O tym, jak i o tym, jak m.in. kultura zmieniła i zmienia Katowice oraz jak mocno design jest zakorzeniony w tym regionie Polski rozmawiałem z Michałem Kubieńcem, który (razem z Dominikiem Tokarskim) jest współzałożycielem Geszeftu.
Sklepy z produktami regionalnymi przeważnie ludziom kojarzą się z klimatami Cepelii, czyli niezbyt dobrze. W takim razie, co Was wyróżnia?
Michał Kubieniec: Po pierwsze uważamy, że założenie Cepelii jest ok. Natomiast nie jest dobrze ogranym modelem biznesowym dostosowanym do współczesności. Chcielibyśmy być taką Cepelią w odświeżonej formule, pokazując, że rzemiosło i projektowanie nie musi kojarzyć się z jarmarkiem. Produkty, które prezentujemy u nas, pokazują, że można umiejętnie połączyć tradycję regionu ze współczesnym designem.
W Waszym przedsięwzięciu najbardziej urzekło mnie to, iż powstał on jakby z potrzeby rynku. Czy można jakoś wytłumaczyć wybuch tego potencjału w Waszym regionie?
MK: Potencjał wynika ze skali regionu, ilości ludzi tu mieszkających oraz silnej tożsamości regionalnej. Te cechy w połączeniu z silnymi ośrodkami konsekwentnie od lat promującymi design np. ASP Katowice, Design Silesia czy Rondo Sztuki tłumaczą taki stan rzeczy.
W mojej świadomości od wielu lat Wasze województwo jest kojarzone z designem. A to z uwagi na Zamek Cieszyn, który w mojej opinii jest bodajże najważniejszym ośrodkiem wzorniczym w Polsce. Co jeszcze wpływa na to, że pod kątem kreatywnego biznesu jego synonimem u Was stał się właśnie design?
MK: Tak jak wspomniałem wcześniej, na Śląsku od lat konsekwentnie promuje się design. I dzisiaj wydaje mi się, że to daje swoje efekty, pozwalając na powstawanie takich miejsc jak Geszeft. Mamy nadzieje, że to dopiero początek i doczekamy się kolejnych sklepów, pracowni czy po prostu dobrze zaprojektowanych miejsc.
Ostatnio wyczytałem, że rozpowszechniacie materiały stworzone przez 30 marek ze Śląska. Jaka jest dynamika przyrostu? Geszeft zdeterminował ujawnianie się kolejnych kreatywnych podmiotów?
MK: Misją Geszeftu jest właśnie pomoc młodym osobom w wystartowaniu i pokazaniu swoich rzeczy szerszemu gronu odbiorców; tak żeby oni sami zobaczyli, jak ich produkty sprawdzają się na rynku. Myślę, że troszkę fajnych rzeczy udało nam się odkryć. Sami też byliśmy zaskoczeni ilością pracowni czy projektantów, którzy zgłosili się do nas po pierwszych artykułach prasowych. Mamy nadzieję, że ten trend się utrzyma i pozwoli nam cały czas prezentować nowe i świeże rzeczy.
Z jednej strony chcecie być miejscem do spotkań ludzi (stąd połączenie z kawiarnia). Z drugiej zaś takim kreatywnym outletem dla lokalnych produktów. Z trzeciej zaś uzupełnieniem działalności punktów informacji turystycznej. Czy coś pominąłem istotnego?
MK: Nic nie pominąłeś :) To miejsce ma być wielofunkcyjne i odpowiadające na bieżące potrzeby. Wydaje nam się, że te wszystkie funkcje świetnie się uzupełniają i składają się w jedną całość, którą ma być promocja regionu.
Mówi się, iż w niedalekiej przyszłości miasta będą składać się z mikro i małych biznesów - producentów, którzy będą razem działali w klastrach. Podzielasz tę wizję?
MK: Ta wizja już się chyba spełnia na Zachodzie :) Myślę, że do nas to zjawisko też powoli wchodzi i bardzo dobrze. Bo to, czego nam aktualnie brakuje, to ścisłej współpracy między podmiotami o podobnych cechach. Na pewno dzięki temu zwiększy się przepływ wiedzy i idei. A to niewątpliwie będzie impulsem do podejmowania coraz bardziej innowacyjnych działań.
Od pewnego czasu o Śląsku słyszy się coraz więcej dobrego: Off Festival, Tauron Nowa Muzyka, Street Art Festival. Region stawia także pierwsze kroki w stworzeniu warunków do produkcji filmowych. Region zmienia się dzięki i przez kulturę?
MK: W dużym stopniu tak i stało się to dzięki staraniom Katowic o Europejską Stolicę Kultury, które bardzo pobudziły i zaktywizowały region. Czeka nas na pewno jeszcze dużo pracy i nadrabiania długoletnich zaległości. Jednak jeśli utrzymamy tempo zmian to za kilka lat efekty mogą być bardzo zadowalające.
Działacie na Koszutce, które (z tego co orientuje) przechodzi właśnie transformację dzięki takim biznesom, jak Wasz. Myślicie, że tam w przyszłości powstanie taka oddolna dzielnica kreatywna?
MK: Za wcześnie żeby formułować takie wnioski, choć na pewno dzielnica zyskała nieco świeżego powiewu. Powstało parę fajnych miejsc. Parę już wcześniej było i wszyscy chcemy razem współpracować oraz działać na dzielnicy i dla dzielnicy. A jak to będzie wyglądało za parę lat, to czas pokaże.