Pamiętacie mój wpis z 19 czerwca o tym jak #ratujemyjeża? Ile razy przechodzę w pobliżu tamtego zbiornika, tyle razy sprawdzam, czy coś przypadkiem znowu się nie złapało. Mąż robi podobnie, pies też. Przez całe lato był spokój a dzisiaj proszę! Obejrzyjcie całą karuzelę zdjęć do końca, co prawda pierwsze zdjęcie jest spojlerem, ale to po to, by nikt się nie denerwował. Mój #rycerznabiałymkoniu znowu musiał przygalopować z wiadrem, tym razem dodatkowo w kaloszach, bo jeż siedział prawie na samym środku zbiornika, gdzie była jakaś górka śmieci, dzięki czemu nie utonął. Postanowiliśmy zanieść go w miejsce dość odległe, ale takie, gdzie nie ma ani zdradzieckich zbiorników ani bliskości ulic, bo tu niestety jeżdżą samochody i nawet jeśli nie wpadłby po raz drugi do zbiornika, to mógłby wpaść pod samochód. Mam nadzieję, że sobie poradzi, był mniej zgryźliwy niż poprzednik, nie ofuknął nas i pozwolił się sfotografować na pożegnanie. Jutro wrócimy w miejsce, gdzie go wypuściliśmy, aby sprawdzić czy wszystko z nim w porządku. Mamy nadzieję, że już nie będzie tam po nim śladu. #jeż #erinaceuseuropaeus #hedgehog https://www.instagram.com/p/CTct72WM0EG/?utm_medium=tumblr