wiekopomną chwiłą
Bylo wczorajsze nasze wyjscie ze Starym. Uwaga, bez dzieci! Impreza rodzinną urodzinowa ale polotem przypominała wesele. Fajnie było zobaczyć część rodziny, ubrać się w obcasy i potańczyć na parkiecie. Myślałam, że będą zakwasy w lydkach ale nie ma nic. Dawno nie nosiłam nic z obcasami. Żałowałam chwilę, że maluchów nie ma bo by poskakali i zjedli torta. Ale nam też było potrzebne wyjście bez czujki w glowie: pilnować!
Dzieciaki poszły z dziadkami na basen, spacer I do nich do domu. Odebraliśmy ich w porze do spania. Spanie też musimy poćwiczyć ale u nas w domu.
A dzieci obecne na imprezie aż żal było patrzeć... z głowami w telefonach. Tylko dwa najmłodsze coś na oko jak Moi latali jak pędziwiatry i to było takie normalne!
Rozumiem, że ten telefon często ratuje tylek ale tyle godzin grać...
A dziś dalej dieta. Chociaż wczoraj nie najadłam się jak dzik. W ogóle nie miałam apetytu ale było bez liczenia no i pyszny tort.











