"Co nas, Polaków obchodzi Donald Trump? Co my będziemy z niego mieć? – spytał mnie kilka dni temu przyjaciel. Myślę, że podobne pytanie postawić może większość obywateli Polski."
“Co ciekawe, szablon, wedle którego przebiega charakterystyka republikańskiego kandydata na prezydenta jest właściwie jeden, bez względu na to, czy chodzi o tzw. obóz liberalny, czy narodowy i „prawicowy”, wszyscy jak w dym popierają p. Clintonową. Dlaczego? Bo ona pasuje do nas: obiecuje wyborcom programy socjalne, kłamie, pochyla się nad tzw. biednymi, żyje z establishmentu, no i jest słabą kobietką. Co innego, Trump, który apeluje by zakasać rękawy i wziąć się do pracy, bez względu na to, czy jest się biednym czy bogatym. Takich ludzi nigdzie się nie lubi, zwłaszcza gdy – jak on – prowadzą duży biznes, są zamożni, a do sukcesu doszli własną pracą.
O ile jednak w Stanach Zjednoczonych, w miarę zbliżania się 8 listopada 2016, o Trumpie pisze się czy mówi coraz mniej napastliwie, a niekiedy wręcz zaczyna pisać pozytywnie, o tyle w Polsce Trump do dzisiaj (10 września 2016) jest uważany za dopust Boży.”














