozwolił im pozostać, wówczas cała ludzkość nadal nie byłaby w stanie wejść do odpoczynku, a Bóg nie byłby w stanie wprowadzić całej ludzkości do lepszej sfery. To dzieło nie byłoby w pełni ukończone. Gdy ukończy On swoje dzieło, cała ludzkość będzie całkowicie święta. Tylko w ten sposób Bóg może spokojnie żyć w odpoczynku.
Dzisiaj ludzie nie są w stanie rozstać się z rzeczami cielesnymi; nie potrafią zrezygnować z przyjemności ciała ani ze świata, pieniędzy czy swego zepsutego usposobienia. Większość ludzi podchodzi do swoich dążeń w sposób powierzchowny. W rzeczywistości ludzie ci w ogóle nie mają Boga w swych sercach, co więcej, nie boją się Boga. Oni nie mają Boga w swych sercach, a więc nie potrafią dostrzec wszystkiego, co Bóg czyni, a tym bardziej nie są w stanie uwierzyć w słowa, które On wypowiada. Ci ludzie są zbyt cieleśni; są zbyt głęboko zepsuci i pozbawieni jakiejkolwiek prawdy, co więcej, nie wierzą, że Bóg może stać się ciałem. Każdy, kto nie wierzy w Boga wcielonego – to znaczy każdy, kto nie wierzy w dzieło i słowa Boga widzialnego i nie wierzy w Boga widzialnego, ale zamiast tego wielbi Boga niewidzialnego w niebie – nie ma Boga w swoim sercu. Są to ludzie, którzy są nieposłuszni Bogu i sprzeciwiają się Mu. Brakuje im człowieczeństwa i rozumu, nie mówiąc już o prawdzie. Według tych ludzi w widzialnego i namacalnego Boga tym bardziej nie sposób wierzyć, ale niewidzialny i niematerialny Bóg jest jak najbardziej wiarygodny, i jednocześnie najbardziej raduje ich serca. To, czego szukają, nie jest prawdą o rzeczywistości, ani nie jest prawdziwą istotą życia, a tym bardziej zamierzeniem Bożym; dążą oni raczej do ekscytacji. Cokolwiek, co pozwala im w najwyższym stopniu realizować własne pragnienia, staje się bez wątpienia ich wiarą i dążeniem. Oni wierzą w Boga tylko po to, aby zaspokoić swoje pragnienia, a nie szukać prawdy. Czy ci ludzie nie są czyniącymi zło? Są bardzo pewni siebie i nie wierzą, że Bóg w niebie zniszczy ich, tych „dobrych ludzi”. Zamiast tego wierzą, że Bóg pozwoli im pozostać i, co więcej, nagrodzi ich sowicie, ponieważ zrobili wiele dla Boga i okazali wiele „lojalności” wobec Niego. Gdyby mieli podążać za widzialnym Bogiem, natychmiast uderzyliby w Boga lub wpadliby we wściekłość, kiedy ich pragnienia nie zostałyby spełnione. Są to podli ludzie, którzy starają się zaspokajać własne pragnienia; nie są to ludzie uczciwi, dążący do prawdy. Tacy ludzie są niegodziwcami podążającymi za Chrystusem. Ludzie, którzy nie szukają prawdy, nie mogą uwierzyć w prawdę. Tym bardziej nie są oni w stanie dostrzec przyszłego losu ludzkości, ponieważ nie wierzą w dzieło ani w słowa Boga widzialnego, ani też w przyszłe przeznaczenie ludzkości. Dlatego nawet jeśli podążają za widzialnym Bogiem, ciągle popełniają zło i nie szukają prawdy, ani też nie praktykują prawdy zgodnie z moimi wymaganiami. Ci ludzie, którzy nie wierzą, że zostaną zniszczeni, są właśnie tymi, którzy zostaną zniszczeni. Wszyscy oni wierzą, że są tak mądrzy, i wierzą, że to oni sami są tymi, którzy chodzą drogą prawdy. Uważają oni swoje złe postępowanie za prawdę, a tym samym pielęgnują je. Ci niegodziwi ludzie są bardzo pewni siebie, przyjmują prawdę za doktrynę, a swoje złe uczynki uważają za prawdę; ostatecznie mogą jedynie zżąć to, co zasiali. Im ludzie są bardziej pewni siebie i bardziej aroganccy, tym bardziej nie są w stanie dotrzeć do prawdy; im bardziej ludzie wierzą w Boga w niebie, tym bardziej sprzeciwiają się Bogu. Są to ludzie, którzy zostaną ukarani. Zanim ludzkość wejdzie do odpoczynku, kara lub nagroda dla poszczególnych rodzajów ludzi zostanie rozstrzygnięta w zależności od tego czy poszukują prawdy, czy znają Boga, czy potrafią być posłuszni Bogu widzialnemu. Tym, którzy służyli Bogu widzialnemu, ale Go nie znają i nie są Mu posłuszni, brakuje prawdy. Ci ludzie są złoczyńcami, a złoczyńcy bez wątpienia zostaną ukarani, a ponadto, będą karani stosownie do swojego niegodziwego postępowania. Ludzie wierzą w Boga, a jest On również godzien posłuszeństwa człowieka. Ci, którzy tylko wierzą w niejasnego i niewidzialnego Boga są tymi, którzy nie wierzą w Boga, a ponadto, nie są w stanie okazywać posłuszeństwa Bogu. Jeśli ci ludzie wciąż nie zdołają uwierzyć w widzialnego Boga do czasu zakończenia Jego dzieła podboju, a także trwać będą w nieposłuszeństwie i sprzeciwie wobec Boga, który jest widoczny w ciele, ci miłośnicy niejasności bez wątpienia zostaną zniszczeni. Dzieje się tak z tymi spośród was – z każdym, kto ustami wyznaje Boga wcielonego, a jednak nie potrafi praktykować prawdy posłuszeństwa wobec Niego, zostanie ostatecznie wyeliminowany i zniszczony, a każdy, kto wyznaje ustami Boga widzialnego, a także je i pije prawdę wyrażoną przez Boga widzialnego, a jednak szuka Boga niejasnego i niewidzialnego, zostanie tym bardziej zniszczony w przyszłości. Żaden z tych ludzi nie może pozostać aż do czasu odpoczynku po zakończeniu Bożego dzieła; w czasie odpoczynku nie może być nikogo takiego, jak ci ludzie. Ludzie demoniczni to ci, którzy nie praktykują prawdy; ich istotą jest opór i nieposłuszeństwo Bogu, i nie zamierzają w najmniejszym stopniu być Mu posłuszni. Wszyscy tacy ludzie zostaną zniszczeni. To, czy masz prawdę i czy stawiasz opór Bogu, zostanie określone zgodnie z twoją istotą, a nie zgodnie z twoim wyglądem lub twoimi sporadycznymi wypowiedziami i zachowaniami. Istota każdego człowieka decyduje, czy zostanie on zniszczony; jest to determinowane na podstawie istoty ujawniającej się przez pryzmat jego postępowania i dążenia do prawdy. Wśród ludzi, których praca jest podobna co do rodzaju i ilości, ci, których wewnętrzna ludzka istota jest dobra i którzy mają prawdę, są ludźmi, którzy mogą pozostać; ale ci, których wewnętrzna istota jest zła i którzy nie słuchają Boga widzialnego są tymi, którzy zostaną zniszczeni. Każde z boskich dzieł czy słów odnoszących się do przeznaczenia ludzkości postępuje z nią w sposób odpowiedni, wedle istoty poszczególnych ludzi; nie będzie żadnych przypadków i z pewnością nie będzie najmniejszego błędu. W dzieło człowieka wmieszane są ludzkie emocje i znaczenie. Dzieło, które Bóg wykonuje, jest najodpowiedniejsze; On absolutnie nie wniesie fałszywych oskarżeń przeciwko żadnemu stworzeniu. Obecnie jest wielu ludzi, którzy nie są w stanie dostrzec przyszłego celu ludzkości i którzy również nie wierzą w słowa, które wypowiadam; wszyscy ci, którzy nie wierzą, wraz z tymi, którzy nie praktykują prawdy, są demonami!
Ci, którzy szukają i ci, którzy nie szukają są teraz dwoma różnymi rodzajami ludzi, i są to dwa rodzaje ludzi z dwoma różnymi przeznaczeniami. Ci, którzy dążą do poznania prawdy i praktykują prawdę, to ludzie, których Bóg zbawi. Ci, którzy nie znają prawdziwej drogi, są demonami i wrogami, są potomkami archanioła i zostaną zniszczeni. Nawet pobożni wierzący w niejasnego Boga – czyż oni także nie są demonami? Ludzie, którzy mają dobre sumienie, ale nie akceptują prawdziwej drogi, są demonami; ich istotą jest opór wobec Boga. Ci, którzy nie akceptują prawdziwej drogi są tymi, którzy sprzeciwiają się Bogu, a nawet jeśli ci ludzie znoszą wiele trudności, to nadal zostaną zniszczeni. Ci, którzy nie chcą porzucić świata, którzy nie mogą znieść rozstania z rodzicami, którzy nie są w stanie zrezygnować z własnej cielesnej przyjemności, są nieposłuszni Bogu i wszyscy zostaną zniszczeni. Każdy, kto nie wierzy w Boga wcielonego jest demoniczny i tym bardziej zostanie zniszczony. Ci, którzy wierzą, ale nie praktykują prawdy, ci, którzy nie wierzą w Boga wcielonego, i ci, którzy w ogóle nie wierzą w istnienie Boga, zostaną zniszczeni. Każdy, kto jest w stanie pozostać, jest osobą, która doświadczyła goryczy oczyszczenia i trwa niewzruszenie; jest to osoba, która rzeczywiście przeszła próby. Każdy, kto nie uznaje Boga, jest wrogiem, to znaczy każdy, kto – będąc w tym strumieniu lub poza nim – nie uznaje Boga wcielonego jest antychrystem! Kimże jest szatan, kimże są demony i kimże są wrogowie Boga, jeśli nie stawiającymi opór, niewierzącymi w Boga? Czyż nie są to osoby, które są nieposłuszne Bogu? Czyż nie są to ci ludzie, którzy twierdzą, że wierzą, ale brakuje im prawdy? Czyż nie są to ci ludzie, którzy tylko dążą do uzyskania błogosławieństw, ale nie potrafią dać świadectwa o Bogu? Nadal możesz zadawać się dziś z tymi demonami, przywiązując wspólnie wagę do sumienia i miłości. Czyż nie jest to przypisywanie szatanowi dobrych intencji? Czyż nie jest to sprzymierzanie się z demonami? Jeśli dziś ludzie nadal nie są w stanie odróżnić dobra od zła i nadal ślepo przywiązują wagę do miłości i litości bez jakiejkolwiek nadziei na poszukiwanie woli Bożej, i nie mogą w żaden sposób mieć Bożego serca jako swego, ich koniec będzie tym bardziej nędzny. Każdy, kto nie wierzy w Boga w ciele, jest wrogiem Boga. Jeśli potrafisz przywiązywać wagę do sumienia i miłości wobec wroga, czy nie brakuje ci poczucia sprawiedliwości? Jeśli zgadzasz się z tymi, którymi gardzę i z którymi się nie zgadzam, i wciąż przywiązujesz wagę do miłości lub osobistych uczuć wobec nich, czyż nie jesteś nieposłuszny? Czyż nie stawiasz celowo oporu Bogu? Czy taka osoba może posiadać prawdę? Jeśli ludzie przywiązują wagę do sumienia wobec wrogów, miłości do demonów i litości wobec szatana, czyż nie przeszkadzają celowo w Bożym dziele? Ci, którzy wierzą tylko w Jezusa i nie wierzą w Boga wcielonego w dniach ostatecznych i ci, którzy wyznają ustami, że wierzą w Boga wcielonego, ale czynią zło, są antychrystami, tym bardziej ci, którzy nie wierzą w Boga. Wszyscy ci ludzie zostaną zniszczeni. Wzorzec, według którego człowiek sądzi człowieka, opiera się na zachowaniu; ten, którego zachowanie jest dobre, jest prawy, a inny, którego zachowanie jest obrzydliwe, jest zły. Wzorzec, według którego Bóg osądza człowieka, opiera się na tym, czy jego istota jest Mu posłuszna; kto jest posłuszny Bogu, jest prawy, a kto nie jest posłuszny Bogu jest wrogiem i niegodziwym człowiekiem, niezależnie od tego, czy zachowanie tej osoby jest dobre czy złe, i niezależnie od tego, czy jego sposób wypowiadania jest poprawny, czy niepoprawny. Niektórzy ludzie chcą wykorzystać dobre uczynki, aby ich przyszłe przeznaczenie było dobre, a inni chcą dobrze się wypowiadać, aby zapewnić sobie taki los. Ludzie fałszywie wierzą, że Bóg decyduje o losie człowieka na podstawie jego zachowania lub wypowiedzi, a zatem wielu ludzi będzie starało się zdobyć w ten sposób tymczasową przychylność poprzez oszustwo. Ludzie, którzy później przetrwają i doczekają odpoczynku, będą mieli za sobą dzień ucisku i złożenie świadectwa o Bogu; wszyscy będą ludźmi, którzy wypełnili swój obowiązek i zamierzają być posłuszni Bogu. Ci, którzy chcą tylko skorzystać z okazji, aby służyć, i uniknąć w ten sposób praktykowania prawdy, nie będą w stanie pozostać. Bóg ma odpowiednie wzorce dla uporządkowania losu wszystkich ludzi; nie podejmuje tych decyzji zgodnie z ich słowami i zachowaniem, ani nawet zgodnie z ich zachowaniem w jednym okresie. W żadnym wypadku nie będzie On pobłażliwy wobec wszystkich złych zachowań danej osoby z uwagi na jej służbę dla Boga w przeszłości, ani nie ocali On jej od śmierci z powodu jednorazowej ofiary poniesionej na rzecz Boga. Nikt nie może uniknąć kary za swoją niegodziwość i nikt nie może ukryć swego niegodziwego zachowania, a tym samym uniknąć męki zniszczenia. Jeśli człowiek rzeczywiście wypełnia swój obowiązek, oznacza to, że jest wiecznie wierny Bogu i nie szuka nagród, niezależnie od tego, czy otrzymuje błogosławieństwa, czy cierpi z powodu nieszczęścia. Jeśli ludzie są wierni Bogu, gdy widzą błogosławieństwa, ale porzucają wierność, gdy nie widzą błogosławieństw, a w końcu nadal nie są w stanie świadczyć o Bogu i nadal nie potrafią wykonywać swoich obowiązków tak, jak powinni, ci ludzie, którzy kiedyś wiernie służyli Bogu, i tak zostaną zniszczeni. Krótko mówiąc, niegodziwi ludzie nie mogą przetrwać przez wieczność ani nie mogą wejść do odpoczynku, tylko sprawiedliwi są panami odpoczynku. Kiedy ludzkość wkroczy na właściwą drogę, ludzie będą wiedli normalne ludzkie życie. Wszyscy będą wykonywać swoje obowiązki i będą całkowicie wierni Bogu. Całkowicie odrzucą oni swoje nieposłuszeństwo i zepsute usposobienie, i będą żyć dla Boga i ze względu na Boga. Nieobecne w nich będzie nieposłuszeństwo i opór. Będą oni w stanie okazać całkowite posłuszeństwo Bogu. To jest życie Boga i człowieka oraz życie królestwa, i jest to życie w odpoczynku.
Ci, którzy zabierają swoje całkowicie niewierzące dzieci i krewnych do kościoła, są zbyt samolubni i okazują życzliwość według własnego wzorca. Ci ludzie przywiązują wagę tylko do miłości, bez względu na to, czy wierzą, czy też jest to wola Boża. Niektórzy przyprowadzają swoje żony przed Boga lub przyprowadzają przed Niego rodziców, i niezależnie od tego, czy Duch Święty zgadza się lub wykonuje swoje dzieło, ślepo „adoptują utalentowanych ludzi” dla Boga. Jaką korzyść można uzyskać z przypisania dobroci ludziom, którzy nie wierzą? Nawet jeśli ci niewierzący, będący bez obecności Ducha Świętego, bardzo się starają podążać za Bogiem, nadal nie mogą być zbawieni, wbrew temu, co uważają niektórzy. Tym, którzy otrzymują zbawienie, nie jest tak łatwo je uzyskać. Ci, którzy nie zostali poddani dziełu Ducha Świętego i próbom, i nie zostali udoskonaleni przez Boga wcielonego, nie mogą być w ogóle uczynieni pełnymi. Dlatego też tym ludziom brakuje obecności Ducha Świętego od momentu, gdy zaczynają teoretycznie podążać za Bogiem. Z uwagi na ich uwarunkowania i rzeczywisty stan po prostu nie mogą zostać uczynieni pełnymi. Dlatego Duch Święty postanawia nie poświęcać im dużo energii, nie zapewnia im żadnego oświecenia ani nie prowadzi ich w jakikolwiek sposób; pozwala im tylko podążać za sobą i na koniec ujawnia ich ostateczny los – to wystarczy. Entuzjazm i intencje człowieka pochodzą od szatana i w żaden sposób nie są w stanie dokończyć dzieła Ducha Świętego. Bez względu na to, kim jest człowiek, musi być poddany działaniu Ducha Świętego, bo czy człowiek może uczynić człowieka pełnym? Dlaczego mąż kocha żonę? I dlaczego żona kocha męża? Dlaczego dzieci słuchają rodziców? A dlaczego rodzice rozpieszczają swoje dzieci? Jakimi intencjami naprawdę kierują się ludzie? Czy nie po to, by zrealizować własne plany i egoistyczne pragnienia? Czy naprawdę mają je ze względu na Boży planu zarządzania? Czy uwzględniają one dzieło Boże? Czy mają one na celu wypełnianie powinności istot stworzonych? Ci, którzy na początku uwierzyli w Boga, ale nie oddziaływał na nich Duch Święty, nigdy nie zostaną objęci dziełem Ducha Świętego; zostało ustalone, że ci ludzie zostaną zniszczeni. Bez względu na to, jak ogromną miłością ich darzymy, nie może ona zastąpić dzieła Ducha Świętego. Entuzjazm i miłość człowieka reprezentują intencje człowieka, ale nie mogą reprezentować intencji Boga i nie mogą zastąpić Bożego dzieła. Nawet jeśli ktoś darzy jak największą miłością lub współczuciem tych ludzi, którzy teoretycznie wierzą w Boga i udają, że podążają za Nim, ale nie wiedzą, co to znaczy wierzyć w Boga, nadal nie otrzymają oni Bożego współczucia, a dzieło Ducha Świętego ich nie obejmie. Nawet jeśli ludzie, którzy szczerze podążają za Bogiem są słabego kalibru i nie potrafią zrozumieć wielu prawd, mogą jeszcze niekiedy zostać objęci dziełem Ducha Świętego, ale ci, którzy są raczej dobrego kalibru, ale nie wierzą szczerze, po prostu nie mogą zostać objęci obecnością Ducha Świętego. Po prostu nie ma możliwości zbawienia tych ludzi. Nawet jeśli odczytują lub czasami słyszą przesłania albo wysławiają Boga pieśnią, w końcu nie będą w stanie przetrwać przez czas odpoczynku. To, czy ktoś poszukuje szczerze, nie zależy od tego, jak inni go oceniają lub postrzegają, ale od tego, czy Duch Święty oddziałuje na niego i czy ma obecność Ducha Świętego, a tym bardziej zależy od tego, czy jego usposobienie się zmienia i czy ma wiedzę o Bogu po tym jak został poddany przez pewien czas działaniu Ducha Świętego; jeśli Duch Święty działa na osobę, usposobienie takiej osoby stopniowo się zmieni, a jej spojrzenie na wiarę w Boga będzie stopniowo coraz czystsze. Niezależnie od tego, jak długo ktoś podąża za Bogiem, o ile się zmienia, oznacza to, że Duch Święty oddziałuje na niego. Jeśli się nie zmienia, to znaczy, że Duch Święty nie działa na niego. Nawet jeśli osoby te pełnią jakąś służbę, to motywuje je zamiar zapewnienia sobie pomyślności. Sporadyczna służba nie może zastąpić zmiany usposobienia. Ostatecznie i tak zostaną one zniszczone, ponieważ w królestwie nie są potrzebne osoby pełniące służbę ani nie są potrzebni żadni ludzie, których usposobienie nie uległo zmianie, aby służyć ludziom, którzy zostali udoskonaleni i którzy są wierni Bogu. Słowa z przeszłości: „Kiedy ktoś wierzy w Pana, szczęście uśmiecha się do całej rodziny” są odpowiednie dla Wieku Łaski, ale nie mają związku z przeznaczeniem człowieka. Były one odpowiednie tylko dla etapu Wieku Łaski. Zamierzone znaczenie tych słów jest związane z pokojem i błogosławieństwami materialnymi, którymi cieszą się ludzie; nie oznaczają one, że cała rodzina tego, który wierzy w Pana, zostanie zbawiona, ani nie oznaczają, że gdy ktoś ma szczęście, to cała jego rodzina również zostanie wprowadzona do odpoczynku. To, czy ktoś otrzymuje błogosławieństwa, czy cierpi z powodu nieszczęścia, zależy od jego istoty, a nie od tej, która jest wspólna z innymi. W królestwie po prostu nie ma takiego powiedzenia ani takiej reguły. Jeśli ktoś jest ostatecznie w stanie przetrwać, to dlatego, że spełnił Boże wymagania, a jeśli jest ostatecznie niezdolny do pozostania w odpoczynku, to dlatego, że ten człowiek jest nieposłuszny Bogu i nie spełnił Bożych wymagań. Każdy ma wyznaczone odpowiednie miejsce. Jest ono ustalane zgodnie z istotą każdej osoby i jest całkowicie niezwiązane z innymi osobami. Złego postępowania dziecka nie można przekazać rodzicom, a prawością dziecka nie można obdzielić rodziców. Niegodziwe zachowanie rodzica nie może być przeniesione na dzieci, a prawością rodzica nie można obdzielić dzieci. Każdy ponosi winę za swoje grzechy i każdy cieszy się własną pomyślnością. Nie można nikogo zastąpić kimś innym. To jest sprawiedliwość. Człowiek sądzi, że jeśli rodzicom trafi się dobry los, to ich dzieciom również, powinno to dotyczyć również dzieci, a jeśli dzieci popełnią zło, to ich rodzice muszą odpokutować za te grzechy. Taki jest punkt widzenia człowieka i jego podejście do spraw. Nie jest to Boży punkt widzenia. Los każdego człowieka jest określany na podstawie jego istoty, wynikającej z jego postępowania i zawsze jest określany właściwie. Nikt nie może wziąć na swoje barki grzechów kogoś innego, tym bardziej nikt nie może otrzymać kary za kogoś innego. To niepodważalne. Czuła opieka rodziców nad dziećmi nie oznacza, że mogą oni wykonywać prawe czyny zamiast swoich dzieci, ani też posłuszne przywiązanie dziecka do rodziców nie oznacza, że może ono czynić prawość w zastępstwie swoich rodziców. To jest prawdziwe znaczenie słów, „Wtedy dwóch będzie w polu, jeden będzie wzięty, a drugi zostawiony. Dwie będą mleć na żarnach, jedna będzie wzięta, a druga zostawiona”. Nikt nie może wprowadzić niegodziwych dzieci do odpoczynku na podstawie swojej głębokiej do nich miłości ani nie może wprowadzić żony (lub męża) do odpoczynku na podstawie własnego prawego postępowania. Jest to reguła zarządzania; nie może być żadnych wyjątków dla nikogo. Czyniący prawość są prawymi, a czyniący niegodziwość – niegodziwcami. Czyniący prawość będą mogli przetrwać, a czyniący zło zostaną zniszczeni. Święci są święci, nie są splugawieni. Plugawi są plugawi i nie ma w nich nic świętego. Wszyscy niegodziwi ludzie zostaną zniszczeni, a wszyscy prawi ludzie przetrwają, nawet jeśli dzieci złoczyńcy czynią prawość i nawet jeśli rodzice prawego czynią zło. Nie ma zależności między wierzącym mężem i niewierzącą żoną, i nie ma zależności między wierzącymi dziećmi i niewierzącymi rodzicami. Te dwa rodzaje nie są ze sobą zgodne. Przed wejściem do odpoczynku ktoś może mieć cielesnych krewnych, ale po wejściu nie będzie już krewnych, o których można wspomnieć. Ci, którzy wykonują swoje obowiązki i ci, którzy tego nie czynią, są wrogami; ci, którzy kochają Boga i ci, którzy nienawidzą Boga są sobie przeciwni. Ci, którzy wchodzą do odpoczynku i ci, którzy ulegają zniszczeniu, to dwa niezgodne rodzaje stworzeń. Stworzenia, które spełniają swój obowiązek, będą mogły przetrwać, a stworzenia, które nie spełniają swego obowiązku, zostaną zniszczone, co więcej, ten stan utrzyma się wiecznie. Czy kochasz męża, żeby spełnić swój obowiązek istoty stworzonej? Czy kochasz żonę, żeby spełnić swój obowiązek istoty stworzonej? Czy jesteś posłuszny swoim niewierzącym rodzicom, aby spełnić obowiązek istoty stworzonej? Czy pogląd człowieka na wiarę w Boga jest słuszny, czy nie? Dlaczego wierzysz w Boga? Co chcesz zyskać? Na czym polega twoja miłość do Boga? Ci, którzy nie wypełniają swoich obowiązków istoty stworzonej i nie potrafią podjąć pełnego wysiłku, zostaną zniszczeni. Dzisiaj ludzie wchodzą ze sobą w relacje fizyczne, a także są spokrewnieni, ale później to wszystko ulegnie rozbiciu. Wierzący i niewierzący nie są ze sobą zgodni, lecz raczej przeciwstawiają się sobie nawzajem. Przebywający w odpoczynku wierzą, że istnieje Bóg i są mu posłuszni. Ci, którzy są nieposłuszni Bogu, zostaną zniszczeni. Rodziny już nie będą istnieć na ziemi; jak mogą istnieć rodzice lub dzieci albo związki między mężami i żonami? Sama niezgodność wiary i niewiary zerwie te fizyczne relacje!
Pierwotnie nie było rodzin wśród ludzkości, tylko mężczyzna i kobieta, dwa rodzaje ludzi. Nie było krajów, nie mówiąc już o rodzinach, ale z powodu ludzkiego zepsucia wszelkiego rodzaju ludzie organizowali się w pojedyncze klany, później w kraje i narody. Te kraje i narody składały się z małych pojedynczych rodzin i w ten sposób wszystkie rodzaje ludzi zostały rozdzielone między różne rasy w zależności od różnic językowych i dzielących ich granic. Właściwie to bez względu na to, ile ras faktycznie istnieje na świecie, ludzkość ma tylko jednego przodka. Początkowo były tylko dwa rodzaje ludzi, a tymi dwoma rodzajami byli mężczyzna i kobieta. Jednak dzięki postępowi Bożego dzieła, upływowi historii i zmianom geograficznym, ludzie ci w różnym stopniu rozwinęli się w jeszcze więcej rodzajów ludzi. Jeśli chodzi o to, bez względu na liczbę ras, z których składa się ludzkość, jest ona w całości niezmiennie Bożym stworzeniem. Bez względu na to, do jakiej rasy należą ludzie, wszyscy są Jego stworzeniami; wszyscy są potomkami Adama i Ewy. Chociaż nie są oni stworzeni rękami Boga, są potomkami Adama i Ewy, których Bóg osobiście stworzył. Bez względu na to, do jakiego typu należą ludzie, wszyscy są Jego stworzeniami; ponieważ należą do ludzkości, która została stworzona przez Boga, ich celem jest to, co zostało wyznaczone dla ludzkości i są podzieleni według zasad, które organizują ludzkość. To znaczy, że złoczyńcy i prawi są przecież stworzeniami. Stworzenia, które czynią zło, zostaną ostatecznie zniszczone, a stworzenia, których czyny są prawe, przetrwają. Jest to najwłaściwsze postanowienie dla tych dwóch rodzajów stworzeń. Złoczyńcy nie mogą, z powodu swego nieposłuszeństwa zaprzeczyć, że są stworzeniami Bożymi, zostali bowiem zrabowani przez szatana i z tego powodu nie mogą zostać zbawieni. Stworzenia o prawym postępowaniu nie mogą na podstawie tego, że przetrwają, zaprzeczać, że zostały stworzone przez Boga, a otrzymały zbawienie po tym, jak zostały zepsute przez szatana. Złoczyńcy są stworzeniami, które są nieposłuszne Bogu; są stworzeniami, które nie mogą zostać zbawione i zostały już całkowicie zrabowane przez szatana. Ludzie, którzy popełniają zło, są również ludźmi; są to ludzie, którzy zostali skrajnie zepsuci i ludzie, których nie można zbawić. Ludzie o prawym postępowaniu, którzy również są stworzeniami, też zostali zepsuci, ale są to ludzie, którzy chcą przełamać swe zepsute usposobienie i potrafią okazać posłuszeństwo Bogu. Ludzie o prawym postępowaniu nie obfitują w prawość, lecz raczej otrzymali zbawienie i wyzwolili się ze swych zepsutych skłonności, aby okazać posłuszeństwo Bogu, ostatecznie będą trwać na swoim stanowisku, ale to nie znaczy, że nie zostali zepsuci przez szatana. Po zakończeniu Bożego dzieła wśród wszystkich Jego stworzeń będą ci, którzy zostaną zniszczeni i ci, którzy przetrwają. To jest nieunikniony kierunek Jego dzieła zarządzania. Nikt temu nie zaprzeczy. Złoczyńcy nie mogą przetrwać; ci, którzy są posłuszni i podążają za Nim do końca z pewnością przetrwają. Ponieważ jest to dzieło zarządzania ludzkością, będą ci, którzy pozostaną, i ci, którzy zostaną wyeliminowani. Są to odmienne losy najróżniejszych rodzajów ludzi i są to najwłaściwsze rozstrzygnięcia dla Jego stworzeń. Ostatecznym Bożym zarządzeniem dla ludzkości jest podział przez rozpad rodzin, narodów i granic państwowych. Nie będzie rodzin i granic państwowych, ponieważ w gruncie rzeczy człowiek ma jednego przodka i jest stworzeniem Bożym. Krótko mówiąc, stworzenia niegodziwe zostaną zniszczone, a stworzenia, które są posłuszne Bogu, przetrwają. W ten sposób w przyszłym odpoczynku nie będzie rodzin, krajów, a zwłaszcza narodów; tego rodzaju ludzkość jest najświętszym rodzajem ludzkości. Adam i Ewa zostali stworzeni po to, aby człowiek mógł dbać o wszystkie rzeczy na ziemi; człowiek był pierwotnie panem wszystkich rzeczy. Zamiarem Jahwe przy tworzeniu człowieka było umożliwienie człowiekowi istnienia na ziemi, a także dbanie o wszystkie rzeczy, ponieważ człowiek nie był pierwotnie zepsuty i był niezdolny do popełniania zła. Jednak po tym, jak człowiek został zepsuty, nie był już opiekunem wszystkich rzeczy. Celem Bożego zbawienia jest przywrócenie tej funkcji człowieka, przywrócenie pierwotnego rozumu człowieka i jego pierwotnego posłuszeństwa; ludzkość w stanie odpoczynku będzie dokładnym odzwierciedleniem rezultatu, jaki dzieło Bożego zbawienia ma osiągnąć. I choć nie będzie to już życie jak w Rajskim Ogrodzie, jego istota będzie taka sama; ludzkość nie będzie mieć wcześniejszej istoty wolnej od zepsucia, lecz raczej będzie ludzkością, która została zepsuta, a następnie otrzymała zbawienie. Ci ludzie, którzy otrzymali zbawienie, ostatecznie (to znaczy po zakończeniu Bożego dzieła) wejdą do odpoczynku. Podobnie los tych ukaranych, zostanie również całkowicie ujawniony na końcu, a zostaną oni zniszczeni dopiero po zakończeniu Bożego dzieła. Oznacza to, że po zakończeniu Bożego dzieła złoczyńcy i ci, którzy zostali zbawieni, zostaną ujawnieni, ponieważ dzieło ujawnienia wszystkich rodzajów ludzi (niezależnie od tego, czy są złoczyńcami, czy zbawionymi) zostanie wykonane wobec wszystkich ludzi jednocześnie. Złoczyńcy zostaną wyeliminowani, a ci, którzy mogą pozostać, zostaną jednocześnie ujawnieni. Dlatego los wszystkich rodzajów ludzi zostanie ujawniony równocześnie. Nie pozwoli On najpierw grupie ludzi zbawionych wejść do odpoczynku, zanim oddzieli złoczyńców i stopniowo osądzi ich lub ukarze – prawda wcale nie jest taka. Kiedy złoczyńcy zostaną zniszczeni, a ci, którzy mogą przeżyć, wejdą do spoczynku, Jego dzieło we wszechświecie zostanie zakończone. Nie będzie hierarchii ważności wśród tych, którzy otrzymują błogosławieństwa i tych, których spotka nieszczęście; ci, którzy otrzymają błogosławieństwa będą żyli wiecznie, a ci, których spotka nieszczęście, zginą na całą wieczność. Te dwa etapy dzieła muszą zostać wykonane jednocześnie. To właśnie dlatego, że istnieją nieposłuszni ludzie, sprawiedliwość posłusznych ludzi zostanie ujawniona, i właśnie dlatego, że są tacy, którzy otrzymali błogosławieństwa, nieszczęście spotykające złoczyńców za ich niegodziwe postępowanie zostanie ujawnione. Gdyby Bóg nie ujawnił złoczyńców, to ludzie szczerze posłuszni Bogu nigdy nie zobaczyliby słońca; jeśli Bóg nie zabrałby tych, którzy są Mu posłuszni do odpowiedniego miejsca przeznaczenia, ci, którzy są nieposłuszni Bogu, nie mogliby otrzymać zasłużonej kary. Tak właśnie przebiega Jego dzieło. Gdyby Bóg nie dokonał dzieła karania zła i nagradzania dobra, Jego tworzenia nie mogłyby zając przeznaczonych sobie miejsc. Gdy ludzkość wejdzie do spoczynku, złoczyńcy zostaną zniszczeni, cała ludzkość wejdzie na właściwą drogę i każdy rodzaj ludzi będzie przebywał z własnym rodzajem zgodnie z funkcjami, które powinien pełnić. Tylko to będzie dniem odpoczynku ludzkości i nieuniknionym wynikiem rozwoju ludzkości, i dopiero wtedy, gdy ludzkość wejdzie do odpoczynku, wielkie i ostateczne zamierzenie Boga zostanie osiągnięte; będzie to uwieńczenie Jego dzieła. Dzieło to położy kres całemu dekadenckiemu fizycznemu życiu ludzkości, zakończy życie zepsutej ludzkości. Od tego momentu ludzkość wkroczy w nową dziedzinę. Chociaż człowiek prowadzi fizyczną egzystencję, istnieją znaczące różnice pomiędzy istotą jego życia a istotą życia zepsutej ludzkości. Znaczenie jego istnienia i znaczenie istnienia zepsutej ludzkości jest również odmienne. Chociaż nie jest to życie nowego rodzaju osoby, można powiedzieć, że jest to życie ludzkości, która otrzymała zbawienie i życie z odzyskanym człowieczeństwem i rozumem. Są to ludzie, którzy niegdyś byli nieposłuszni Bogu, ale zostali podbici przez Boga, a następnie zbawieni. Są to ludzie, którzy upokarzali Boga, by następnie dawać o Nim świadectwo. Ich istnienie, po przejściu i przetrwaniu próby, jaką On dla nich przygotował, jest istnieniem o najwyższym znaczeniu; są to ludzie, którzy złożyli świadectwo o Bogu przed szatanem; są to ludzie, którzy są godni żyć. Ci, którzy zostaną zniszczeni, to ludzie, którzy nie potrafią nieść świadectwa o Bogu i nie są godni żyć. Ich zniszczenie będzie spowodowane ich niegodziwym postępowaniem, a zniszczenie jest ich najlepszym przeznaczeniem. Kiedy człowiek później wejdzie do dobrej dziedziny, nie będzie żadnych relacji między mężem a żoną, między ojcem a córką, czy między matką a synem, które człowiek może sobie wyobrazić. W tym czasie człowiek będzie podążał za swoim własnym rodzajem, a rodzina nie będzie już istnieć. Szatan, który poniesie całkowitą klęskę, nigdy więcej nie zakłóci spokoju ludzkości, a człowiek nie będzie już miał zepsutego szatańskiego usposobienia. Nieposłuszni ludzie zostaną zniszczeni, a przetrwają tylko posłuszni. I tak niewiele rodzin przetrwa bez uszczerbku; w jaki sposób nadal będą mogły istnieć związki fizyczne? Poprzednie życie fizyczne człowieka będzie całkowicie zakazane; w jaki sposób będą mogły istnieć między ludźmi relacje fizyczne? Bez zepsutego szatańskiego usposobienia życie ludzi nie będzie już starym życiem z przeszłości, lecz raczej nowym. Rodzice stracą dzieci, a dzieci stracą rodziców. Mężowie stracą żony, a żony stracą mężów. Obecnie ludzie mają między sobą fizyczne relacje. Gdy wszyscy wejdą do odpoczynku, relacji fizycznych już więcej nie będzie. Tylko taka ludzkość będzie prawa i święta, tylko taka ludzkość będzie ludzkością wielbiącą Boga.
Bóg stworzył ludzkość, umieścił ją na ziemi i doprowadził do dnia dzisiejszego. Następnie zbawił ludzkość i posłużył jako ofiara za grzech dla ludzkości. Na koniec musi On jeszcze podbić ludzkość, całkowicie ją zbawić i przywrócić jej pierwotną istotę. Jest to dzieło, w które był On zaangażowany od początku do końca: przywrócenie człowiekowi pierwotnego obrazu i podobieństwa. On ustanowi swoje królestwo i przywróci pierwotną istotę człowieka, co oznacza, że przywróci swoją władzę na ziemi i wśród wszelkiego stworzenia. Człowiek stracił swoje bogobojne serce po tym jak został zepsuty przez szatana i stracił funkcję, którą powinien posiadać jako jedno z boskich stworzeń, stając się wrogiem nieposłusznym Bogu. Człowiek żył we władaniu szatana i wypełniał jego rozkazy; z tej to przyczyny Bóg nie miał jak działać wśród swoich stworzeń i tym bardziej nie był w stanie wzbudzić lęku w swoich stworzeniach. Człowiek został stworzony przez Boga i powinien czcić Boga, ale w rzeczywistości człowiek odwrócił się od Boga i oddał cześć szatanowi. Szatan stał się bożyszczem w sercu człowieka. Tak więc Bóg utracił swoją pozycję w sercu człowieka, co oznacza, że utracił zarazem sens stworzenia człowieka, a zatem aby przywrócić sens stworzenia człowieka, musi przywrócić pierwotne podobieństwo człowieka i uwolnić go od jego złego usposobienia. Aby odebrać człowieka szatanowi, musi ocalić człowieka od grzechu. Tylko w ten sposób może stopniowo przywrócić pierwotny wizerunek człowieka i przywrócić pierwotną funkcję człowieka, a na sam koniec przywrócić również swoje królestwo. Dokona się również ostateczne zniszczenie nieposłusznych synów, aby pozwolić człowiekowi lepiej czcić Boga i lepiej żyć na ziemi. Ponieważ Bóg stworzył człowieka, sprawi On, że człowiek będzie Go wielbił; ponieważ Bóg chce przywrócić pierwotną funkcję człowieka, przywróci On ją całkowicie i bez zafałszowania. Przywrócenie Jego władzy oznacza zmuszenie człowieka do wielbienia Go i zmuszenie człowieka do posłuszeństwa wobec Niego; oznacza to, że sprawi On, że człowiek będzie żył ze względu na Niego i sprawi, że Jego wrogowie zginą marnie z powodu Jego władzy; oznacza to, że sprawi On, iż każda jego ostatnia cząstka będzie trwać wśród ludzkości i to bez żadnego oporu ze strony człowieka. Królestwo, które On chce ustanowić, jest Jego własnym królestwem. Ludzkość, której On pragnie, to ludzkość, która Go czci, która jest Mu całkowicie posłuszna i ma Jego chwałę. Jeśli Bóg nie zbawi zepsutej ludzkości, znaczenie stworzenia przez niego człowieka obróci się w niwecz, nie będzie miał więcej władzy między ludźmi, a Jego królestwo nie będzie już w stanie istnieć na ziemi. Jeśli nie zniszczy On wrogów, którzy są Mu nieposłuszni, nie będzie w stanie uzyskać pełnej chwały ani nie będzie w stanie ustanowić królestwa na ziemi. Są to symbole ukończenia Jego dzieła i symbole osiągnięcia Jego wielkiego zamierzenia: całkowite zniszczenie tych pośród ludzi, którzy są Mu nieposłuszni i wprowadzenie do odpoczynku tych, którzy zostali uczynieni pełnymi. Kiedy ludzkości zostanie przywrócony jej pierwotny wizerunek; kiedy ludzkość będzie mogła spełnić swoje obowiązki, zachować swoje własne miejsce i przestrzegać wszystkich Boskich zarządzeń; Bóg pozyska wówczas grupę ludzi na ziemi, którzy będą Go wielbić, i ustanowi On także na ziemi królestwo, które Go wielbi. Zdobędzie On wieczne zwycięstwo nad ziemią, a ci, którzy się Mu sprzeciwiają, zginą marnie na całą wieczność. To przywróci Jego pierwotną intencję stworzenia człowieka; przywróci to intencję, jaka przyświecała Mu w przy tworzeniu wszystkich rzeczy, a zarazem przywróci też Jego autorytet na ziemi, Jego autorytet pośród wszystkich rzeczy i Jego autorytet wśród Jego wrogów. Są to symbole Jego całkowitego zwycięstwa. Odtąd ludzkość wejdzie w odpoczynek i w życie, które toczy się właściwą ścieżką. Bóg również wejdzie w wieczny odpoczynek z człowiekiem i wejdzie w życie wieczne, wspólne Bogu i człowiekowi. Nieczystość i nieposłuszeństwo znikną z powierzchni ziemi, podobnie jak lamenty na ziemi. Wszystko na ziemi, co sprzeciwia się Bogu, przestanie istnieć. Pozostaną na niej tylko Bóg i ludzie, których uratował; tylko Jego stworzenie pozostanie.