M.
Jakże przyjemnie było wczoraj spotkać się z Michałem, chwilę pogadać, powspominać, a przede wszystkim podziwiać jego fotografie. Znam je przecież na pamięć, są ikonami, świadectwem tamtych czasów, a jednak mógłbym oglądać je wciąż, bez końca. Odbitki to też zupełnie inny odbiór, można patrzeć bardziej, analizować. Zatrzymałem się dłużej przy “kobiecie w papilotach”, te familoki na Podgrubie w 85, to już była absolutna końcówka, wiele wysiedlonych mieszkań, puste otwory okienne - jakże ogrzewać mieszkania w parterze, gdy na piętrze hula wiatr! Ta kolonia przy Wilsonie przetrwała jeszcze kilka lat - w 87mym kręcono tam “Kanderów”, a rok później “Piłkarski Poker”. Patrząc na owo zdjęcie zauważyłem, że pod jednym z okien stoi puszka z farbą, czyżby więc ktoś jeszcze malował parapety i węgary okien swojego mieszkania w parterze, a może to tylko puszka z olejem wymienionym z malucha? Dopowiedzieć własne domysły i historie, to jest piękne.









